Znakomite wiadomości dla polskiej gospodarki. KE znów podniosła nam prognozę wzrostu PKB

PKB Polski urośnie w tym roku nie o 3,8 proc., ale aż o 4,3 proc. - wynika z prognoz Komisji Europejskiej. Zdaniem ekonomistów z Brukseli motorem napędowym naszej gospodarki będą inwestycje oraz konsumpcja krajowa.

Komisja Europejska opublikowała nowe prognozy dotyczące wzrostu PKB państw członkowskich UE, w tym Polski. Wyglądają one obiecująco dla naszej gospodarki.

KE spodziewa się, że nasze PKB w 2018 roku urośnie o 4,3 proc., a w przyszłym roku spowolni do 3,7 proc. Jeśli chodzi o inflację, to w tym roku ma ona wynieść 1,3 proc., aby w 2019 roku wzrosnąć do 2,5 proc.

Bruksela z optymizmem patrzy przede wszystkim na rozwój inwestycji w naszym kraju. I to zarówno tych publicznych, jak i prywatnych, z którymi w 2017 roku Polska miała  problem. Zdaniem KE wpływ na przyśpieszenie inwestycji w sektorze prywatnym będą mieć wysoki stopień wykorzystania mocy produkcyjnych i solidne perspektywy popytu. Nie bez wpływu na krajobraz inwestycyjny pozostaną również niskie stopy procentowe.

Drugim motorem wzrostu polskiego PKB jest konsumpcja krajowa, napędzana przez rosnące płace i wysokie zaufanie konsumentów. KE prognozuje co prawda, że wzrost konsumpcji prywatnej spowolni z 4,1 proc. w br. roku do 3,4 proc. w roku 2019, ale i tak pozostanie ona bardzo istotnym czynnikiem dla dalszego rozwoju gospodarki.

Zdaniem ekonomistów z Brukseli, deficyt sektora finansów publicznych zarówno w tym, jak i w 2019 r. będzie się kształtował na poziomie 1,4 proc. PKB. KE prognozuje również  poprawę w ściągalności podatku VAT i wzrost wydatków na inwestycje.

Mniej pieniędzy z budżetu UE dla Polski?

Te bardzo dobre wiadomości do Polski pojawiły się dzień po opublikowaniu przez KE oficjalnych propozycji dotyczących unijnego budżetu na lata 2021-27, które nie są już dla naszego kraju tak dobre. Wśród propozycji pojawia się np. możliwość blokowania dostępu do pieniędzy dla państw niestosujących zasady rządów prawa.

Bruksela zapowiada też ograniczenie ważnych dla Polski funduszy: spójności o 7 procent i rolnych o 5 procent. Przy podziale funduszu spójności pomiędzy unijne państwa najważniejszym kryterium pozostanie wielkość PKB na głowę mieszkańca w danym państwie, ale pojawią się też inne kryteria. Wśród nich Komisja wymienia:

- stopę bezrobocia (a zwłaszcza bezrobocie wśród osób do 25 lat)

- wskaźniki związane z walką ze zmianami klimatu

- wskaźniki związane z przyjmowaniem i integracją imigrantów

Nietrudno  zauważyć, że w przypadku każdego z nowych kryteriów Polska nie będzie na uprzywilejowanej pozycji. Mamy  niską stopę bezrobocia (a więcej pieniędzy ma iść tam, gdzie jest wysoka). Z naszym przywiązaniem do węgla nie jesteśmy europejskim liderem polityki ekologicznej, a w przypadku przyjmowania  imigrantów nie mamy w ogóle żadnych osiągnięć. Można więc oczekiwać, że środki unijne, które otrzymamy do dyspozycji w latach 2021-27 będą mniejsze niż te, które dostaliśmy na lata 2014-20.

Nowy siedmioletni budżet unijny ma być większy od obecnego i mieć wielkość 1,279 biliona euro. Wkład każdego z państw do budżetu ma odpowiadać 1,11 procent dochodu narodowego (do tej pory było to 1 procent dochodu).