Polska będzie mieć własną agencję ratingową. Właśnie podpisano porozumienie w tej sprawie

Warszawska giełda, Polski Fundusz Rozwoju i Biuro Informacji Kredytowej będą współpracować przy rozwoju nowej agencji ratingowej, która ma być polską alternatywą wobec dużych światowych graczy.

Pomysł nie jest nowy, bo pojawił się już w 2014 roku. Wtedy giełda powołała do życia Instytut Analiz i Ratingu (IAiR), który miała zalążkiem takiej agencji. Potem kolejni prezesi giełdy próbowali coś z tym zrobić, ale bez konkretnego efektu. Z kolei o planach współpracy z Polskim Funduszem Rozwoju i Biurem Informacji Kredytowej mówiła już rok temu ówczesna prezes giełdy Małgorzata Zaleska.

W ramach podpisanego dziś porozumienia, agencja będzie tworzona przy udziale wymienionego już Instytutu Analiz i Ratingu, który tak naprawdę do tej pory nie rozpoczął rzeczywistej działalności.

- Rozwijając wspólną agencję oferującą usługi ratingowe szerokiemu kręgowi podmiotów, w szczególności w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw, wypełniamy istotną lukę w infrastrukturze krajowego rynku - mówi cytowany w oficjalnym komunikacie prezes warszawskiej giełdy Marek Dietl.

Luka związana jest z tym, jak działają takie instytucje. Moody’s, Fitch i S&P - ta trójka rozdaje na świecie karty jeśli chodzi o ratingi kredytowe. Zwykle najwięcej emocji powodują ratingi dotyczące państw, ale agencje nadają je także firmom. A dokładnie emitowanym przez nie papierom dłużnym. Ocena wiarygodności kredytowej to wskazówka dla inwestorów, czy warto kupić taki dług, czyli czy warto pożyczyć swoje pieniądze danej firmie lub państwu. Opłaca się obu stronom - i podmiotowi emitującemu bligacje, i inwestorowi.

Zarabiają na tym też same agencje ratingowe, bo działają na zasadach komercyjnych. Kto chce mieć nadany rating, musi za to zapłacić, i to niemało. Na takie opłaty stać tylko duże firmy. Stąd pomysł, by uruchomić polską agencję, skierowaną do średnich i małych firm, która będzie dla nich bardziej dostępna, a inwestorzy, którzy będą chcieli kupić ich obligacje, będą w stanie sprawdzić, za co tak naprawdę płacą.

- Ustanowienie polskiej agencji ratingowej zwiększy przejrzystość rynku i bezpieczeństwo inwestorów oraz powinno ułatwić dostęp do kapitału mniejszym emitentom. Rozwój rynku obligacji korporacyjnych, w tym listów zastawnych, jest ważny z perspektywy całej gospodarki - mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Oceny mają być oparte o dane Grupy Biura Informacji Kredytowej, która ma największą tego typu bazę w Polsce. By agencja mogła zacząć działać, musi jeszcze zostać zarejestrowana w Europejskim Nadzorze Giełd i Papierów Wartościowych. Tutaj ma pomóc doświadczenie BIK. Operacyjną działalność agencja ma zacząć w drugiej połowie przyszłego roku, ale już wcześniej ma dostarczać analizy i raporty.

+++

Boją się go nawet największe państwa świata. Co to jest rating i dlaczego jest ważny?