Frank najtańszy od czarnego czwartku. A to może nie być koniec

Kurs franka szwajcarskiego spadł w czwartek nawet poniżej granicy 3,66 zł. Frank jest najtańszy wobec złotego od 15 stycznia 2015 r. i nagłego skoku jego ceny o ok. 70 gr na skutek decyzji banku centralnego Szwajcarii o zaprzestaniu bronienia sztywnego kursu CHF/EUR.

Frank mocno tanieje od początku października, gdy jego cena dochodziła już do 3,80 zł. W środę kurs CHF/PLN spadł do 3,66 zł, a momentami kosztował nawet 3,65 zł.

kurs frank szwajcarskikurs frank szwajcarski źródło: stooq.pl

Frank powoli tanieje już właściwie od roku. Jego cena w dużej mierze jest windowana w okresie niepokojów na rynkach finansowych, jest traktowany wówczas przez inwestorów jako „bezpieczna przystań”. Tymczasem na razie poważnego ryzyka na horyzoncie nie ma, a na rynkach sytuacja jest wyśmienita. Amerykańska czy niemiecka giełda biją rekordy.

Również szwajcarski bank centralny nie podejmuje kroków, które mogłyby wpłynąć na mocny wzrost kursu franka. Mowa przede wszystkim o rekordowo niskich stopach procentowych. LIBOR 3M CHF utrzymuje się od dawna na poziomie -0,73 proc.

Perspektywy z polskiego podwórka także są dobre. Choć akurat wrześniowe odczyty produkcji przemysłowej były niższe od spodziewanych, to jednak gospodarkę ciągnie konsumpcja, a kolejne instytucje podnoszą prognozy polskiego PKB na ten rok. Rośnie też presja płacowa, inflacja zaczyna dochodzić do celu NBP, a to wszystko może skutkować szybszym podjęciem dyskusji w Radzie Polityki Pieniężnej o podwyżkach stóp procentowych. To może umacniać złotego.

Dobra wiadomość dla frankowiczów

Taniejący frank to oczywiście świetna wiadomość dla osób posiadających kredyty mieszkaniowe oparte o kurs szwajcarskiej waluty. Takich osób jest w Polsce ok. 860-870 tys. osób (samych kredytów jest ok. 500 tys., ale zwykle na jeden kredyt przypada dwoje kredytobiorców). Ich zadłużenie, w przeliczeniu na franki, można szacować w obecnej chwili na ok. 120 mld zł.

Dla modelowego kredytu na 30 lat na 300 tys. zł zaciągniętego w sierpniu 2008 r. (frank kosztował wtedy nawet mniej niż 2 zł), dzisiejsza rata to ok. 1800 zł. Pierwsze raty takiego kredytu w 2008 r. wynosiły ok. 1600 zł. Z kolei zaraz po „czarnym czwartku” w styczniu 2015 r. rata mogła podskoczyć nawet do ponad 2200-2300 zł. Wiele zależało tutaj od szybkości „uaktualnienia” stopy LIBOR CHF w oprocentowaniu kredytu, bo ta wówczas mocno spadła, co obniżyło raty do ok. 2000 zł.

Przy obecnym poziomie stopy LIBOR CHF (-0,73 proc.), rata takiego modelowego kredytu na 30 lat na 300 tys. zł może spadać o ok. 50 zł przy każdym umocnieniu się złotego wobec franka o 10 gr. Wszystko oczywiście jednak zależy tu od łącznego oprocentowania kredytu, w powyższych wyliczeniach przyjęto marżę na poziomie 1,40 proc.

Walka o przewalutowanie

Niezależnie jednak po ile będzie frank, najbardziej zdeterminowani frankowicze walczą w sądach m.in. o odwalutowanie ich kredytów, wskazując na niedozwolone klauzule w umowach.

Kwestia rozwiązań w Sejmie niemiłosiernie się wlecze, ustawowe przewalutowanie kredytów na złote jest niemożliwe, coraz mniej prawdopodobne jest nawet zmuszenie banków do zwrotu części tzw. spreadów walutowych. Jeśli w ogóle na czymś stanie, to zapewne na dwóch funduszach po których miałyby zrzucać się banki - miałyby one wspierać kredytobiorców z problemami w spłacie oraz motywować banki do negocjacji z klientami ws. „odwalutowań”.

***

Piotrowska-Oliwa: Leżąc na łopatkach wykorzystaj tę chwilę i przygotuj strategię, która pozwoli ci wygrać następny mecz [NEXT TIME]