Wynajmowanie mieszkań coraz droższe. W ciągu miesiąca ceny poszły w górę o kilka proc. Znowu

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy ceny wynajmu mieszkań skoczyły o kilka procent. Na rynku warszawskim i poznańskim oznaczało to wzrost średnio o 100 zł na ofercie. Już teraz wynajem dwupokojowego mieszkania w stolicy dobija wysokością do średniej krajowej.

Serwis Otodom.pl - jak co miesiąc - opublikował raport przedstawiający średnie ceny ofertowe w październiku z podziałem na województwa. Z zestawienia wynika, że na stałym poziomie koszty utrzymały się jedynie w Krakowie i Wrocławiu. Za nieco mniejsze pieniądze niż poprzednio można było znaleźć lokal w Gdańsku. W pozostałych miastach, jak Polska długa i szeroka, zaobserwowano wzrost cen.

Najboleśniej podwyżki odczuli najmujący w Warszawie, Poznaniu i Lublinie, gdzie trzeba było wyłożyć średnio 100 zł więcej niż przed miesiącem.

To po ile to mieszkanie? 

A to różnie. Otodom.pl podaje ceny uzależnione od metrażu, który ujmuje w trzech przedziałach, mianowicie 0-38 m/kw, 38-60 m/kw oraz 60-90 m/kw. I tak przykładowo dowiadujemy się, że za mieszkanie w Warszawie o powierzchni do 38 m/kw trzeba było zapłacić średnio 2184 zł, za lokal do 60 m/kw 2991 zł, a 90 m/kw - 4254 zł.

Podobne ceny pojawiają się w zestawieniu serwisu Domiporta.pl. W październiku średnia cena transakcyjna wynajmu kawalerki w Warszawie wyniosła 2200 zł, za dwupokojowe mieszkanie trzeba było zapłacić 2993 zł, a trzypokojowe - 4672 zł. Ze wstępnych danych zebranych do połowy listopada wynika, że ceny znów idą w górę na poziomie do 2 proc.

Jak wygląda rozkład cen w całym kraju, można sprawdzić poniżej.

Dużo. A kiedy zestawimy je ze średnimi zarobkami w danym województwie, robi się jeszcze poważniej.

Sytuację najlepiej obrazuje rynek warszawski, gdzie w skali kraju wszystko jest "naj", czyli pensje są najwyższe, a mieszkania najdroższe.

Okazuje się, że przeciętnie zarabiającego warszawiaka ledwo stać na wynajem kawalerki, nie mówiąc już o luksusach dwupokojowego mieszkania. Tzw. średnia warszawska, zgodnie z danymi GUS za wrzesień, wyniosła 3753 zł netto, czyli na rękę. Oznacza to, że najem pochłonąłby w wersji optymistycznej ok. 60 proc. wynagrodzenia, a w wersji pesymistycznej - 80 proc.

Dlaczego mieszkania wciąż drożeją

Przyczyn jest wiele. Eksperci szacują, że obecnie nawet co trzecie mieszkanie kupowane jest z myślą o wynajmie. Oznacza to, że na rynku pojawia się sporo nowych lokali o wyższym standardzie, których ceny są wyższe.

Na swoje chcą też wyjść osoby, które kupiły mieszkania podczas tzw. bańki i teraz nie mogą ich sprzedać, a kredyt wciąż trzeba spłacać. 

Nie bez znaczenia jest też napływ cudzoziemców, czyli po prostu rosnący popyt. 

+++

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]

Więcej o: