Zamawiasz paczki za pobraniem? To koniec przymusu trzymania gotówki w domu. Poczta Polska idzie na rękę

We wszystkich placówkach Poczty Polskiej za pobrania przy odbiorze przesyłki można już zapłacić kartą lub BLIK-iem. W ciągu miesiąca w terminale zostaną też wyposażeni kurierzy.

Możliwość bezgotówkowego (kartą lub BLIK-iem) opłacania przesyłek pobraniowych wydawanych w placówkach pocztowych Poczta Polska uruchomiła od początku października we wszystkich swoich placówkach. Choć terminale płatnicze znajdują się już we wszystkich placówkach operatora, to dotychczas nie można było kartą płacić za przesyłki pobraniowe.

Co więcej, w ciągu miesiąca bezgotówkowo będzie też można płacić za przesyłki doręczane przez kuriera. Rzecz jasna, za płatności kartą za przesyłki nie będą pobierane żadne dodatkowe opłaty. Wygląda więc na to, że skończą się kłopoty, gdy trzeba było biegać po bankomatach, żeby zapłacić kurierowi za paczkę zamówioną za pobraniem.

Wcześniej w tym roku w terminale płatnicze zostali wyposażeni już wszyscy kurierzy DPD i InPostu. „Terminalizację” kurierów rozpoczęła też m.in. spółka GLS.

Jak wynika z danych Poczty Polskiej, w 2016 r. około 30 proc. paczek nadanych za pośrednictwem Poczty Polskiej zostało opłaconych gotówką za pobraniem. Średnia kwota takiej transakcji wynosiła 200 zł. Poczta Polska zwraca uwagę, że od początku 2017 r. w jej placówkach klienci płacili kartą już kilka milionów razy, więc (jesteśmy pewni - słusznie) prognozuje, że możliwość bezgotówkowego opłacania przesyłek pobraniowych będzie popularna.

Jak wynika z raportu "Płatności cyfrowe 2016", zapłata gotówką przy odbiorze jest nadal tylko lekko mniej popularna od płatności przelewem za zamówienie. Niemal 30 proc. ankietowanych, którzy robili zakupy internetowe w drugim kwartale 2016 r. zapłaciło za zamówienie gotówką więcej niż pięć razy. 22 proc. badanych internautów zrobiło to więcej niż dziesięć razy.

Wszędzie bezgotówkowo - coraz bliżej

Z drugiej strony, bardzo szybko do głosu dochodzą zwolennicy transakcji bezgotówkowych. Według badań opinii przeprowadzonych przez Mastercard Europe, aż 61 proc. Polaków chce mieć możliwość płacenia kartą w każdym sklepie czy punkcie usługowym. - Już jedna czwarta Polaków nie nosi w portfelu gotówki, dwie trzecie uważa, że płacenie kartą i smartfonem jest wygodniejsze - przytacza inne statystyki Włodzimierz Kiciński, Przewodniczący Koalicji na Rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności.

Członkiem Koalicji jest także Ministerstwo Rozwoju, które na dniach pokaże projekt ustawy zrównującej w prawach konsumentów korzystających z gotówki i instrumentów bezgotówkowych. Będzie on nakładał na sklepy z kasą fiskalną akceptację płatności bezgotówkowych.

Resort „patronuje” też tzw. Funduszowi Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego, do którego zrzucają się m.in. banki i organizacje płatnicze, a który w ciągu trzech lat ma przeznaczyć 600 mln zł na dotowanie terminali płatniczych dla małych i średnich firm. „Dofinansowania” mają w tym czasie przynieść ok. 600 tys. nowych terminali płatniczych. To oznaczałoby podwojenie liczby terminali w kraju - jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, na koniec 2016 r. działało ich w Polsce 530 tys.

Warto też przypomnieć, że w ciągu roku we wszystkich urzędach w kraju będzie można płacić kartą, a w ciągu kilku miesięcy kartą będzie można płacić mandaty drogówce.

Wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński na każdym kroku powtarza, że Polska traci wielkie pieniądze przez to, że rzadko płacimy (lub możemy płacić) kartami. - W Polsce obrót bezgotówkowy to ok. 8 proc. wszystkich transakcji. Ponad 90 proc. to gotówka. Rocznie za obrót gotówkowy płacimy 17 mld zł, to ok. 1 proc. PKB. W kwocie tej mamy produkcję banknotów, liczenie, przewożenie, przechowywanie – mówił w kwietniu Kościński.

***