Sypią się świetne prognozy dla polskiej gospodarki. Wśród zagrożeń "percepcja drożyzny"

Piotr Skwirowski
O grubo ponad 4 proc. urośnie w 2018 r. nasza gospodarka - przewidują analitycy bankowi. W górę ma ją nadal ciągnąć przede wszystkim konsumpcja, ale także eksport i inwestycje, przede wszystkim publiczne.

Rząd oparł budżet na 2018 r. na założeniu, że nasza gospodarka urośnie o 3,8 proc. Coraz więcej prognoz ekonomistów i instytucji finansowych wskazuje na to, że będziemy rozwijać się znacznie szybciej.

- Wzrost polskiego PKB sięgnie w tym roku 4,6 proc. - ocenia PKO BP. To korekta prognozy w górę. Wcześniej ekonomiści banku przewidywali, że nasza gospodarka urośnie w 2018 r. o 4,3 proc.

Silny wzrost napędzi konsumpcja, ruszyć mają inwestycje

Głównym motorem wzrostu ma być nadal konsumpcja. W górę ciągnąć ma nas też eksport. No i wreszcie ruszyć mają inwestycje, choć tu analitycy PKO BP są nieco mniej optymistyczni.

W podobnym tonie wypowiadają się ekonomiści mBanku. Według ich prognoz, po wzroście w zeszłym roku o 4,3 proc., w tym roku nasza gospodarka urośnie jeszcze nieco mocniej - o 4,5 proc. W kolejnych latach już tak dobrze nie będzie. Wzrost ma być słabszy i wyniesie: w 2019 r. 3,6 proc., w 2020 r. 3,3 proc., a w 2021 r. 2,9 proc.

PiS powiedzie się w wyborach, to plus dla inwestorów

Analitycy mBanku zwracają uwagę, że w 2018 r., wyborami samorządowymi, zakończy się najdłuższy w ostatnich 25 latach okres bez wyborów ogólnopolskich. Nie przewidują rewolucji w polityce. Wedle ich scenariusza PiS osiągnie dobry wynik w wyborach samorządowych, to zaś ma oznaczać brak eskalacji ryzyk politycznych. - Dla inwestorów oznacza to brak oczekiwania licytacji na obietnice socjalne i ograniczenie ryzyka kredytowego kraju - przewidują.

Także ich zdaniem w tym roku naszą gospodarkę w górę będzie ciągnęła przede wszystkim konsumpcja. - Rok po wprowadzeniu programu 500+ baza statystyczna na wskaźnikach rocznych już działa, mimo tego konsumpcja nie zwalnia. Program stanowi element dochodu trwałego, zwiększa pewność gospodarstw i istotnie zmniejsza ubóstwo. To sprzyja wysokiej skłonności do konsumpcji. Rynek pracownika dostarcza środków do realizacji dodatkowego popytu - wyliczają ekonomiści mBanku.

Zwracają przy tym uwagę, że udział kredytu w finansowaniu konsumpcji jest wciąż kilkukrotnie niższy niż w poprzednich latach. - Nie należy więc oczekiwać automatycznego powrotu dynamik konsumpcji do wielkości średnich - przewidują.

Wyzwaniem wzrost cen

Głównym zagrożeniem dla konsumpcji będzie wyższa inflacja, podsycana "percepcją drożyzny". – Wyższe ceny prędzej znajdą jednak ujście w wyższych płacach nominalnych niż w silnym spowolnieniu konsumpcji – twierdzą ekonomiści.

Czytaj też: Wzrost cen wyższy niż zakładał budżet, żywność mocno w górę. Raport GUS o inflacji w 2017 roku

Głęboka dziura w inwestycjach

Przewidują, że wreszcie rosnąć zaczną inwestycje prywatne. - Katalizatorem dla inwestycji prywatnych - podobnie, jak program 500+ był katalizatorem dla wzrostu konsumpcji - powinny w 2018 r. okazać się środki unijne i inwestycje publiczne - oceniają.

Ich zdaniem dziura w inwestycjach publicznych okazała się wyjątkowo głęboka. O odbiciu, napędzanym praktycznie w całości przez samorządy, można mówić dopiero w III kwartale 2017 r. Dane pokazują, że inwestycje publiczne rosły także w ostatnich miesiącach zeszłego roku. A to dopiero początek, bo pieniądze z UE, choć płyną wolniej niż na starcie poprzedniej perspektywy, wreszcie płyną. - W 2018 r. inwestycje publiczne - samorządowe i kolejowe, ale nie drogowe z budżetu centralnego, bo tu opóźnienia w przetargach zbierają złe żniwo - będą pozytywnie dokładać się do wzrostu - spodziewają się ekonomiści mBanku.

Rok z wyższym deficytem

Ich zdaniem prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego i inflacji pokazują, że realizacja budżetu w 2018 r. wydaje się niezagrożona. – Tym niemniej, dynamiki dochodów podatkowych będą już niższe, a brak zysku NBP i wyższe wydatki sprawiają, że deficyt budżetu centralnego będzie wyższy niż w 2017 r. Deficyt sektora będą również zwiększały inwestujące na potęgę przed wyborami samorządy oraz sektor funduszy ubezpieczeń społecznych, na którym odbije się efekt niższego wieku emerytalnego. Przekroczenie unijnych progów deficytu w 2018 r. Polsce jednak nie grozi - twierdzą.

+++

Magdalena Kruszewska: Zarządzanie strachem podcina ludziom skrzydła i odbiera im kreatywność [NEXT TIME]