Pizza z napojem, kanapka z frytkami? Fiskus: To może być oszustwo podatkowe

Wygląda na to, że kończy się era tańszych, bo sprzedawanych w zestawach, posiłków w kinach, restauracjach i barach. Dotyczy to też jednak innych zestawów, choćby kosmetyków. Ministerstwo Finansów twierdzi, że takie zestawy to często próba obejścia przepisów i uszczuplenia dochodów budżetu z VAT. Będzie je ścigać.

Rząd walczy o uszczelnienie systemu podatkowego i dodatkowe wpływy do budżetu. Teraz wzrok fiskusa padł na sprzedaż przeróżnych zestawy towarów. Jego zdaniem dochodzi tu do nadużyć i uszczupleń dochodów kasy państwa z podatków.

- Do Ministerstwa Finansów docierają sygnały o nieprawidłowym działaniu podatników polegającym na manipulowaniu podstawą opodatkowania VAT przy sprzedaży towarów w formie zestawów. Dotyczy to przede wszystkim zestawów (oferowanych jako promocyjne), składających się z towarów opodatkowanych podstawową stawką VAT oraz obniżoną stawką VAT - napisał resort finansów na swojej stronie internetowej. I wyjaśnił, że: - Postępowanie mające na celu osiągnięcie korzyści podatkowej w postaci obniżenia zobowiązania podatkowego w VAT polega na zawyżaniu ceny towaru opodatkowanego stawką obniżoną VAT, przy jednoczesnym zaniżaniu ceny towaru opodatkowanego stawką podstawową VAT.

Na takim działaniu zyskiwać ma konsument. - Korzyść jaką osiąga konsument związana jest np. z zapłatą niższej ceny za dwa lub więcej towarów nabywanych łącznie w porównaniu do sytuacji, gdy towary te byłyby zakupione osobno - pisze Ministerstwo Finansów.

Twierdzi, że z reguły w przypadku tego rodzaju promocji, w ofercie dla konsumenta podawana jest jedna cena, całkowita cena zestawu. Na fakturze lub paragonie fiskalnym wydawanym konsumentowi wyszczególnione są natomiast poszczególne towary wchodzące w skład zestawu, z przypisanymi im cenami, które łącznie dają cenę całkowitą. - W sytuacji, gdy tego rodzaju promocjom nie towarzyszy manipulowanie podstawami opodatkowania poszczególnych towarów, tego rodzaju praktykę należy uznać za prawidłową – czytamy w komunikacie na stronie internetowej Ministerstwa Finansów.

Nie zawsze zestaw to oszustwo

Resort podaje przykład prawidłowego konstruowania ceny zestawu towarów. Jego zdaniem dzieje się tak wtedy, gdy sprzedawca określając cenę poszczególnych towarów wchodzących w skład zestawu, stosuje proporcjonalne obniżenie ceny. - Jeśli cena każdego towaru zestawu jest obniżana o tyle samo procent – nie ma wątpliwości, że jest to prawidłowe postępowanie – twierdzi Ministerstwo Finansów.

Podaje przykład sprzedaży zestawu, który składa się z ciastka i kawy. Stawka VAT dla ciastka to 8 proc., zaś dla kawy 23 proc. Sprzedawane oddzielnie kosztują w sumie 13 zł. Sprzedawane w zestawie 10 zł. Ministerstwo Finansów twierdzi, że w jego przykładzie wszystko jest w porządku, bo w zestawia zarówno cena ciastka, jak i kawy, została obniżona w takim samym stopniu - o 23 proc.

.. źródło: Ministerstwo Finansów

Zestawy do obniżania VAT

- Za niedopuszczalne należy uznać praktyki manipulowania podstawą opodatkowania VAT przy sprzedaży towarów w formie zestawów, polegające na sztucznym zawyżaniu ceny towaru opodatkowanego stawką obniżoną VAT, przy jednoczesnym zaniżaniu ceny towaru opodatkowanego stawką podstawową VAT, w celu osiągnięcia korzyści podatkowej - pisze dalej Ministerstwo Finansów.

I podaje przykłady.

Pierwszy to sprzedaż zestawu, który składa się z bandaża i kosmetyku. Pierwszy ma 8-proc. stawkę VAT, drugi 23-proc. Bandaż sprzedawany bez zestawu kosztuje 1 zł. Kosmetyk – 100 zł. Cena zestawu składającego się z tych towarów, to w przykładzie Ministerstwa Finansów, 90 zł. Bandaż kosztuje tu jednak 85 zł, zaś kosmetyk 5 zł. W efekcie fiskus dostaje znacznie mniej pieniędzy z VAT, co wynika nie tylko z obniżenia ceny, ale przede wszystkim z przeniesienia większej jej części pod niższą stawkę podatku.

.. źródło: Ministerstwo Finansów

Podobnie sprawa wygląda w kolejnym przykładzie. Tu sprzedawane są: kanapka, frytki i cola. Tylko ta ostatnia ma 23-procentową stawkę VAT. Kanapka i frytki - 8 proc. Sprzedawane oddzielnie kosztują w sumie 18 zł, przy czym cola 6 zł. Zestaw kosztuje 15 zł, a cola już tylko 1 gr. Oczywiście fiskus dostaje mniej pieniędzy z VAT.

.. źródło: Ministerstwo Finansów

Fiskus ostrzega i wzywa do składania korekt

Na zestawach, w których cena towaru objętego najwyższą stawką VAT, jest radykalnie obniżana, zyskuje nie tylko konsument, ale też sprzedawca. Choćby dzięki temu, że może zaoferować niższą cenę, a przez to sprzedać więcej towarów. Traci budżet państwa.

W swoim komunikacie Ministerstwo Finansów ostrzega więc, że „w przypadku towarów i usług sprzedawanych w zestawach, nieproporcjonalne obniżenie podstawy opodatkowania stawką podstawową w stosunku do podstawy opodatkowania stawką obniżoną naraża podatnika na ryzyko sporu z organem podatkowym, ponieważ tego rodzaju rozwiązania optymalizacyjne mogą zostać uznane przez organy podatkowe (po dokonaniu analizy całokształtu okoliczności faktycznych) za praktykę stanowiącą nadużycie prawa”.

Jeśli w konkretnym przypadku fiskus uzna, że podatnik nadużył prawa „będzie się to wiązało z negatywnymi dla tego podatnika konsekwencjami związanymi z koniecznością zapłaty podatku VAT w wysokości, jaka byłaby należna, gdyby nadużycie prawa nie zostało dokonane, wraz z odsetkami i z sankcjami określonymi w ustawie o VAT”.

Resort zaleca więc, „aby podatnicy, którzy stosowali lub stosują powyższe praktyki dokonali prawidłowego rozliczenia podatku VAT oraz złożyli stosowną korektę deklaracji”.

Lekarstwo na manipulacje stawkami?

Eksperci od dawna przekonują, że skutecznym lekarstwem na tego typu działania podatników byłoby ujednolicenie stawek VAT. Gdyby wszystkie towary i usługi miały tę samą stawkę tego podatku, wszystkie manipulacje sposobami sprzedaży straciłyby rację bytu. Stawka mogła by być znacznie niższa niż dzisiejsze podstawowe 23 proc. Kolejne rządy odrzucają jednak ten pomysł. Twierdzą, że po ujednoliceniu stawek VAT, opodatkowanie żywności i leków musiałoby być wyższe niż dziś, a to podniosło by ich ceny. Zabawa w gonienie podatkowego króliczka trwa więc w najlepsze.

***

Andrzej K. Koźmiński: Pracodawcy to nie są małe dzieci. To ludzie, którzy powinni dawać sobie radę [NEXT TIME]