Zła wiadomość z Niemiec. To wygląda jak pierwszy sygnał gospodarczych kłopotów

Rafał Hirsch
Zamówienia fabryczne w Niemczech spadły w styczniu o ponad 7 procent. Tak dużego spadku nie było od recesji z 2009 roku. Może to oznaczać gorszą koniunkturę dla polskich eksporterów.

Niemcy są naszym najważniejszym partnerem handlowym, a polskie firmy sprzedające swoje towary na rynku niemieckim są bardzo ważną częścią naszej polityki gospodarczej. Teraz wygląda na to, że firmy te mogą mieć nieco trudniej. 

Niemcy właśnie podali, że w styczniu znacząco zmalały zamówienia, składane przez ich przemysł. Były aż o 7,4 procent niższe niż w grudniu i jednocześnie o 0,8 procent mniejsze niż w styczniu rok temu. Oznacza to, że polskie firmy, które są poddostawcami niemieckich firm przemysłowych mogą otrzymać stamtąd mniej zamówień i przez to mniej zarobić. 

Zdaniem niemieckiego ministerstwa gospodarki nie ma się jednak czym martwić, bo to prawdopodobnie tylko przejściowe osłabienie. Słaby początek roku w niemieckim przemyśle, to według Niemców tylko krótki odpoczynek po niezwykle dynamicznej końcówce roku 2016. Jeszcze w grudniu zamówienia rosły o ponad 5 procent i wtedy był to wynik najlepszy od ponad dwóch lat.

Tak, czy inaczej spadek o 7,4 procent w jeden miesiąc jest największym tąpnięciem od stycznia 2009 roku, czyli od momentu, w którym trwał już światowy kryzys finansowy.

Na pocieszenie warto dodać, że zamówienia zagraniczne (czyli także te od polskich firm) spadły tylko o 4,9 procent. Zamówienia od dostawców niemieckich ograniczono aż o 10,5 procent.

Ponadto comiesięczne dane o zmianach w zamówieniach fabrycznych generalnie są bardzo zmienne. Nie można więc dzisiaj przesądzać o tym, że nadchodzą kłopoty. Na pewno jednak jest to pierwszy od dłuższego czasu sygnał ostrzegawczy. Jeśli kolejne dane opisujące niemiecką gospodarkę na początku 2017 będą tak samo zaskakująco słabe, wtedy może się okazać, że faktycznie mamy problem.

Zobacz także: Angela Merkel w Warszawie: "Wiemy jak ważne są niezależne media i wymiar sprawiedliwości"

Angela Merkel w Warszawie: "Wiemy jak ważne są niezależne media i wymiar sprawiedliwości"