W ustawie podatkowej są poważne błędy. Rząd je poprawi. "Było mało czasu na konsultacje"

Piotr Skwirowski
Rząd szykuje nowelizację obowiązującej od miesiąca dużej ustawy, która zmieniła przepisy ustaw o podatkach dochodowych. Większość zmian będzie korzystna dla podatników, bo jak się okazuje, w pośpiechu rząd i parlament niechcący odebrał im część przywilejów.

Z początkiem tego roku weszła w życie duża nowelizacja ustaw o podatkach dochodowych od osób fizycznych (PIT i CIT) oraz o zryczałtowanym podatku od przychodów ewidencjonowanych. Szybko okazało się, że w nowelizacji są błędy. Niektóre nowe przepisy są nieprecyzyjne i budzą poważne wątpliwości interpretacyjne. Inne odbierają podatnikom przywileje, których rząd, jak twierdzi, nie chciał odebrać.

Opodatkowanie wygranych w grach hazardowych

Rząd nieźle tu namieszał. W brzmieniu obowiązującym do końca zeszłego roku przepisy ustawy o PIT w sposób nierówny traktowały uczestników gier hazardowych. Całkowicie wolne od podatku były wygrane w kasynach gier oraz wygrane w grach bingo pieniężne i grach bingo fantowe. Natomiast w przypadku wygranych uzyskanych w grach na automatach, grach w kart, grach w kości i grach cylindrycznych urządzanych przez spółkę, która ma monopol państw w tym zakresie, takie zwolnienie nie przysługiwało.

Rząd postanowił to zmienić. Nowelizacja, która obowiązuje od początku tego roku przewiduje więc, że wszystkie wygrane w grach hazardowych, podlegają 10-proc. PIT, jeśli ich jednorazowa wartość przekracza 2280 zł.

- Przepisy w zakresie zmiany zasad opodatkowania wygranych, nie były przedmiotem wystarczająco długich konsultacji z zainteresowanymi podmiotami – tak rząd tłumaczy dziś konieczność zmiany tych przepisów.

Chce więc jednolitego traktowania uczestników legalnych gier kasynowych, niezależnie od podmiotu urządzającego grę. Zachowane mają być jednak przy tym zasady opodatkowania, które obowiązywały do końca zeszłego roku. Oznacza to, że całkowicie zwolnione od PIT będą wygrane w tych grach. Do tego z podatku zwolnione będą też wygrane w grach na automatach, grach w kości i grach cylindrycznych urządzanych przez spółkę, która ma monopol państwa w tym zakresie.

Natomiast 10-proc. PIT objęte będą wygrane w grach liczbowych, loteriach pieniężnych, grze telebingo, zakładach wzajemnych, loteriach promocyjnych, loteriach audioteksowych oraz loteriach fantowych, jeżeli jednorazowa wartość tych wygranych przekroczy 2280 zł.

Powyższe zasady dotyczyć będą też wygranych w grach prowadzonych poza terytorium Polski. Z przepisów, które obowiązują od początku tego roku, jasno to nie wynika.

Bardziej precyzyjne koszty autorskie

Od początku roku wzrosła ulga, z której korzystają twórcy, artyści, dziennikarze. Mają oni prawo do preferencyjnego odliczenia kosztów uzyskania przychodu. To odliczenie jest wyższe niż u innych podatników i sięga 50 proc. przychodu. Kiedyś ta preferencja obejmowała cały przychód twórców, artystów i dziennikarzy. Płacili oni podatek od połowy swoich dochodów. W czasach rządów PO-PSL i walki z nadmiernym deficytem w finansach państwa wprowadzono ograniczenie odliczenia kosztów. Twórca mógł do nich zaliczyć 50 proc. swoich rocznych przychodów, jednak nie więcej niż 42764 zł. Powyżej tej kwoty żadne odliczenie kosztów już mu nie przysługiwało. Tak było do końca zeszłego roku.

Z początkiem tego roku limit kosztów związanych z prawami autorskimi wzrósł o 100 proc., do 85528 zł. Dla korzystających z nich twórców, artystów czy dziennikarzy, którzy mają wysokie wynagrodzenia, może to oznaczać oszczędność podatkową w wysokości nawet kilku tysięcy złotych.

Przy okazji zmiany przepisów, zmieniono jednak także katalog osób, które mogą korzystać z odliczenia 50-proc. kosztów autorskich. I pojawiły się wątpliwości, kto do tej grupy należy.

Rząd proponuje więc kolejną modyfikację katalogu osób uprawnionych do korzystania z tego przywileju. – Z uwagi na to, że dodany przepis budził wątpliwości interpretacyjne wśród przedstawicieli zawodów twórczych zaproponowano przeredagowanie i dodanie dziedzin m.in. w zakresie: inżynierii budowlanej, tłumaczeń, czy gier komputerowych – tłumaczy rząd.

Fragment przepisuFragment przepisu Redakcja

Amortyzacja nieruchomości spadkowych

Przepisy, które weszły w życie z początkiem tego roku, pozbawiły obdarowanych i spadkobierców możliwości zaliczania do kosztów podatkowych odpisów amortyzacyjnych [amortyzacja to stopniowe zaliczanie do kosztów uzyskania przychodu wartości np. nieruchomości, dzięki temu płaci się niższy podatek] od nabytych w drodze darowizny lub spadku środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych. Oznacza to, że mocno wzrosły na przykład koszty wynajmowania odziedziczonych mieszkań. Inaczej mówiąc, ich nowym właścicielom, ów wynajem przestał się z dnia na dzień opłacać.

Rząd przyznaje, że nowy przepis, wprowadzony z zaskoczenia, był błędem. Dlatego w projekcie, który ma poprawić ustawę obowiązującą od początku roku, proponuje powrót do starych przepisów. Czyli chce umożliwić amortyzację przyjętych w formie darowizny bądź spadku nieruchomości i innych dóbr.

Pomoc dla „małego świadka koronnego” bez PIT

To rozszerzenie zwolnienia, które obejmuje pomoc państwa dla świadków koronnych. Rząd chce, aby zwolnienie od podatku objęło też pomoc dla „małych świadków koronnych”, czyli osób, które ujawniają policji lub innym służbom informacje dotyczące osób uczestniczących w popełnieniu przestępstwa albo okoliczności jego popełnienia. Często dostają w związku z tym wynagrodzenie, ale też ochronę i pomoc od policji. Tymczasem konieczność odprowadzenia podatku od takich wynagrodzeń czy pomocy, może prowadzić do ujawnienia tożsamości lub miejsca pobytu „małego świadka koronnego”. - Stąd potrzeba objęcia go zwolnieniem podatkowym – tłumaczy rząd.

Co z projektem naprawczym

Projekt ustawy „naprawczej” jest już gotowy. Zyskał akceptację Komitetu Stałego Rady Ministrów. Rząd miał go rozpatrywać we wtorek, 30 stycznia, ale decyzję w jego sprawie jeszcze odłożył. Być może zajmie się projektem za tydzień.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 marca 2018 r.

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]