Unia Europejska uderzy w polskie nawozy. Skorzystać mogą rosyjscy producenci

Troska o niski poziom zanieczyszczeń w nawozach może się źle skończyć dla Grupy Azoty. Mogą też wzrosnąć ceny żywności.

Parlament Europejski przyjął stanowisko w sprawie nowego rozporządzenia nawozowego. Zgodnie ze stanowiskiem PE, ustalone byłby bardzo niskie limity zawartości kadmu w nawozach sztucznych. Niski poziom limitów jest szczególnie niekorzystny dla Polski, która chciała, aby wynosił on 80 mg na kilogram nawozu, podczas gdy europarlament proponuje, by było to 60 mg, i aby ta wartość jeszcze stopniowo malała (do 40 mg po 6 latach i 20 mg po 16 latach).

Problem dla polskich producentów nawozów polega na tym, że importowane z północnej Afryki fosforyty charakteryzują się dużą zawartością kadmu, w przeciwieństwie np. do tych pochodzących z Rosji. Jeżeli więc rozporządzenie weszłoby w życie, polscy producenci (np. Grupa Azoty) musieliby albo przerzucić się na fosforyty z Rosji, albo wypracować technologię oczyszczania surowca z kadmu, co podniosłoby koszty produkcji. W obu wypadkach skorzystaliby Rosjanie.

Polscy eurodeputowani, niezależnie od opcji, głosowali przeciwko rozporządzeniu. Decyzja zapadła w Parlamencie niewielką większością głosów, co daje szanse na to, że w negocjacjach z Radą UE uda się limity zawartości kadmu podwyższyć. Negatywne skutki tak ostrych norm będą odczuwać nie tylko polscy, ale także francuscy, hiszpańscy czy portugalscy producenci. Opór przeciwko bardzo niskim normom może być więc silny i mieć szerokie wsparcie ważnych krajów Unii.

Kadm jest metalem o wysokiej toksyczności dla człowieka. Wpływa niekorzystnie na wątrobę, nerki czy układ rozrodczy. Z łatwością przenika on z gleby do żywności, ocenia się, że u ludzi 75 procent kadmu w diecie pochodzi z produktów roślinnych. Znaczącym źródłem kadmu w glebie są właśnie nawozy sztuczne.

Nowe regulacje, proponowane przez Parlament Europejski mają zachęcić do inwestycji w nawozy organiczne i chronić zdrowie konsumentów. Problem w tym, że w chwili obecnej oddałyby europejski rynek nawozów sztucznych pośrednio lub bezpośrednio w ręce rosyjskich firm.

***

Emilian Kamiński: Żeby nie być frustratem, zacząłem sam organizować sobie życie [NEXT TIME]