Płacenie składek już nie zagwarantuje emerytury? Rząd ma nowy pomysł

Zgodnie z najnowszym pomysłem rządu, prawo do emerytury będą miały jedynie osoby, które udowodnią, że przez minimum 15 lat płaciły składki.
Jeżeli zabraknie nam choćby jednego miesiąca, będziemy mogli pożegnać się ze świadczeniem, a wpłaconych pieniędzy ZUS nam nie odda.

O planach rządu poinformował Dziennik Gazeta Prawna

Podczas omawiania "Przeglądu systemu emerytalnego" wiceminister pracy Marcin Zieleniecki powiedział: - "Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako swego rodzaju rachunku oszczędnościowego na starość”.

Jego słowa odnosiły się do zapisu mówiącego o tym, że „należy rozważyć kwestię prawa do emerytury dopiero po przepracowaniu określonego okresu, tj. 15 lat składkowych. Szczególnie że zasada solidarności grupowej, na której zbudowany jest system ubezpieczenia społecznego, wymaga określonych proporcji okresu udziału w tworzeniu funduszu i okresu korzystania z tego wspólnie tworzonego funduszu”.

DGP cytuje wypowiedź Piotra Lewandowskiego, prezesa Instytutu Badań Strukturalnych. - "W ostatnich latach żaden z rządów nie kwestionował tego, że wpłacone do systemu składki określają wysokość przyszłej emerytury. Tym bardziej zaskakująca jest propozycja, żeby prawo do emerytury uzależnić od stażu składkowego. Jeśli tak by się stało, to w polskim systemie emerytalnym zacznie obowiązywać zasada, że zgromadzone składki są podstawą do emerytury, ale nie dla wszystkich, bo jeśli komuś zabraknie do wymaganego limitu np. roku pracy, to jej składki przepadną. Mam nadzieję, że rząd zastanowi się poważnie nad sensem prowadzenia takiej zmiany."

Skąd pomysł na drastyczne rozwiązanie sprawy?

Po reformie systemu emerytalnego z 1999 r. obowiązuje system składkowy - im więcej wpłacimy na nasze konto emerytalne, tym więcej - po osiągnięciu odpowiedniego wieku - dostaniemy na starość.

W efekcie osoby, które z różnych względów odłożyły bardzo mało, czasem dostawały nawet kilkuzłotowe emerytury. Nie dość, że świadczenie było upokarzające, to jeszcze obsługa wypłaty przewyższała jego wysokość.

Podczas publicznej debaty na temat koniecznych zmian pojawił się m.in. pomysł, żeby najniższe emerytury wypłacić w jednorazowej formie. Nikt jednak nie brał pod uwagę rozwiązania, że pieniądze mogą całkowicie przepaść.

Propozycja, żeby emerytury dostały tylko osoby mające 15 lat opłacania składek, oznacza, że ZUS nie ma pieniędzy na zwrot już otrzymanych składek, a rząd obawia się roszczeń dotyczących odsetek od nich. Skoro bowiem zakład ze składek korzystał, powinien za to zapłacić – mówi Andrzej Strębski, niezależny ekspert emerytalny.

Związkowcy również przeciwni

Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ, cytowana przez DGP zastanawia się, czy nie są to przymiarki do wprowadzenia emerytury obywatelskiej, ale pytań z jej strony pada więcej: – "Czy rezygnacja z systemu zdefiniowanej składki oznacza, że wróci system zdefiniowanego świadczenia? Czy emerytury będą liczone na starych zasadach? I co w takim razie ze składkami, które są w systemie?"

Dużo wątpliwości

Sztywny obowiązek udowodnienia 15 lat składkowych może uderzyć w różne grupy obywateli. Stracą na nim zarówno bogaci, jak i biedni. Na wypłatę emerytury może się bowiem nie załapać zarówno zamożny rentier, wpłacający raz w roku dobrowolną składkę w wysokości trzydziestokrotności wynagrodzenia, jak i osoba, której pracodawca nie płacił składek, a po latach nie jest w stanie przedstawić umów potwierdzających wykonywanie zlecenia.

Zobacz też: Nie wiesz, co zrobić z pieniędzmi z OFE? Ekonomiści tłumaczą, nie jest dobrze