Ministerstwo Finansów obiecuje wyższą kwotę wolną od podatku. Ale nie wszyscy się ucieszą

Piotr Skwirowski
Ministerstwo Finansów zapowiada podwyżkę kwoty wolnej od podatku do 8000 zł w 2018 r. Ale powody do radości będzie mieć jedynie niewielka część z 24 mln podatników, rozliczająych się wedle skali podatkowej ze stawkami 18 i 32 proc. Część kwoty wolnej nie będzie mieć wcale.

W czasie ostatniej kampanii prezydenckiej oraz wyborów do parlamentu Andrzej Duda i PiS obiecywali podwyżkę kwoty wolnej od podatku od dochodów osobistych (PIT) z 3091 zł do 8000 zł. Dla wszystkich podatników. I to natychmiast po wyborach, czyli od 2016 r.

Po wyborach nic takiego nie nastąpiło. W 2016 r. kwota wolna pozostała bez zmian. I była drastycznie niższa niż w innych krajach UE, które stosują to rozwiązanie (kwoty wolnej zwykle nie ma tam, gdzie obowiązuje podatek liniowy).  

Już w 2015 r. marność naszej kwoty wolnej napiętnował Trybunał Konstytucyjny. Wytknął rządowi i parlamentowi, że jest ona na tyle niska, iż nawet osoby z dochodami mniejszymi od minimum egzystencji muszą płacić podatki. A to narusza konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej. Trybunał nakazał poniesienie kwoty wolnej.

Jak PiS kwotę wolną "podniósł"

Długo wydawało się, że nie tylko w 2016 r., ale i w 2017 r. nic z podwyżki kwoty wolnej nie będzie. W ostatniej chwili jednak rząd i parlament postanowiły kwotę wolną zmienić. Ale inaczej niż obiecywano. Od stycznia tego roku kwota wolna dla osób o najniższych dochodach wzrosła do 6600 zł.

W praktyce wygląda to tak, że taką kwotę mają podatnicy, których dochód miesięczny nie przekracza 550 zł. U tych z dochodami rocznymi od 6600 do 11000 zł kwota wolna stopniowo maleje. Średniakom nic się nie zmieniło – mają jak dawniej 3091 zł. Tak to działa do 85528 zł dochodu. U osób z wyższymi dochodami kwota wolna zaczyna spadać. Jest niższa niż była. Ci, którzy mają dochody wyższe niż 127000 zł rocznie kwotę wolną w ogóle stracili.

W sumie więc nowe rozwiązanie jest bardzo odległe od tego z obietnic wyborczych. Rząd tłumaczył to dużymi kosztami powszechnej podwyżki kwoty wolnej. – W przyjętym rozwiązaniu, to bogaci finansują wyższą kwotę wolną dla osób z niższymi dochodami – przyznał z rozbrajającą szczerością.

Wyższa kwota dla wybranych

Teraz Ministerstwo Finansów zapowiada kolejną podwyżkę kwoty wolnej. Do 8000 zł. Zapisał ją nawet w projekcie budżetu. W wywiadzie dla PAP mówił też o tym wicepremier, minister rozwoju i finansów, Mateusz Morawiecki.

Zobacz też: Budżet '2018. 41,5 mld zł deficytu. Są pieniądze na 500+, ale nie ma poduszki

Szczegółów nie znamy. Nie ma jednak szans na powszechną podwyżkę. Rząd wplecie ją w obecny system kwoty wolnej. W praktyce podatku nie zapłacą osoby z dochodami miesięcznymi, które nieznacznie przekraczają 660 zł. Potem kwota wolna będzie maleć, do 3091 zł. Część podatników będzie miała jeszcze mniej, a część nie będzie miało wcale. Kto, w której grupie się znajdzie, będziemy wiedzieć, gdy rząd będzie miał gotowy projekt ustawy w tej sprawie. Jeśli będzie chciał, żeby i tym razem osoby z wyższymi dochodami sfinansowały podwyżkę kwoty wolnej dla tych, którzy zarabiają mniej, osób, które stracą do niej prawo przybędzie.

+++

Andrzej K. Koźmiński: Pracodawcy to nie są małe dzieci. To ludzie, którzy powinni dawać sobie radę [NEXT TIME]