"Plan Morawieckiego kompletnie nie uwzględnia dysproporcji sił między pracodawcami a pracownikami"

W ubiegłym tygodniu rząd przyjął Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Mateusza Morawieckiego, czyli plan rozwoju Polski na najbliższe lata. Eksperci i analitycy zastanawiają się, jakie mogą być efekty wprowadzenia go w życie i czego ewentualnie zabrakło w dokumencie. Ciekawy głos w tej dyskusji przedstawił w wywiadzie dla PAP Łukasz Komuda, ekspert ds. rynku pracy i redaktor portalu Rynekpracy.org.

Zdaniem Komudy plan przedstawiony przez Morawieckiego słusznie stawia na reindustrializację i innowacyjność, ale jego wadą jest to, że nie uwzględnia dysproporcji sił między pracodawcami i pracownikami.

Ekspert zwrócił też uwagę na dodatkową przeszkodę w bogaceniu się Polski, którą jest to, że "u nas patriotyzm najbogatszych nie przeszkadza w korzystaniu z rajów podatkowych". "Wystarczy popatrzeć na pierwszą dziesiątkę najbogatszych Polaków - żaden nie odmówił sobie prawa do 'optymalizacji podatkowej'. Jest to zresztą absolutny skandal, że z takich osób robi się bohaterów krajowej gospodarki. Świat bardzo się zmienił od 1970 roku, gdy np. General Motors co roku z dumą informował, że zapłacił miliard dolarów podatku dochodowego."

Słuszne kierunki i dysproporcji sił między pracodawcami a pracownikami

W ocenie Komudy diagnoza zawarta w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jest dobra. "Wzmocnienie innowacyjności i reindustrializacja to zdecydowanie słuszne kierunki. Wiemy bowiem, że nie da się zbudować bogatego społeczeństwa w sytuacji, gdy jego 2/3 pracują w usługach, których większość - blisko połowa aktywnych zawodowo Polaków - charakteryzuje się niską wartością dodaną."

Poza tym, wadą dokumentu Morawieckiego jest to, że kompletnie nie uwzględnia on „dysproporcji sił między pracodawcami a pracownikami, która jest główną przyczyną rażąco niskiego udziału płac w PKB naszego kraju (szósty najniższy wskaźnik w UE!)".

"Wiara w to, że gdy polscy pracodawcy będą mieli więcej środków, które będą mogli przeznaczyć na podwyżki, automatycznie przełoży się na wzrost wynagrodzeń, jest nieuzasadniona. Aby tak się stało, konieczne jest zwiększenie siły negocjacyjnej polskich pracowników. Ona od niedawna jest nieco większa, z uwagi na niższe bezrobocie. Jednak w sytuacji, w której mamy 1,4 mln bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy i około 4 mln ukrytego bezrobocia, trudno mówić o sukcesie."

Zdaniem Komudy, "rynek pracy w Polsce byłby dużo zdrowszy, gdyby faktycznie pracodawcy byli karani za łamanie Kodeksu pracy".

Ekspert odniósł się też do zawartego w Strategii pakietu dla innowacji. Jak mówił PAP, szereg kluczowych innowacyjnych wdrożeń, wynalazków na świecie, które potem stały się podstawą dla rozwoju całych branż, począwszy od komputera i internetu do nowych leków, zostało wypracowanych przy zaangażowaniu państw, które mogą sobie pozwolić na inwestowanie w ryzykowne obszary.

W Polsce "raz na jakiś czas otrzymujemy wielką szansę i jak dotąd trudno znaleźć przykład jej wykorzystania. Nie udało się z niebieskim laserem, grafen - jak się zdaje - wymknął się nam z rąk. W perowskity, minerały, z których mogą powstać ogniwa słoneczne przyszłości, zainwestowali Japończycy - a to Polska odniosła największe sukcesy w ich badaniu. Brakuje nam systemu, który typowałby kilka podobnych technologii, nie żałował na ich rozwój pieniędzy i akceptował niepowodzenia. Bez ryzyka przegranej nie ma szans na przełomowe odkrycia i wzniesienie się ponad poziom gospodarki-półperyferiów, kraju-montowni" - podsumowuje Łukasz Komuda

Więcej o: