Niewidzialna ręka rynku jednak działa. Etat zaczął wypierać umowy cywilne

W polskich firmach powiało optymizmem. Nastroje są tak dobre, że co trzecie przedsiębiorstwo chce zatrudniać pracowników. A ponieważ tych brakuje, tam, gdzie dotąd królowały umowy cywilne, pojawiły się etaty.

Najnowsza edycja badania Randstad „Plany Pracodawców” niesie całkiem dobre wiadomości. Przede wszystkim poprawiają się nastroje wśród polskich przedsiębiorców, którzy do tej pory byli raczej oszczędni w zachwytach nad stanem krajowej gospodarki. 

Tym razem aż 25 proc. spośród nich przewidywało poprawę koniunktury, podczas gdy 14 proc. oczekiwało jej pogorszenia. To daje 11 punktów przewagi tym pierwszym. Warto przypomnieć, że od połowy 2013 roku do końca 2015 roku w ogóle badanej próby różnica w postrzeganiu nadchodzących sześciu miesięcy była stale na korzyść optymistów i wynosiła od 9 do 28 punktów.

Grzegorz Baczewski, zastępca Dyrektora Generalnego Konfederacji Lewiatan:

GUS niedawno potwierdził 4-proc. wzrost PKB, co znacznie przekroczyło oczekiwania rynku. Dane oczyszczone z wpływu czynników sezonowych – pokazują nawet wzrost o 4,2 proc. Przy takich danych makroekonomicznych nie dziwi optymizm ankietowanych pracodawców.

Baczewski tłumaczy jednak, że sytuację należy obserwować z dystansem. Jego zdaniem przyspieszenie wiązało się głównie z najlepszymi w historii nastrojami konsumentów. Za wzrost w 75 proc. odpowiadała konsumpcja, natomiast dynamika inwestycji pozostawała ujemna (-0,4). Dodatkowo wzrost PKB dość wyraźnie był związany z zapasami przedsiębiorstw, które między grudniem a marcem wzrosły o 8,9 mld zł – niemal dwukrotnie silniej niż w poprzednim roku. - Oznacza to, że wcześniejszy optymizm przedsiębiorców nie do końca sprawdził się w praktyce i część produkcji nie znalazła nabywców. Dlatego 4 proc. tempo wzrostu wydaje się bardzo trudne do utrzymania - podsumowuje Baczewski.

Nasza firma ma się dobrze

Zdecydowana większość przedsiębiorców (66 proc.) ocenia, że ich firma obecnie dobrze sobie radzi. Kłopoty i złą sytuację zasygnalizowało zaledwie 5 proc. badanych.

Dobra sytuacja idzie w parze ze zwiększeniem zapotrzebowania na pracowników. Wciąż (sytuacja trwa od lutego 2015 r.) jedna trzecia firm deklaruje, że ma lub zaraz będzie miała wakaty. Nie jest jednak pewne, czy wszystkim uda się pozyskać odpowiednią liczbę rąk do pracy. Rekordowo niskie bezrobocie na poziomie 7,7 proc. powoduje, że coraz ciężej obsadzić wolne stanowiska.

I teraz ciekawostka - 47 proc. pracodawców przyznało, że poszukuje kandydatów w zasobach urzędów pracy, z czego blisko jedna trzecia zaczęła się do nich kierować dopiero w tym roku.

Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, do tej pory urzędy pracy nie cieszyły się uznaniem ani pracowników, ani pracodawców. Z niezależnych badań przeprowadzanych na przestrzeni ostatnich lat wynikało, że obydwie strony wolą radzić sobie na własną rękę, chociażby korzystając z usług serwisów rekrutacyjnych.

Jednak rynek wyczyszczony z osób, które aktywnie poszukują pracy, zmusił firmy do tego, żeby sięgnęły do żelaznej bazy urzędów. Kto się w niej znajduje? Długotrwale bezrobotni. To specyficzna grupa, której do tej pory nie udawało się pomóc. Nie ważne jakiego szkolenia czy programu nie sfinansowano z funduszy unijnych, statystyki pozostawały na niemalże niezmienionym poziomie. Dobra sytuacja rynku pracy - zgodnie z danymi Eurostatu jedna z najlepszych w Europie - zapowiada odwilż w tym temacie. Prawdziwym sprawdzianem będzie nadchodzące lato, kiedy potrzeba licznej grupy osób do prac prostych. 

Nie cieszmy się za bardzo, bo podwyżek raczej nie będzie

Większość firm daje podwyżki na początku roku i na ten moment nic nie zapowiada odejścia od tego trendu. Obecnie podniesienie wynagrodzeń rozważa co czwarta firma (24 proc.). W zestawieniu brylują budowlanka (31 proc.), transport, gospodarka magazynowa i łączność (29 proc.). Najtrudniej o podwyżki będzie pracownikom branży usługowej (12 proc.).

Nowych pracowników firmy starają się skusić za to formą zatrudnienia. Już 17 proc. przedsiębiorstw, biorących udział w badaniu „Plany Pracodawców” przyznało, że w minionym roku ograniczyło udział umów cywilnoprawnych na rzecz umów o pracę

Obecnie aż 96 proc. badanych deklaruje, że zatrudnia swoje kadry na umowach o pracę, z czego w 68 proc. takie umowy mają „prawie wszyscy zatrudnieni”.

Umowa zlecenie występuje u 44 proc. badanych, a w tej grupie w 77 proc. są to tylko pojedynczy pracownicy, natomiast umowa o dzieło – u 19 proc. (86 proc. – pojedynczy pracownicy).

Samozatrudnienie pojawia się u 14 proc. badanych (75 proc. - deklaruje, że to tylko pojedynczy pracownicy), a pracownicy tymczasowi z agencji pracy tymczasowej – u 9 proc. firm.

W tym momencie trzeba dodać, że zmniejszenie liczby umów cywilnych na rzecz etatów jest nie tylko spełnieniem oczekiwań pracowników, ale również wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej. Obecnie taniej jest zatrudnić pracownika na etat z wynagrodzeniem na poziomie minimalnej krajowej niż zaoferować komuś umowę zlecenia w tym samym wymiarze godzinowym. Policzmy. Minimalna krajowa to obecnie 2 tys. zł brutto, całkowity koszt pracodawcy - 2412 zł.

Minimalna stawka godzinowa obowiązująca na zleceniu to w zaokrągleniu 13 zł brutto. Przeciętnie pracownik zatrudniony w wymiarze etatowym spędza w pracy 176 godzin miesięcznie (22 dni), co daje łączny koszt na poziomie 2759 zł.