Urzędnik sam zmieni śmieciówkę na umowę o pracę? Jest taki pomysł

Generalny Inspektor Pracy chce zwiększenia kompetencji inspektorów sprawdzających nadużywanie w firmach umów zlecenia i o dzieło. Chce, by mogli wydawać decyzje administracyjne zmieniające je, w wypadku nadużyć, na umowy o pracę.

- Zawieranie umów cywilnoprawnych w momencie, gdy powinna być zawarta umowa o pracę wciąż stanowi poważny problem w polskich firmach. Generalny Inspektor Pracy będzie zabiegał o to, by kontrolerzy w razie wykrycia nieprawidłowości mieli w ręku narzędzie w postaci decyzji administracyjnej – powiedziała dla portalu PulsHR.pl Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP).

Do tej pory, kiedy inspektor PIP stwierdził, że pracownik zamiast na "śmieciówce" powinien pracować na umowie o pracę, mógł w praktyce nieuczciwego pracodawcę najwyżej poprosić o zmianę formy zatrudnienia. Miał przy tym prawo wnieść powództwo do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy, ale to oznaczało rozpoczęcie postępowania bardzo długotrwałego, pracochłonnego i kosztownego.

- Często zdarza się, że np. po trzech latach inspektor pracy doprowadzi (red. przed sądem) do przekształcenia umowy, a firmy już dawno nie ma – mówił w Polskim Radiu Roman Giedrojć, Główny Inspektor Pracy.

Dlatego więc szef PIP chce, by inspektor mógł wydawać decyzje administracyjną w tej kwestii – ona jest twardym poleceniem, które musi być zrealizowane.

Stary pomysł z wadami?

Postulat PIP, o którym napisał portal PulsHR.pl, nie jest nowy. W styczniu przypomniał o nim wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed. Powiedział PAP, że propozycję przyznania inspektorom inspekcji pracy uprawnienia do jednostronnej zamiany pracownikom umów cywilnoprawnych na umowy o pracę w drodze decyzji administracyjnej, Prawo i Sprawiedliwość zgłaszało już w poprzedniej kadencji. A teraz pomysł ten ma zostać skierowany do Rady Dialogu Społecznego. Tam porozmawiają o nim pracodawcy, rząd i związkowcy.

Ten pomysł na pierwszy rzut oka wydaje się idealny. Ma jednak wady. Mówiła o nich pod koniec stycznia dla Gazety Prawnej Monika Kolasińska z Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

Jej zdaniem prawdopodobnie po ustanowieniu nowego prawa nadal sąd administracyjny – jak teraz – będzie badał zasadność zatrudnienia kogoś na umowę cywilnoprawną, tyle że teraz dzieje się to na wniosek inspektora, a w przyszłości być może pracodawcy. I nierzadko dotąd negatywne oceny kontroli PIP, przeprowadzane w zakładach pracy, były kwestionowane przez sądy. W przyszłości może być podobnie. Sądy mogą przyznać rację pracodawcy, a nie inspektorowi, który wydał błędną decyzję.

I wtedy… pracodawca, zdaniem Moniki Kolasińskiej, może wystąpić z roszczeniem o odszkodowanie od państwa za niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Nowe prawo może więc oznaczać dodatkowe i niekoniecznie małe wydatki z budżetu państwa.

Zobacz też, jak wygląda prowadzenie biznesu restauracyjnego w Polsce. Kręgliccy: Mieliśmy wielkiego farta. Pod koniec lat 90. restauracja zwracała się nawet w trzy miesiące:

Kręgliccy: Mieliśmy wielkiego farta. Pod koniec lat 90. restauracja zwracała się nawet w trzy miesiące [NEXT TIME]

Więcej o: