Szef Ubera nagrany podczas kłótni z kierowcą. Czego on nie wygadywał?!

Travis Kalanick, prezes Ubera, będąc pasażerem jednego z aut w systemie, pokłócił się z kierowcą o płace i politykę firmy. Wszystko nagrała ukryta kamera. Teraz Kalanick publicznie przeprasza za swoje aroganckie zachowanie.

Travis Kalanick, prezes Ubera, nie ma ostatnio dobrej passy. Uber został uznany za łamistrajka w trakcie protestu taksówkarzy w USA i w efekcie kilkaset tysięcy osób zrezygnowało z jego usług, wybuchł też skandal z oskarżeniami o molestowanie w korporacji, zbliża się również potencjalna wojna w sądzie z firmą Waymo, za którą stoi Alphabet (Google).

A gdyby tego było mało, na początku lutego Travis Kalanick podczas podróży z dwiema kobietami w ramach usługi Uber Black (pozwala na przewóz osób luksusowymi pojazdami) dał się nagrać, gdy wyrażać bardzo kontrowersyjne słowa o polityce firmy. Kierowca, 37-letni Fawzi Kamel, przesłał nagranie Bloombergowi, rozgoryczony postawą Kalanicka.

Czytaj też: Francuz pozywa Ubera o 45 mln dolarów. Aplikacja doprowadziła do rozpadu jego małżeństwa

Pierwsze zaskakujące słowa padły w odpowiedzi na pytanie jednej towarzyszek Kalanicka. Gdy zagaiła o tym, że podobno firma miała ciężki rok, ten odparł: – Robię tak, żeby każdy rok był ciężki. To jest mój sposób zarządzania. Jeśli nie jest ciężko, to znaczy, że nie naciskam wystarczająco mocno.

Taki stosunek do prowadzenia biznesu być może jeszcze nie zdenerwowałby kierowcy. Za to późniejsze wypowiedzi - z pewnością. Kiedy pasażerowie wysiadali już po dotarciu na miejsce, kierowca po uprzejmym pożegnaniu przyznał, że nie podoba mu się, że firma podwyższa standard, jednocześnie obniżając stawki. Skomentował tym samym decyzję o ograniczeniu liczby samochodów w ramach Uber Black. - Mamy konkurencję. Inaczej wylecielibyśmy w biznesu – tłumaczy Kalanick. - Zaczęliśmy z wysokiego poziomu. Teraz go obniżamy nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że musimy się utrzymać na rynku.

- Konkurencja? Masz model biznesowy w garści, mógłbyś utrzymać ceny - nie dowierzał Kamel. - Ludzie już Ci nie wierzą. Myślisz, że będą dalej kupować auta? Straciłem przez ciebie 97 tys. dolarów. Przez ciebie jestem bankrutem. Zmieniacie się każdego dnia - kierowca komentuje niestabilność po tym, jak zdecydował się na leasing, żeby spełnić wysokie standardy serwisu Uber Black.

– G…o prawda – odpiera Kalanick. - Nie obniżamy cen w Uber Black.

– Zaczynaliśmy na 20 dolarach. A ile mamy teraz za milę? 2,75? – padła odpowiedź.

– Wiesz co? Niektórzy ludzie nie chcą brać odpowiedzialności za swoje sprawy. Zwalają całą winę na innych. Powodzenia! – podsumowuje prezes Ubera i wychodzi. Kierowca daje mu jedną gwiazdkę.

 

Teraz bohater nagrania zdecydował się przeprosić za swoje zachowanie.

- Jestem pewien, że widzieliście nagranie, na którym traktuję pracownika Ubera z wyższości - napisał na portalu korporacji. - Powiedzieć, że jest mi wstyd to o wiele za mało. Moją rolą jako lidera jest przewodzić…  a to zaczyna się od zachowania, z którego można być dumnym. Nie tak się zachowałem i nie da się tego wytłumaczyć.

- To jasne, że w nagraniu widać pewną wersję mnie – a krytyka, którą otrzymaliśmy, stanowi surowe przypomnienie, że muszę się gruntownie zmienić jako lider i dorosnąć. Oto jest pierwszy raz, kiedy jestem skłonny przyznać, że moje przewodnictwo potrzebuje wsparcia i zamierzam to wsparcie uzyskać. Pragnę szczerze przeprosić Fawziego, jak również społeczność kierowców oraz zespół Ubera – dodał.

Czytaj też: Uber pracuje nad powietrzną taksówką. Wystartuje pionowo zabierając klientów z dachów