Funt najniżej od ponad 30 lat. Rzecznik brytyjskiej premier próbuje uspokoić rynki

Marcin Kaczmarczyk
W poniedziałek gwałtownie osłabił się funt. Jego kurs wobec dolara spadł do najniższego poziomu od 32 lat. Wyprzedaż funta ruszyła po informacjach mediów, że Theresa May jest gotowa na twarde wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

W poniedziałek nad ranem funt stracił w stosunku do dolara 1,5 proc., a w stosunku do japońskiego jena aż 2 proc. To bardzo duże zmiany, jak na jeden dzień. Tym samym wobec amerykańskiej waluty spadł do poziomów obserwowanych po raz ostatni w połowie lat 80. kiedy Zjednoczone Królestwo zmagało się z brutalną reformą górnictwa wprowadzoną przez Margaret Thatcher

Notowania brytyjskiego funtaNotowania brytyjskiego funta fot. Investing.com

Funt znacząco też potaniał wobec złotego. Rano znowu można go było kupić w cenie poniżej 5 zł.

Notowania brytyjskiego funtNotowania brytyjskiego funt fot. Investing.com

Maklerzy walutowi silne osłabienie funta łączą z informacjami mediów podanymi w weekend i dotyczącymi planowanego na wtorek wystąpienia Theresy May. Premier Wielkiej Brytanii ma w nim ponoć wypowiedzieć się za tzw. twardym Brexitem. W tej wersji Zjednoczone Królestwo ma w pełni odzyskać kontrolę nad swoimi granicami. I w związku z tym Londyn liczy się z możliwością wystąpienia z europejskiej unii celnej. Wielkiej Brytanii nie będą też w przyszłości dotyczyć wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

Inwestorzy po tych newsach zaczęli sprzedawać funta, bo opuszczenie wspólnego rynku przez Wielką Brytanię ich zdaniem mocno uderzy w brytyjską gospodarkę. O możliwym spadku notowań funta niektórzy analitycy mówili już w ubiegłym tygodniu.

Rzecznik uspokaja

Wczesnym przedpołudniem funt zaczął się delikatnie umacniać. Stało się to, po tym, jak oświadczenie wydał rzecznik prasowy Theresy May. Powiedział, że informacje mediów o treści planowanego wystąpienia brytyjskiej premier we wtorek są jedynie „spekulacją".

Dopytywany, czy twardy Brexit oznacza również opuszczenie wspólnego rynku powtórzył, że to również jest spekulacja

Tekst pochodzi z blogu „Subiektywnie o giełdzie i gospodarce”