Nie czekają na zakaz handlu w niedziele. Właściciele sami zamykają sklepy na ten dzień

Spółdzielnia Społem PSS w Elblągu poinformowała o zamknięciu swoich sklepów w niedziele. To nie pierwsza taka decyzja w kraju.

Społem PSS w Elblągu prowadzi 14 sklepów. Spółdzielnia w komunikacie na stronie internetowej nie argumentuje decyzji o zamknięciu placówek w niedziele. Informuje tylko, że „zaprasza na zakupy od poniedziałku do soboty".

.. Społem PSS Elbląg

Bardziej wylewni byli zarządzający jednym ze sklepów w sieci Delikatesy Centrum, którzy z własnej woli zamknęli placówkę na niedziele już w październiku. Na tablicy przed sklepem poinformowali, że jego pracownicy chcą spędzać niedziele ze swoimi rodzinami. Warto przypomnieć, że Delikatesy Centrum działają na zasadzie franczyzy od Eurocash, więc każdy franczyzobiorca sam może zadecydować, czy otwierać sklep w niedziele czy nie.

Portal "Wirtualna Polska" pisze także o zakopiańskim sklepie Brutal Market, którego właściciel też podjął ostatnio decyzję o nieotwieraniu placówki w niedziele. - Handel w sklepie odbywał się głównie popołudniami. Gdy turyści schodzili z gór. To była godzina dziennie. Nawet z ekonomicznego powodu nie było sensu otwierać sklepu w niedziele - wyjaśniał w "Gazecie Krakowskiej" jeden z właścicieli sklepu. -  Skoro jesteśmy osobami wierzącymi, to powinniśmy niedzielę, czyli dzień święty, po prostu święcić – dodawał.

„Gazeta Krakowska” podaje też przykład sklepów Gama, należących do Społem w Zakopanem. Te poza sezonem są otwierane w niedziele rotacyjnie - czyli różne placówki pracują w różne miesiące. Taka decyzja miała podłoże ekonomiczne, podyktowana była zbyt małą liczbą klientów. Zresztą wiele sklepów Społem w różnych miastach jest zamkniętych w niedziele.

Prace nad ustawą wleką się niemiłosiernie

Ustawowe ograniczenie handlu w niedziele pierwotnie miało wejść w życie od początku 2018 r., ale już wiadomo, że ten termin jest nierealny. W czwartek 9 listopada w Sejmie miało się odbyć drugie czytanie projektu, ale punkt ten wypadł z harmonogramu obrad.

Dokument przyjęty pod koniec października przez sejmową komisję polityki społecznej i rodziny zakłada, że handel będzie dozwolony w drugą i czwartą niedzielę każdego miesiąca. Tyle, że nadal nie wiadomo, czy to ostateczna wersja PiS-u. W sobotę 11 listopada premier Beata Szydło zasugerowała, że ona wspiera zakaz handlu we wszystkie niedziele. Także wicepremier i minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki mówił ostatnio, że gdyby była taka wola społeczna, to poparłby ograniczenia w każdą niedzielę.

„Słuchający obywateli” PiS ma nie lada problem, bo opinie w społeczeństwie odnośnie niedzielnego ograniczenia handlu są bardzo podzielone. Poza tym na zakaz handlu napiera „Solidarność”, zaś przed taką decyzją przestrzegają m.in. sieci handlowe czy organizacje gospodarcze.

Carrefour ma sposób?

Oczywiście jedna jaskółka, albo nawet kilka jaskółek, wiosny nie czyni, ale ruchy elbląskiego Społem czy pojedynczych innych właścicieli sklepów (nie o wszystkich lokalnych sklepach wszak wiemy) mogą sugerować, że niektórzy nawet bez rządowego „bata” sami zamykają swoje sklepy na niedziele.

Oczywiście takie decyzje podejmują raczej mniejsze sieci czy pojedyncze sklepy. Trudno oczekiwać, żeby wielkie sieci handlowe z własnej woli zamknęły swoje podwoje w niedziele. Wręcz przeciwnie - np. Carrefour w ostatnich miesiącach mocno poszerza liczbę sklepów otwartych całą dobę. Sugeruje się, że sklepy całodobowe będą „wyjęte” z ograniczeń niedzielnego handlu.

***

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]

Więcej o: