W tym kraju wszyscy mają mieć po 100 g złota. Żeby przestali inwestować w bydło

Szef banku centralnego Kirgistanu ma marzenie - chciałby, żeby każdy Kirgiz miał trochę złota. Jak tłumaczy, chodzi o to, by mieszkańcy kraju lokowali swoje oszczędności w bezpieczniejszych i bardziej płynnych aktywach. Bo teraz, w rejonach wiejskich, przeważnie kupują za nie krowy.

W Kirgistanie mieszka prawie 6 milionów ludzi. Gdyby plan prezesa banku centralnego Tolkunbeka Abdygulova udało się zrealizować w całości, wszyscy oni posiadaliby łącznie 600 ton złota. Prezes wierzy w swój plan, chociaż nie podaje, kiedy ten cel mógłby zostać osiągnięty.

- Złoto może być przechowywane przez długi czas i pomimo zmienności cen na rynkach międzynarodowych, nie traci swojej wartości jako forma lokowania oszczędności - mówi Abdygulov w wywiadzie dla Bloomberga.

Centralny bank Kirgistanu zaczął sprzedawać sztabki złota bezpośrednio obywatelom dwa lata temu. Jak ujawnił Bloombergowi prezes, w tym czasie sprzedano 140 kilogramów. Bank Kirgistanu cały czas zwiększa swoje rezerwy złota, teraz to 10 proc. aktywów, około 4,5 tony.

Nie musi kupować całego złota za granicą. Kirgistan jest producentem tego kruszcu. Roczne wydobycie to około 20 ton. Złoto to ważny towar eksportowy kraju, ale bywa także źródłem jego problemów.

Jak tłumaczy Bank Światowy, gospodarka Kirgistanu jest bardzo podatna na zewnętrzne szoki, między innymi przez zależność od jednej kopalni złota – Kumtor – która generuje ponad 10 proc. PKB. Po wzroście o 3,5 proc. w 2015 roku, w pierwszej połowie 2016 r. PKB Kirgistanu skurczył się o 2,3 proc. To skutek gwałtownego spadku produkcji złota i słabej sytuacji w innych sektorach gospodarki.

Więcej o: