Uwaga na tę firmę pożyczkową. Nie dostaniesz pieniędzy, a jeszcze za to zapłacisz

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał ostrzeżenie przed firmą pożyczkową European Financial Corp. Jak informuje UOKiK, firma pobiera od klientów opłaty jeszcze przed zawarciem umowy, a gdy ostatecznie do jej podpisania nie dojdzie, nie oddaje tych pieniędzy.

Jak informuje UOKiK, European Financial Corp. pobiera tzw. opłatę administracyjną, gdy konsument stara się o pożyczkę. Opłata zależy od wysokości kredytu i wynosi od 1,5 tys. zł do 10 tys. zł. Jednak gdy ostatecznie do zawarcia umowy nie dochodzi, firma nie zwraca klientom pobranych opłat.

Taka praktyka jest niezgodna z prawem. Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim, jeśli umowa ostatecznie nie zostaje podpisana, to konsument powinien odzyskać wszystkie wpłacone pieniądze.

Na razie UOKiK wydał oficjalne ostrzeżenie przed firmą. Jednak Urząd prowadzi także postępowanie przeciwko European Financial Corp. w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Firma działa na terenie całej Polski – ostrzeżcie więc swoją rodzinę i znajomych przed jej praktykami.

W sprawie European Financial Corp. alarmuje też Rzecznik Finansowy. Jak tłumaczy urząd, klient EFC na początku podpisuje umowę przedwstępną pożyczki. Zgodnie z nią firma zobowiązuje się do udzielenia pożyczki np. w kwocie 40 tys. zł, jednak warunkiem jest wpłacenie opłaty administracyjnej w wysokości 7 proc. – czyli tutaj 2,8 tys. zł. Umowa zawiera zastrzeżenie, że opłata stanowi odrębne wynagrodzenie firmy, niezależne od tego czy pożyczki ostatecznie udzieli czy nie – ale jest to niezgodne z ustawą o kredycie konsumenckim.

Gdy po 7 dniach, czyli umownym terminie otrzymania środków, pieniądze nie trafiają na ich konto, okazuje się, że European Financial Corp. żąda dodatkowych zabezpieczeń – na początek weksla i deklaracji wekslowej. Później pojawiają się kolejne wymagania np. blokady na rachunku bankowym, cesji umowy ubezpieczenia, przedstawienia gwarancji ubezpieczeniowej lub bankowej, a nawet trzech poręczycieli.

- W umowie te wymogi są zapisane, a zapoznanie się z nimi pożyczkobiorca potwierdza własnym podpisem. Mamy jednak wątpliwości zarówno co do sposobu działania sprzedawców, jak i samej konstrukcji prawnej takiej umowy – mówi Agnieszka Wachnicka z biura Rzecznika Finansowego.