Agencja S&P nie zmieniła ratingu Polski. Choć tydzień temu zrobiła nadzieję

Agencja ratingowa S&P zdecydowała o pozostawieniu ratingu Polski na poziomie BBB+ z perspektywą stabilną. Taki stan utrzymuje się od grudnia zeszłego roku.

komentarzu po decyzji agencja S&P podkreślała elastyczność, otwartość i produktywność polskiej gospodarki. Jednocześnie zwraca uwagę na ryzyko jej "przestymulowania" wskutek kombinacji: procykliczności polityki fiskalnej (zapewne chodzi przede wszystkim o wzrost wydatków publicznych w okresie dobrej sytuacji gospodarczej), ekspansywnej polityki monetarnej (czyli utrzymywania niskich stóp procentowych), rosnącego popytu zewnętrznego, coraz wyższych transferów z Unii oraz szybkiego wzrostu płac.

W opinii S&P, podstawowymi bolączkami Polski są: spadająca liczba osób w wieku produkcyjnym, coraz niższa stopa zastąpienia emerytów (czyli wysokość emerytury do kwoty ostatniej pensji - S&P ostrzega, że ten wskaźnik z dzisiejszych 50 proc. spadnie do 30 proc. w 2040 r.), niepewności instytucjonalne oraz wciąż nieznaczne polepszenie w inwestycjach sektora prywatnego.

Tydzień temu wzrost prognoz

Nadzieję na podwyżkę ratingu lub chociaż perspektywa agencja dała tydzień temu, gdy znacząco podniosła prognozy dla polskiej gospodarki. Oczekiwany przez S&P wzrost PKB Polski w 2017 r. urósł z 3,6 proc. do 4,2 proc., a w 2018 r. z 3,1 proc. do 3,8 proc.

Analitycy agencji obniżyli też oczekiwania co do deficytu i długu. Te dotyczące deficytu sektora finansów publicznych wobec PKB spadły do 2,6 proc. w 2017 r. i 2,8 proc. w 2018 r. – wcześniej spodziewany deficyt w obu tych latach wynosił po 3 proc. S&P obniżyła też prognozy relacji długu netto sektora finansów publicznych do PKB – z 51,2 proc. w tym roku i 51,7 proc. w kolejnym do 50,6 proc. w obu latach.

Kilka tygodni temu swoje prognozy PKB dla Polski podniosły także agencje Fitch (z 3,3 proc. do 4 proc. w 2017 r.) i Moody’s (z 3,2 do 4,3 proc. w tym roku).

Kiedy dostaniemy lepszy rating?

Jak tłumaczą analitycy S&P w swoim komentarzu, Polska mogłaby oczekiwać podniesienia ratingu, gdyby utrzymała niewielki poziom deficytu na rachunkach bieżących oraz znacząco zredukowała zadłużenie netto i koszty jego obsługi. Agencja nie spodziewa się jednak tego. Rating mógłby też pójść w górę, gdyby rząd zmodyfikował politykę budżetową tak, aby przygotować się na efekty fiskalne związane ze spadkiem i starzeniem się siły roboczej w kraju. 

Choć S&P nie szczędzi ciepłych słów o stanie polskiej gospodarki i tempie jej wzrostu, to widzi zagrożenia dotyczące prowadzonej polityki. "Znaczący wzrost konsumpcji i importu jest zasadniczo dobrodziejstwem dla finansów publicznych. Nie przewidujemy jednak, aby polski rząd oszczędzał ten przypływ środków wynikający z obecnej sytuacji. Nie sądzimy, aby poziomy długu publicznego w Polsce istotnie spadły, prognozujemy, że polski rząd do wyborów w 2019 r. będzie podnosił wydatki publiczne w tempie bliskim wzrostowi PKB" - komentują analitycy agencji. 

W innym miejscu analizy S&P pisze natomiast: "scharakteryzowalibyśmy politykę fiskalną [Polski] jako procykliczną, uwzględniając fakt, że rząd zdaje się nie mieć konkretnych planów jak podnieść poziom oszczędności publicznych w kolejnych trzech latach, a oszczędności prywatne stopniowo topnieją. To nie oznacza, że deficyt publiczny przekroczy 2,5 proc. PKB czy że dług w zestawieniu z PKB wzrośnie. To oznacza, że w naszej opinii wskaźnik długu publicznego do PKB będzie stały podczas okresu zdecydowanego wzrostu realnego i nominalnego PKB. Biorąc pod uwagę jak prężnie rozwija się sektor prywatny, uważamy, że jest to stracona okazja do odbudowania buforów fiskalnych, przygotowując się do następnego szoku zewnętrznego, kiedykolwiek by się zdarzył".

S&P nie odkupiła win

Agencja S&P „podpadła” polskiemu rządowi w styczniu 2016 r., gdy obniżyła rating długoterminowy kraju z A- do poziomu BBB+. Była to pierwsza w historii obniżka ratingu Polski przez którąś z wielkich agencji - S&P, Fitch i Moody’s. Decyzję agencja tłumaczyła „osłabienie niezależności i skuteczności kluczowych instytucji” wskutek decyzji PiS po przejęciu władzy. S&P dała wówczas także Polsce perspektywę negatywną, którą zmieniła w grudniu 2016 r. na stabilną.

S&P ocenia Polskę najgorzej z tzw. „wielkiej trójki” agencji ratingowych - ocena BBB+ jest ósmą z not, jaką może wystawić. U Fitch Polska ma rating A- (siódmy najwyższy), u Moody’s A2 (szósty najwyższy). U wszystkich trzech agencji perspektywa ratingowa Polski jest stabilna.

Kolejną rewizję ratingu Polski przeprowadzi agencja Fitch. Zrobi to 8 grudnia br.

***