Polski bank traci miliony przez rząd i "zielone" regulacje

Marcin Kaczmarczyk
Bank Ochrony Środowiska poniósł w ubiegłym roku stratę na poziomie 60 mln zł. Głównie przez odpisy dotyczące budowy farm wiatrowych. Bez nich zakończyłby rok na wyraźnym plusie.

Bank Ochrony Środowiska (BOŚ) w nieodległej przeszłości chętnie kredytował budowę nowych elektrowni wiatrowych. – Finansowanie inwestycji wiatrowych było istotnym wyróżnikiem działań Grupy BOŚ w przeszłości przed 2016 r., w szczególności w latach 2014 – 2015 – napisał w komunikacie Stanisław Kluza, prezes zarządu BOŚ.

Teraz to się mści. Działalność farm wiatrowych w Polsce jest teraz bowiem dużo trudniejsza niż kilka lat temu.

Czytaj więcej: Dlaczego Indianom z Montany nie podoba się nowy dekret dotyczący energetyki podpisany przez Trumpa?

System wsparcia się załamał

Warunki w jakich działali inwestorzy stawiający wiatraki pogarszały się dynamicznie już za poprzedniego rządu. Głównie z powodu załamania się polskiego systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii w postaci tzw. zielonych certyfikatów. Sprzedają je elektrownie produkujące prąd z odnawialnych źródeł energii i jest to dla nich dodatkowych, ważny element przychodów. Kupować je muszą natomiast dystrybutorzy prądu.

Niestety ceny zielonych certyfikatów zaczęły mocno tanieć już w 2012 roku. Do lutego 2013 r. staniały o dwie trzecie, do 100 zł/MWh. Teraz kosztują niecałe 30 zł/MWh. Głównie z powodu ich rosnącej podaży spowodowanej coraz większą liczbą firm produkujących zieloną energię.

Ani poprzedni rząd, ani aktualny nie podjął wystarczających działań, aby ustabilizować ceny.

Gwóźdź do trumny. Ustawa antywiatrakowa

Gabinet Beaty Szydło, wprowadzając w ubiegłym roku ustawę zwaną antywiatrakową, dodatkowo utrudnił życie spółkom zarządzającym farmami wiatrowymi.

Po pierwsze dlatego, że przez dodatkowe regulacje utrudnił ich modernizację, a więc poprawę rentowności. A po drugie, wprowadzono drastyczną podwyżkę podatku od nieruchomości dla elektrowni wiatrowych.

W efekcie, w Polsce nie tylko zatrzymano rozwój energetyki wiatrowej, ale również spowodowano, że przyszły los części działających już farm wiatrowych jest niepewny. Mogą mieć np. problemy z obsługą kredytów – w tym tych, które udzielił BOŚ.

Czytaj więcej: Historyczny przełom. Prąd z elektrowni słonecznych najtańszy.

Ostrożny BOŚ

Bank działa bardzo ostrożnie. Dokonał już odpisów kredytów na budowę wiatraków na kwotę 97,9 mln zł, choć realne straty dopiero mogą się pojawić. Na razie elektrownie spłacają jeszcze kredyty. - Utworzenie odpisów na kredyty udzielone na inwestycje wiatrowe to efekt ostrożnościowego i zarazem odpowiedzialnego podejścia obecnego Zarządu BOŚ w niepewnej sytuacji rynkowej tego sektora – czytamy w komunikacie banku.

Bez tych odpisów miniony rok dla BOŚ byłby całkiem udany. – Należy podkreślić, że bez uwzględniania odpisów w segmencie farm wiatrowych Grupa BOŚ zamknęłaby 2016 rok ponad 31 mln zyskiem netto – zaznacza Stanisław Kluza.

Tekst pochodzi z blogu „Subiektywnie o giełdzie i gospodarce”.