Zaskakujące prognozy analityków dużego banku. Auta, jakie znamy, znikną z salonów w 20 lat

Najpóźniej w 2035 roku producenci samochodów wycofają się z silników spalinowych w swoich pojazdach - prognozują analitycy banku ING.

Silnik spalinowy ma za sobą długą tradycję i wielkie zasługi w motoryzacji, jednak zdaniem jednego z największych banków świata, jego dni są policzone. ING w najnowszym badaniu przewiduje, że najpóźniej w 2035 roku, wszystkie nowe samochody sprzedawane w Europie, będą miały napęd elektryczny. Aut z silnikami spalinowymi w salonach już wtedy nie znajdziemy.

Bez zachęt nie będziemy kupować?

Sprzedaż samochodów elektrycznych powoli wzrasta w Europie, Stanach Zjednoczonych czy Chinach. Tylko w 2016 r. w Chinach zarejestrowano 352 tys. nowych „elektryków”, w USA – 159 tys.

Dlaczego nie ma ich jeszcze więcej? Klienci wskazują trzy przeszkody, hamujące dynamiczniejszy rozwój rynku samochodów elektrycznych. Są to ograniczony zasięg tych aut, słabo rozwinięta infrastruktura służąca ładowaniu akumulatorów oraz wyższe ceny modeli elektrycznych niż spalinowych.

Warto podkreślić także znaczenie rządowych zachęt. Widać je wyraźnie na przykładzie Hongkongu, gdzie wprowadzono zwolnienia podatkowe dla nabywców aut elektrycznych. W marcu, kiedy zachęty funkcjonowały, Tesla znalazła tam 2 939 nabywców na swoje pojazdy. W kwietniu, już przy pełnym opodatkowaniu, koncern Elona Muska nie sprzedał w Hongkongu ani jednego samochodu.

Bardziej wydajne akumulatory

Według analityków ING, to wszystko szybko się zmieni. Po 2020 roku zastosowane zostaną bardziej wydajne akumulatory nowej generacji. Co więcej, dynamicznie spadać będą ich koszty. W efekcie do roku 2028 różnica cenowa pomiędzy autami elektrycznymi i spalinowymi, stanie się niezauważalna.Dodatkowo, w całej Europie przybywa stacji ładowania.

Volkswagen opublikował szacunki, zgodnie z którymi w przyszłości całkowity koszt użytkowania (zakup, utrzymanie, tankowanie) Golfa elektrycznego będzie o 2,5 tys. euro rocznie niższy niż w przypadku Golfa z napędem spalinowym.

Z największych zagrożeń dla rozwoju rynku samochodów elektrycznych w Europie, ING wymienia dostęp do surowców wykorzystywanych do produkcji baterii, takich jak lit i grafit oraz niechęć europejskiego przemysłu motoryzacyjnego do nowych rozwiązań. Wygląda jednak na to, że to drugie powoli się zmienia. Dla przykładu Volvo ogłosiło niedawno, że od 2019 roku wszystkie sprzedawane przez spółkę auta, będą wyposażane w silnik elektryczny.