80 transakcji jednego dnia w polskim banku. Tak się wyłudza pieniądze od fiskusa

Skarb Państwa mógł stracić 75 mln zł na fikcyjnym obrocie kawą, cukierkami, bateriami i maszynkami do golenia. Tym razem fiskusowi udało się temu zapobiec. Ten sukces to jednak drobiazg w porównaniu z gigantyczną skalą wyłudzeń VAT. Jak działali przestępcy?

Oszuści podatkowi nie próżnują. Wyłudzając z urzędów skarbowych zwrot VAT nieomal zadusili branżę stalową w naszym kraju. Gdy, rząd, parlament i fiskus im to uniemożliwiły, natychmiast przerzucili się na inne towary. Na celownik wzięli branżę elektroniczną. Wyłudzali zwrot VAT w obrocie telefonami komórkowymi, smartfonami, tabletami, laptopami czy konsolami do gier. Do tego doszły twarde dyski i procesory. Ale to nie wszystko. Oszuści wyłudzają bądź wyłudzali VAT na handlu paliwami, złotem, ale też jajkami z niespodzianką, rajstopami czy olejem rzepakowym.

Najnowszy, udaremniony przekręt, dotyczy m.in. towarów spożywczych: kawy i cukierków oraz baterii i maszynek do golenia znanych producentów. Ministerstwo Finansów ujawniło, że olsztyński urząd kontroli skarbowej zatrzymał karuzelę podatkową, która próbowała wyłudzić zwrot VAT na fikcyjnym hurtowym obrocie tymi towarami. Karuzele podatkowe polegają na przerzucaniu towarów między różnymi w tym celu utworzonymi firmami, często w różnych krajach. Po drodze wyłudzają VAT. To domena grup przestępczych. Tym razem jedna z takich grup w oszustwie wykorzystała cztery firmy z trzech krajów UE.

Jak działała karuzela

Resort finansów opisuje to tak: Towary krążyły w zamkniętym łańcuchu transakcji, brakowało w nim jednak ostatecznego odbiorcy. Faktury sprzedaży dotyczyły tych samych towarów w tych samych ilościach, a transport odbywał się jedynie z polskiego magazynu do magazynu w Czechach i z powrotem. Dla uwiarygodnienia transakcji sprzedaży towarów, firmy, które brały udział w procederze, przelewały kilkaset tysięcy złotych za pośrednictwem rachunków bankowych. Wszystkie, nawet te zagraniczne, posiadały rachunki bankowe założone w tym samym polskim banku, dzięki czemu przepływ pieniędzy między firmami odbywał się w bardzo krótkim czasie. Na przykład jednego dnia ponad 80 razy obrócono tę samą kwotę, tak że po każdorazowym otrzymaniu jej od odbiorcy kontrolowana spółka natychmiast przelewała ją z powrotem na rzecz dostawcy. W ten sposób jednego dnia "obroty" wyniosły ponad 58 mln zł.

Wszystko wyszło ma jaw przy kontroli w spółce, którą przestępcy kupili i natychmiast włączyli do łańcucha firm, które miały uwiarygodnić transakcje. Kontrolowana firma w karuzeli podatkowej pełniła rolę "brokera". Wykazywała sprzedaż towaru poza granicami Polski i opodatkowywała te transakcje stawką 0 proc. W ten sposób uzyskiwała prawo do odzyskania z urzędu skarbowego podatku naliczonego, wykazanego na fakturach VAT. Te otrzymywała od innej firmy, która pełniła rolę "znikającego podatnika". Ten wystawiał faktury, by potem, zanim fiskus się w tym połapie, szybko zniknąć. Przestępcy chcieli w ten sposób wyłudzić od fiskusa zwrot blisko 75 mln zł.

- Podatek VAT, którego zwrotu żądała spółka, w rzeczywistości nie został zapłacony do budżetu państwa na wcześniejszym etapie obrotu - tłumaczy Ministerstwo Finansów.

Sprawa trafiła już do prokuratury, która prowadzi postępowanie przygotowawcze.

Odwrócony VAT sposobem na karuzele

Problem z karuzelami VAT ma cała UE. Według szacunków przez oszustwa i wyłudzenia krajom unijnym ucieka rocznie blisko 170 mld euro wpływów z tego podatku. To dlatego pod koniec zeszłego roku Komisja Europejska opublikowała projekt dyrektywy, która da krajom UE możliwość powszechnego stosowania odwróconego VAT. Przy każdej transakcji. Przy odwróconym VAT to kupujący, a nie sprzedający odprowadza podatek do urzędu skarbowego.

U nas odwrócony VAT obejmował dotąd jedynie poszczególne branże i towary, m.in. obrót prętami stalowymi czy urządzeniami elektronicznymi. Z dobrym skutkiem. Skala oszustw znacząco spadała. Tyle, że przestępcy podatkowi natychmiast uciekają tam, gdzie odwróconego VAT nie ma. To dlatego, luka w VAT, czyli różnica między tym co budżet powinien dostać z tego podatku, a co faktycznie dostaje z powodu wyłudzeń, oszustw czy pomyłek podatników sięga niemal 50 mld zł rocznie.

Zobacz też: W 2016 roku za wiele rzeczy płaciliśmy więcej niż w 2015. Podrożała żywność i ceny biletów