Ważna agencja ratingowa podnosi prognozy wzrostu PKB Polski. Problemy możliwe dopiero w przyszłości

Marcin Kaczmarczyk
Agencja Fitch podniosła prognozę wzrostu PKB Polski do 4 proc. w tym roku. Miesiąc temu podobną decyzję podjął Moody's i niewykluczone, że na taki krok zdecyduje się 20 października również ostatnia z trzech najważniejszych agencji ratingowych świata - S&P Global Ratings.

Zdaniem analityków z agencji Fitch nasza gospodarka urośnie w tym roku o 4 proc., a nie o 3,3 proc., jak prognozowali wcześniej. Pozytywnie zaskoczył ich wyższy od oczekiwań wzrost PKB w drugim kwartale 2017 roku – 3,9 proc. Zakładają, że w kolejnych miesiącach roku z pewnością nie będzie gorzej.

Naszą gospodarkę napędza teraz kilka silników. - Konsumpcja korzysta z silnego rynku pracy (stopa bezrobocia w lipcu wyniosła 4,8 proc.), solidnego wzrostu płac (+6,6 proc. rdr w sierpniu) oraz większych transferów do rodzin - czytamy w raporcie.

Ale to nie wszystko. Fitch prognozuje przyspieszanie wydatkowania funduszu unijnych w drugiej połowie roku, co sugeruje znaczny wzrost produkcji budowlanej w sierpniu (+23,5 proc. w porównaniu do danych sprzed roku). To zwiększy inwestycje.

W przyszłym roku i w 2019 już tak pięknie nie będzie – tempo PKB wg prognoz agencji zmniejszy się do 3,2 proc. rocznie. Zarówno z powodu efektu bazy, jak i zacieśnienia polityki monetarnej. Najnowsze dane, tak na marginesie, dotyczące inflacji sugerują, że to tego zacieśnienia może dojść wcześniej niż do tej pory się wydawało – inflacja w Polsce wynosi już 2,2 proc.

Czytaj więcej: Nie jesteśmy już zieloną wyspą. 5 krajów regionu rozwija się już szybciej od Polski.

Fitch idzie śladem innych analityków

Fitch nie jest pierwszą agencją, która podniosła ostatnio prognozy wzrostu PKB Polski. Miesiąc temu zrobił to Moody’s. Jego ekonomiści zakładają, że nasza gospodarka urośnie w tym roku aż o 4,3 proc., a nie 3,2 proc., jak wydawało im się wcześniej.

Zdaniem ekspertów z Moody’s za tak szybki wzrost gospodarczy w największym stopniu odpowiadać będzie konsumpcja prywatna oraz powolna, ale za to stała, poprawa w inwestycjach.

W połowie września o polskiej gospodarce mówił też Felix Winnekens, główny analityk S&P Global Ratings odpowiedzialny za rating Polski. - Dane kwartalne są coraz mocniejsze, podobnie jak w innych krajach regionu, w których musieliśmy podnosić w górę nasze prognozy wzrostu. Uważamy też, że istnieje pewna presja w górę dla prognoz wzrostu Polski. Planujemy publikację aktualizacji raportu na temat Polski 20 października i to będzie prawdopodobnie dobry moment, by ponownie ocenić prognozę na 2017 r. - tłumaczył analityk.

Pozytywnie o najbliższej przyszłości naszej gospodarki wyraziły się też ostatnio dwa znane banki inwestycyjne - Goldman Sachs i Morgan Stanley. Ten pierwszy prognozuje że dynamika PKB Polski w 2017 r. sięgnie 4,4 proc., a nie 4,3, jak myślał z początkiem września. Z kolei Morgan Stanley przewiduje, że nasza gospodarka w tym roku wzrośnie o 4,1 proc., a nie z 3,1 proc, jak uważał jeszcze niedawno.

Czytaj więcej: W Polsce już ponad 120 tys. wolnych etatów. Pracownicy z Ukrainy są absolutnie niezbędni.

Problemy możliwe w dalszej przyszłości

Czeka nas więc silny wzrost gospodarczy, dobrobyt i zero większych problemów? Bez przesady. Prognozy analityków wspominają też o ryzykach – w tym między innymi politycznych związanych z konfliktem z Unią Europejską. Zakładają jednak, że Orban zablokuje poważne działania Unii Europejskiej związane z łamaniem przez rząd trójpodziału władzy. W najbliższym czasie Bruksela więc nam w żaden sposób nie zaszkodzi.

A do ewentualnego ograniczenia funduszy unijnych dla Polski może dojść, ich zdaniem, dopiero nie wcześniej niż w kolejnym cyklu budżetowym UE, a więc dopiero w latach 2021-2027.

Tekst pochodzi z blogu „Giełda i gospodarka.pl”