Czy banki działały w zmowie cenowej? Sprawa ciągnie się od lat, Sąd Najwyższy daje bankom wytchnienie

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazał do ponownego rozpoznania sprawę kary UOKiK w wysokości 164 mln zł dla 20 banków w Polsce. Urząd w 2006 r. zarzucił bankom zmowę cenową przy ustalaniu tzw. stawek interchange, czyli wynagrodzenia od sprzedawców za akceptację płatności kartami.

Sprawa jest dosyć „wiekowa”. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów karę na 20 banków w Polsce nałożył pod sam koniec 2006 r. (a sprawę, na wniosek Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, badał od 2001 r.) Urząd zarzucił bankom, że przez 13 lat wspólnie ustalały wysokość prowizji (tzw. interchange) od sklepów czy punktów usługowych za akceptację płatności kartami. Ta kształtowała się na poziomie ok. 1,5 - 2 proc. i więcej, UOKiK utrzymywał, że gdyby porozumienia nie było, opłaty byłyby wielokrotnie niższe.

Opłata interchange na poziomie np. 2 proc. oznaczała, że z każdych 100 zł przyjętych od klienta w ramach jego płatności kartą, sprzedawca musiał odprowadzać do banku 2 zł, a „zostawało” mu tylko 98 zł (de facto jeszcze mniej, bo dochodzi też opłata dla agenta rozliczeniowego, ale nie ma co mieszać). UOKiK przekonywał, że takie „opodatkowanie” każdej transakcji kartowej przez banki przekłada się na wyższe ceny w sklepach. A że ceny dla płacących kartą i gotówki są takie same, to dodatkowo ci ostatni „subsydiują klientów płacących za zakupy przy pomocy karty”.

Łącznie instytucje w ramach kary miały wyłożyć ok. 164 mln zł, najwięksi gracze po kilkanaście milionów - m.in. Pekao i PKO BP po 16,6 mln zł, BPH 14,6 mln zł, Bank Zachodni WBK i ING Bank Śląski po 14 mln zł, Bank Millennium i Kredyt Bank (kilka lat temu wchłonięty przez BZ WBK) po 12,1 mln zł.

.. UOKiK

Do tego czasu sprawa nie doczekała się jednak finału, bo rozpoczęła się sądowa „telenowela”. W listopadzie 2008 r. decyzję UOKiK uchylił Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zarzucając m.in. błędne ustalenie rynku, na którym mogło dojść do złamania prawa. UOKiK odwołał się więc do Sądu Apelacyjnego, który z kolei wziął stronę Urzędu i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd  Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten w 2013 r. wydał „kompromisowy” wyrok, bo uznał winę banków, ale karę obniżył do 44 mln zł. Tym razem to banki odwołały się od tego rozstrzygnięcia, aby w Sądzie Apelacyjnym odniosły podwójną porażkę - nie dość, że ten oddalił ich odwołanie, to jeszcze powrócił do kwoty kary 164 mln zł.

Był to wyrok prawomocny, więc banki kary zapłaciły. Złożyły jednak jednocześnie skargi kasacyjne w Sądzie Najwyższym. A ten właśnie zdecydował o przekazaniu sprawy do ponownego rozpozniania. Jak informuje "Gazeta Prawna", Sąd Najwyższy stwierdził, że wcześniej sądy nie zachowały najwyższej staranności w ocenie wniosków dowodowych banków. Serial będzie więc trwał.

Banki, broniąc się przed karą od UOKiK, podnosiły m.in. argument tzw. wyłączenia indywidualnego. Chodzi o to, że pewne porozumienia mogą zostać dopuszczone, jeśli przyczyniają się do ulepszenia danej usługi czy produktu. I tak też argumentuje m.in. Związek Banków Polskich cytowany przez Miesięcznik BANK - że pieniądze z interchange szły na rozwój rynku.

Jak to jest z interchange?

Przez lata faktycznie stawki interchange w Polsce były na jednym z najwyższych poziomów w Europie. Teraz sytuacja została już „ucywilizowana”, i od stycznia 2015 r. maksymalna interchange wynosi 0,2 proc. dla płatności kartami debetowymi i 0,3 proc. dla kart kredytowych.

Od 2006 r. rynek płatności bezgotówkowych przebył wielką drogę. Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, od końca 2006 r. do czerwca 2017 r. liczby placówek akceptujących płatności kartami wzrosła ze 107 tys. do 431 tys. Liczba transakcji kartowych w sklepach i innych punktach wzrosła z ok. 100 mln na kwartał do ok. 935 mln.

***

Emilian Kamiński: Żeby nie być frustratem, zacząłem sam organizować sobie życie [NEXT TIME]