19 mld zł? A może 8 mld? Ile pieniędzy da budżetowi uszczelnienie podatków [eksperci]

Piotr Skwirowski
Eksperci mają kłopot z oszacowaniem skutków rządowej batalii o uszczelnienie systemu podatkowego. Ich prognozy różnią się od siebie o wiele miliardów złotych. Ba, niektóre szacunki tych samych podawane są w widełkach, w których dolna granica skutków uszczelnienia różni się od górnej o blisko 100 proc.

Skutki uszczelnienia systemu podatkowego trudno jednoznacznie oszacować, bo na wzrost dochodów z podatków nakładają się przeróżne czynniki. Ot, choćby dobra koniunktura, która napędza produkcję i sprzedaż, czy zasiłki na dzieci z programu 500+, dzięki którym Polacy więcej pieniędzy zostawiają w sklepach. Do tego można doliczyć inflację, czyli wzrost cen, który po wielu miesiącach zastąpił deflację, czyli ich spadek.

Obraz zaburzają też przeróżne zabiegi czysto podatkowe. Weźmy likwidację kwartalnych rozliczeń VAT, która zmieniła tempo wpływy pieniędzy z tego podatku do budżetu czy dające podobny efekt wprowadzenie odwróconego VAT w budownictwie. Sporo zamieszania narobiło też przyspieszenie zwrotów VAT pod koniec zeszłego roku i ich wstrzymywanie w tym roku. Wielu ekspertów uważa, że Ministerstwo Finansów celowo przytrzymuje w tym roku VAT należny przedsiębiorcom, po to by pokazać lepszy stan budżetu od rzeczywistego.

Według danych resortu finansów, po pierwszym półroczu 2017 r. w kasie państwa była nadwyżka w wysokości niemal 6 mld zł. Rzecz niespotykana u nas od bardzo, bardzo dawna. I niespodziewana. Samo Ministerstwo Finansów spodziewało się o tej porze roku deficytu w wysokości niemal 19 mld zł, a na koniec roku przeszło 59 mld zł. Fakt, pomogła wysoka wpłata z zysku NBP za zeszły rok. To blisko 9 mld zł. Ale to nie tłumaczy wszystkiego. Reszta to przede wszystkim efekt wyższych od planu wpływów podatkowych.

Ile z tego to efekt uszczelnienia systemu? Ministerstwo Finansów chciałoby, żeby wszystko. Ale tak nie jest i sam resort finansów o tym doskonale wie. Jego szef, wicepremier Mateusz Morawiecki stwierdził w maju, że poprawa ściągalności VAT może w tym roku przynieść dodatkowe 15-20 mld zł. No, ale w tym się kryje wspomniany już wzrost cen, dobra koniunktura, efekt podatkowy 500+, zmiany zasad opłacania VAT, wstrzymywanie zwrotów tego podatku...

Temu ostatniemu Ministerstwo Finansów zdecydowanie zaprzecza. - Nie wstrzymujemy - przekonywało na zeszłotygodniowej konferencji prasowej.

Rząd wystraszył oszustów i uczciwych?

Tę optykę przyjęło część ekspertów. - Dane o przepływach VAT pokazały, że Ministerstwo Finansów nie wstrzymuje zwrotów tego podatku dla firm w celu sztucznej poprawy sytuacji fiskalnej - czytamy w świeżej analizie ING Banku Śląskiego podpisanej m.in. przez jego głównego ekonomistę Rafała Beneckiego.  - Wprawdzie w pierwszej połowie 2017 r. kwota zwrotów była o 7,93 mld niższa niż w pierwszej połowie 2016 r., ale wynikało to ze spadku deklarowanych kwot do zwrotu przez przedsiębiorców o 4,2 mld zł oraz przyspieszenia części zwrotów z pierwszego kwartału 2017 r. na grudzień 2016 r. na kwotę 5 mld zł - piszą eksperci ING. Spadek deklarowanych kwot do zwrotu wiążą oni tak jak Ministerstwo Finansów, z mniejszą skalą przestępstw. Cześć przedsiębiorców rezygnuje też ze zwrotów i nie występuje o nie, z obawy przedsiębiorstw przed kontrolą. Fiskus ich po prostu wystraszył. Wolą machnąć ręką na swoje pieniądze niż narazić się na jakiekolwiek spory z urzędem skarbowym.

Ile pieniędzy da budżetowi uszczelnianie podatkówIle pieniędzy da budżetowi uszczelnianie podatków ING Bank Śląski, Ministerstwo Finansów, GUS

- W pierwszej połowie 2017 r. dochody podatkowe łącznie były aż o 23,4 mld zł lub 17,7 proc. wyższe niż w pierwszej połowie 2016 r. - przytacza resortowe dane ING. I wskazuje trzy przyczyny tego wzrostu: * Przeniesienie części zwrotów VAT z pierwszego kwartału 2017 r. na grudzień 2016 r. * Wzrost bazy podatkowej, czyli efekt dobrej koniunktury. W pierwszej połowie 2017 r. PKB oraz konsumpcja były o ok. 6 proc. większe niż rok wcześniej. Zdaniem ING z tego tytułu budżet państwa zyskał 8,5 mld zł . * Uszczelnienie systemu podatkowego, skutkujące wzrostem efektywnych stawek podatków. Tu efekt budżetowy ING wylicza na 9,9 mld zł. - W kwocie tej mieści się wspomniany wcześniej spadek deklarowanego VAT-u do zwrotu przez firmy - zauważa. - Pozostała część wynika ze wzrostu wpływów podatkowych m.in. z podatku bankowego, ale też z CIT, PIT i Akcyzy - dodaje.

Ekonomiści ING spodziewają się, że w drugiej połowie 2017 r. dynamika dochodów podatkowych spowolni ze względu na brak efektów jednorazowych, które wspierały ją w pierwszej połowie roku. Chodzi m.in. odwrócony VAT w budownictwie. - Sądzimy też, że Ministerstwo Finansów ponownie przyspieszy zwroty VAT w grudniu 2017 r. W efekcie w całym roku dochody podatkowe wzrosną o 27 mld zł, z których 19 mld można przypisać efektom uszczelnienia systemu podatkowego - twierdzą eksperci ING. - Pozwoli to naszym zdaniem na redukcję deficytu do 2-2,2 proc. PKB - dodają.

Morawiecki może mieć rację?

Wcześniej o oszacowanie dodatkowych wpływów budżetu z uszczelnienia VAT pokusili się eksperci banku Credit Agricole. Zwrócili uwagę na rozwiązania uszczelniające podatki. Przede wszystkim na Jednolity Plik Kontrolny, czyli przepisy, które zmuszają firmy (na razie te większe, w przyszłości także małe), do składania fiskusowi szczegółowych comiesięcznych raportów e formie elektronicznej, na temat swoich transakcji objętych VAT. Do tego dochodzi klauzula obejścia prawa, która pozwala fiskusowi kwestionować legalne działania podatników, jeśli uzna, że ich celem jest przede wszystkim obniżenia podatku, bądź uniknięcie jego zapłaty, a nie efekt biznesowy. Są też: pakiet paliwowy, który ma utrudniać wyłudzanie zwrotów VAT przy obrocie paliwami, groźba kary 25 lat więzienia za wystawianie pustych faktur o dużej wartości, masowe wyrejestrowywanie uśpionych i martwych firm z systemu VAT, utrudnienie rejestracji firm, które mogą służyć jako słupy do wyłudzania podatku czy wspomniany odwrócony VAT w budownictwie. To wszystko sprzyjać ma wzrostowi dochodów budżetu z podatków. Przede wszystkim z VAT.

Ekonomiści wzięli jednak pod uwagę także wpływ dobrej koniunktury na dochody budżetu. Wyliczyli, że tylko w pierwszym kwartale tego roku, dzięki wzrostowi gospodarczemu dochody z VAT zwiększyły się o 3,1 mld zł. Po uwzględnieniu dodatkowo różnych innych czynników ostatecznie wyszło im, że 8,1 mld zł z 12,2 mld zł wzrostu dochodu z VAT w pierwszym kwartale tego roku w porównaniu do pierwszego kwartału zeszłego roku można przypisać wpływowi czynników, które nie były związane z działaniami rządu polegającymi na uszczelnieniu systemu podatkowego. Uznali też, że ich wyliczenia odniesione do całego roku, mogą zawierać błąd, którego wysokość oszacowali na 7 mld zł. - Biorąc pod uwagę skalę tego błędu, a także kierując się zasadą ostrożnego szacunku oceniamy, że w skali całego roku wpływy z uszczelnienia systemu podatkowego wyniosą 8-15 mld zł. Oznacza to, że prawdopodobne jest osiągnięcie wpływów równych dolnej granicy celu wskazanego przez Mateusza Morawieckiego - mówił Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Skoro jest tak dobrze, to po co nowe podatki?

Są jednak i inne głosy. - Uszczelnienie z pewnością daje jakieś efekty. Nie przeceniałbym ich jednak - powiedział niedawno w rozmowie z serwisem Next.gazeta.pl jeden z byłych członków kierownictwa Ministerstwa Finansów. - Gdyby w budżecie było rzeczywiście tak dobrze, jak to pokazuje rząd, nie szukałby on na gwałt dodatkowych pieniędzy. Nie próbowałby wprowadzać nowych podatków. I to w tempie ekspresowym. Za pośrednictwem posłów, bez konsultacji. A tak było przecież z nową opłatą drogową, z której, po fali ostrej krytyki, rząd wycofał się ostatecznie dopiero na etapie prac w parlamencie - dodał.

Więcej o: