Polska zgadza się na wyższą składkę płaconą do Brukseli. W ten sposób Unia zalepi finansową dziurę po brexicie

Rafał Hirsch
Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński powiedział, że składki na przyszły budżet Unii Europejskiej muszą być większe niż obecne. Kilka tygodni temu proponował to szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker, który w ten sposób chce uniknąć zmniejszenia budżetu po wyjściu z UE Wielkiej Brytanii.

Wszystko przez brexit

Oczywiście wyższe składki mają obowiązywać wszystkie państwa unijne, nie tylko Polskę. Wszystko przez brexit.

Kolejna perspektywa budżetowa UE na lata 2021-27 będzie konstruowana już bez Wielkiej Brytanii, która była największym obok Niemiec i Francji płatników netto do unijnego budżetu. Według Jeana Claude’a Junckera odejście Wielkiej Brytanii z UE zuboży unijny budżet co najmniej o 9 mld euro rocznie.

W efekcie Unia ma dwa wyjścia – pierwsze to zmniejszyć wielkość budżetu, czyli także zmniejszyć kwoty przekazywane krajom takim jak Polska w ramach funduszy unijnych. Drugie to podnieść wielkość składek płaconych przez wszystkie państwa nadal wchodzące w skład Unii. 

W stronę wyższej składki

Decyzję będą musieli wspólnie podjąć unijni liderzy, ale wiele wskazuje na to, że zdecydują się oni na wariant z wyższymi składkami. Jean Claude Juncker zaproponował to w styczniu, teraz na spotkaniu w Budapeszcie przedstawiciele ośmiu państw Europy Środkowej (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, Słowenia) zgodzili się na ten pomysł. W spotkaniu uczestniczył też unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger, który chce aby budżet na lata 2021-27 zatwierdzić na wiosnę 2019 roku, czyli jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Minister Kwieciński poinformował, że w przyjętej na spotkaniu deklaracji przedstawiciele ośmiu państw zgodzili się na wyższe składki, chociaż nie sprecyzowały o ile mają one wzrosnąć.

Kwieciński po spotkaniu powiedział dziennikarzom, że Bruksela może zaproponować podniesienie składki unijnej do poziomu 1,2 procent PKB każdego z państw. Dziś wynoszą one 1 procent PKB. W przypadku Polski 0,2 procent PKB różnicy przekłada się na około 4 miliardy złotych.

Nie chcemy zmniejszenia funduszy unijnych

Minister tłumaczył, że Polsce zależy na tym, aby Unia miała z czego finansować kluczowe dla nas programy, czyli politykę spójności, wspólną politykę rolną, ale także nowe priorytety unijne czyli kwestie związane z bezpieczeństwem, polityką migracyjną i podnoszeniem konkurencyjności gospodarki.

Kilka tygodni temu premier Mateusz Morawiecki dawał do zrozumienia, że Polska może też poprzeć wprowadzenie nowych podatków w Unii, takich jak na przykład podatek od transakcji finansowych. Do tej pory pomysł ten był blokowany głównie przez Londyn. Po brexicie szanse na wprowadzenie tego podatku zapewne wzrosną. Nowe podatki również pomogłyby utrzymać wielkość funduszy unijnych i uniknąć cięć finansowych.

W obecnej perspektywie 2014-20 Polska ma otrzymać z Brukseli 82,5 mld euro, czyli około 350 miliardów złotych.