Nieoficjalnie. Po ostrej krytyce rząd wycofuje się z pomysłu zniesienia limitu składek ZUS

Nie będzie zniesienia limitu składek ZUS po przekroczeniu 30-krotności przeciętnej pensji - dowiedział się nieoficjalnie money.pl. Wg portalu decyzja w tej sprawie może zostać ogłoszona jeszcze w tym tygodniu.

Przypomnijmy, w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej powstał projekt zniesienia obowiązującego teraz limitu opłacania składki rentowej i emerytalnej. Wprowadzono go na początku reformy emerytalnej w 1999 roku po to, aby w przyszłości ZUS nie wypłacał bardzo wysokich świadczeń. Kiedy więc czyjeś dochody roczne przekraczają 30-krotność przeciętnej pensji, wtedy przestaje się już płacić składki ZUS od jego wynagrodzenia.

Resort Rafalskiej chciał to ograniczenie zlikwidować. Nowa regulacja zmniejszyłaby dochody około 350 tys. osób – głównie dobrze zarabiających specjalistów i przyniosłaby 5,5 mld zł przychodów do budżetu.

Pomysł wspierał również wicepremier Matusz Morawiecki, który przekonywał, że nie ma on związku z budżetem i rosnącymi potrzebami ZUS, lecz jest to "propozycja budującą system solidarnościowy".

Pomysł by ostro krytykowany przez wielu pracodawców i ekspertów gospodarczych. Uderzając w zarobki specjalistów, kłócił się z koncepcją rozwoju innowacyjnej gospodarki, zwiększał koszty ich zatrudnienia, zmniejszając tym samym konkurencyjność polskich firm, groził ponadto wzrostem wydatków ZUS w przyszłości.

O tym, że jego wpływ będzie miał znaczący wpływ na inwestycje ostrzegał już między innymi Comarch, jedna z największych polskich firm IT. A o tym, że zmniejszy zyski, raportował między innymi Asseco Poland, największa polska firma informatyczna.