Nowy pomysł resortu Morawieckiego. Szykuje się zmiana w sposobie wypłaty wynagrodzeń

Pracodawca będzie miał prawo żądać od pracownika podania numeru rachunku, na który ma być przelewane wynagrodzenie - zakłada zmiana w Kodeksie pracy zaproponowana przez Ministerstwo Rozwoju. Jeśli pracownik będzie chciał otrzymywać wynagrodzenie w gotówce, będzie musiał złożyć stosowny wniosek. Dziś, przynajmniej pod względem prawnym, jest dokładnie odwrotnie - podstawową formą wypłaty płacy jest "do rąk własnych", a na przelew na konto pracownik musi wyrazić zgodę.

„Pracodawca ma prawo żądać od pracownika podania numeru rachunku płatniczego, jeżeli pracownik nie złożył wniosku o wypłatę wynagrodzenia do rąk własnych” – o taki punkt Ministerstwo Rozwoju chce poszerzyć Kodeks pracy.

W tym zakresie dorzuci też do Kodeksu pracy inny ważny zapis – „wynagrodzenie jest wypłacane na wskazany przez pracownika rachunek płatniczy, chyba, że pracownik złoży wniosek w formie pisemnej o wypłatę wynagrodzenia do rąk własnych”. Zastąpi on dotychczasowy paragraf, stanowiący, iż „obowiązek wypłacenia wynagrodzenia może być spełniony w inny sposób niż do rąk pracownika, jeżeli tak stanowi układ zbiorowy pracy lub pracownik uprzednio wyrazi na to zgodę na piśmie”.

Dostosować przepisy do realiów

Można uznać, że zmiana prawna ma charakter wyłącznie formalny – już cztery lata temu Narodowy Bank Polski w swoim badaniu podał, że aż 87 proc. wynagrodzeń w Polsce wypłacana jest przelewem na konto osobiste. W uzasadnieniu projektu ustawy resort rozwoju powołuje się z kolei na dane Banku Światowego, z których wynika, że w 2014 roku blisko 78 proc. pracowników w Polsce otrzymywało wynagrodzenia na rachunki płatnicze.

Niemniej pod kątem prawnym nadal tą podstawową formą wypłaty wynagrodzenia jest danie pieniędzy do ręki, a przelew „dodatkową” formą, na którą trzeba było się zgodzić. Teraz ma być na odwrót – to przelew na konto ma być podstawową formą wypłaty wynagrodzenia, i to pracownik będzie musiał się „postarać” (poprzez złożenie stosownego wniosku), aby dostawać wypłatę do rąk własnych.

Jest też inny cel

Ale Ministerstwo Rozwoju ma też w ustawie inny cel, poza po prostu dostosowaniem przepisów do realiów. Jedną z największych ambicji resortu jest przekonanie Polaków do płatności bezgotówkowych (czyli kartami, przelewami itp.). Z tym marzeniem w parze idzie więc lekkie utrudnienie życia pracownikom i pracodawcom chcącym rozliczać się w gotówce.

„Ważnym celem proponowanej regulacji jest ograniczenie szarej strefy poprzez zastąpienie części transakcji gotówkowych transakcjami elektronicznymi. Płatności gotówkowe, w przeciwieństwie do elektronicznych, nie pozostawiają śladu, umożliwiając ukrycie transakcji. (...) Wprowadzenie regulacji może przyczynić się do ograniczenia szarej strefy w gospodarce i – w efekcie – do poprawy sytuacji konkurencyjnej uczciwych podmiotów i zwiększenia dochodów sektora finansów publicznych” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

- Zasadą powinien być przelew bankowy, a wyjątkiem - gotówka. Propozycja ministerstwa może ograniczyć szarą strefę w zatrudnieniu dzięki ukróceniu płacenia pod stołem - dodaje Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan, cytowany przez „Puls Biznesu”.

Projekt jest na razie na etapie konsultacji publicznych.