Takiej sytuacji nie było od czterech lat. Najnowsze dane o obligacjach pokazują, jak bardzo Polacy nie lubią inflacji

W marcu 2017 r. Polacy kupili więcej obligacji czteroletnich niż dwuletnich - podało Ministerstwo Finansów. To pierwsza taka sytuacja od kwietnia 2013 r. Przyczyną zmiany trendu jest inflacja, która powróciła do Polski. Obligacje czteroletnie chronią przed nią, dlatego inwestor wie, że realnie będzie na plusie. Takiej gwarancji nie dają dwuletnie papiery.

Jak podało Ministerstwo Finansów, w marcu br. łączna sprzedaż obligacji detalicznych (czyli dla „zwykłych Kowalskich”) wyniosła 475 mln zł. Po raz pierwszy od niemal czterech lat największym zainteresowaniem nie cieszyły się jednak papiery dwuletnie, ale czteroletnie. W ubiegłym miesiącu na zakup obligacji o dwuletnim okresie zapadalności Polacy wydali 206,7 mln zł, zaś na papiery czteroletnie 215,4 mln zł.

Sprzedaż obligacji skarbowych oszczędnościowychSprzedaż obligacji skarbowych oszczędnościowych źródło: Ministerstwo Finansów

Na taki zwrot sytuacji zanosiło się od kilku miesięcy – po tym, jak w grudniu ub.r. pierwszy raz od dwóch i pół roku do Polski zawitała inflacja (i zaczęła się naprawdę mocno rozpędzać, w marcu br. wynosiła już 2 proc. r/r), widać było, jak na znaczeniu tracą obligacje na dwa lata, a zyskują na cztery.

Dlaczego Polacy chcą teraz obligacji czteroletnich?

Kluczem do zrozumienia tej zmiany trendu jest konstrukcja obligacji dwuletnich i czteroletnich. Oprocentowanie tych pierwszych jest stałe – jak na standardowej bankowej lokacie. Od razu wiadomo, ile przyniosą więc zysku (przykładowo, w marcowej emisji było to 2,1 proc. w skali roku, w kwietniowej jest tak samo).

Problem jednak w tym, że na horyzoncie jest widmo rosnącej inflacji, a w zasadzie już się ono zmaterializowało. To oznacza, że odsetki z tych obligacji z bardzo dużym prawdopodobieństwem w dużym stopniu zostaną „zjedzone” przez wzrost cen. Za zainwestowane pieniądze, i to wraz z naliczonymi odsetkami, będzie można za dwa lata kupić mniej, albo w najlepszym przypadku nieznacznie więcej, niż teraz.

Przed inflacją chronią natomiast obligacje czteroletnie i dziesięcioletnie. Ale wiadomo – jak można zainwestować na krócej, to Polacy to robią, dlatego szczególnie na znaczeniu zyskują papiery na cztery lata. Ich oprocentowanie jest stałe tylko w pierwszym roku (obecnie wynosi 2,40 proc.), a już w kolejnych jest równe sumie stałej marży (obecnie 1,25 proc.) i wskaźnika inflacji. To daje gwarancję, że prawdopodobnie przynajmniej ta wysokość marży będzie realnym zyskiem. Co prawda poziom inflacji w oprocentowaniu jest uaktualniany co roku, więc faktycznie realny zysk może okazać się trochę wyższy lub niższy od marży – ale jakaś ochrona przed inflacją to jednak jest.

Czytaj też: Wszystko o inwestowaniu w obligacje skarbowe

W drodze po rekord

W ogóle cała sprzedaż obligacji detalicznych jest naprawdę imponująca. W tym roku nie było jeszcze miesiąca, żeby Ministerstwo Finansów nie sprzedało Polaków obligacji za przynajmniej 400 mln. Dotychczas taki poziom albo wyższy był notowany wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy resort wypuszczał specjalną, „promocyjną” emisję obligacji.

Przez pierwsze trzy miesiące 2017 r. Skarb Państwa sprzedał obligacje oszczędnościowe o łącznej wartości blisko 1,4 mld zł. Gdyby do końca roku takie tempo zostało utrzymane, to o blisko 1 mld zostałby pobity zeszłoroczny wynik, najlepszy od 2008 r.

Dobry miesiąc obligacji 500 plus

Warto też zwrócić uwagę na odbicie w sprzedaży tzw. Rodzinnych Obligacji, czyli papierów dedykowanych wyłącznie beneficjentów programu Rodzina 500 plus. 1,63 mln, które Polacy przeznaczyli na zakup tych obligacji w marcu, to najlepszy wynik od kiedy w październiku ub.r. to rozwiązanie zostało zaoferowane. To także przerwanie spadkowej tendencji w zainteresowaniu tymi obligacjami – po listopadowej górce każdy kolejny miesiąc był gorszy od poprzedniego.

sprzedaż Rodzinnych Obligacji Skarbowychsprzedaż Rodzinnych Obligacji Skarbowych źródło: oprac. własne na podst. danych Min. Fin.

.. źródło: oprac. własne na podst. danych Min. Fin.

Mimo marcowego rekordu, nadal sprzedaż „Obligacji 500 plus” stanowi tylko drobny ułamek ogólnego popytu na obligacje skarbowe.

***

Zobacz też: Red Lipstick Monster: W Polsce da się bardzo dużo, jestem dumna z tego, co mamy [NEXT TIME]

Więcej o: