Frank szwajcarski najdroższy od października. Raty kredytów w górę

Frank szwajcarski jest najdroższy od października 2017 r., jego cena obecnie w ostatnich dniach dochodzi do 3,72 zł. To oznacza wzrost aż o 25 groszy względem kursu sprzed miesiąca.

Jeszcze 19 kwietnia frank szwajcarski kosztował 3,47 zł. Po nieco ponad miesiącu kosztuje już w okolicach 3,70-3,72 zł - na takim poziomie utrzymuje się od kilku dni. To powrót do kursu ostatnio widzianego siedem miesięcy temu.

kurs chf/plnkurs chf/pln źródło: stooq.pl

Złoty obrywa przez ostatni miesiąc nie z powodu słabości polskiej gospodarki – ta radzi sobie dobrze - ale m.in. z powodu odwrotu inwestorów od rynków wschodzących ogółem i siły dolara. Więcej o przyczynach spadków złotego m.in. wobec dolara amerykańskiego czy franka szwajcarskiego pisaliśmy tutaj.

Drogi frank oznacza wyższe raty kredytów opartych o tę walutę. Takich zobowiązań jest obecnie nieco poniżej 500 tys., spłaca je ok. 850 tys. osób (jeden kredyt spłaca zwykle więcej niż jedna osoba - m.in. małżeństwa) - wynika z danych Biura Informacji Kredytowej.

Dla przykładowego kredytu na równowartość 300 tys. zł, na 30 lat, zaciągniętego w styczniu 2008 r., różnica między kwietniową i majową ratą wynosi ok. 100 zł - wzrost z 1561 zł do 1674 zł. Inna sprawa, że rata - choć najwyższa od października - i tak jest niższa o ok. 100 zł niż jeszcze rok temu. Oczywiście to wyliczenia dla modelowego kredytu - przy innych warunkach zobowiązania czy innym momencie jego zaciągnięcia kwoty mogą być nieco inne.

W sprawie ustawy „frankowej” nic się nie dzieje

Nadal nie ma absolutnie żadnych konkretów co do „ustawy frankowej”. Ostatni raz specjalna podkomisja powołana w celu rozpatrzenia różnych proponowanych rozwiązań ustawowych ws. kredytów walutowych odbyła się w marcu. Ponownie ma się spotkać we wtorek 29 maja.

Marcowe spotkanie było notabene bardzo burzliwe - doszło do awantury pomiędzy prezesem Związku Banków Polskich Krzysztofem Pietraszkiewiczem oraz przedstawicielami banków, a frankowiczami. Szef podkomisji, Tadeusz Cymański (który w lutym zastąpił Jacka Sasina), reagował wówczas m.in. słowami, że "nie chce trafić do wariatkowa" i że przewodzenie sejmowemu zespołowi frankowemu "chyba przerasta jego możliwości".

Choć podkomisja zajmuje się kilkoma projektami, to w tym momencie jedynym, o którym można powiedzieć, że w ogóle jest możliwe jego wprowadzenie, jest pomysł Kancelarii Prezydenta z sierpnia zeszłego roku. Tyle, że konstruktywność rozmów, decyzyjność polityków w tym zakresie i fakt, że projektów „ustaw frankowych”, które totalnie nie wypaliły, było już kilka, nakazują raczej wątpić w rychłe wprowadzenie jakichkolwiek rozwiązań ws. kredytów walutowych.

Dla porządku przypomnijmy, że ten najnowszy (już niemal roczny) projekt Kancelarii Prezydenta zakłada m.in. utworzenie Funduszu Restrukturyzacyjnego, do którego banki najpierw byłyby zmuszone wpłacać pieniądze, a potem mogłyby je odzyskać, gdyby przewalutowywały kredyty „frankowe” na złote (miałoby to zachęcać banki do podejmowania rozmów z klientami). Prezydent proponował też zmiany w tzw. Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, zakładające możliwość otrzymania przez kredytobiorcę nieoprocentowanej pożyczki nawet na 12 lat na spłatę kredytu po sprzedaży mieszkania (to problem wielu frankowiczów - ich zadłużenie w przeliczeniu na złote bywa nadal znacznie wyższe od wartości mieszkania, a to uniemożliwia jego sprzedaż).

Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że w tym momencie nie ma absolutnie żadnych szans np. na przymusowe „odwalutowanie” kredytów frankowych. - Nie możemy proponować takich rozwiązań, że jak się wszystko przeliczy, to wyjdzie na to, że frankowicze wyjdą na tym lepiej niż złotówkowcy. To byłaby jakaś paranoja - mówił w marcu Cymański w rozmowie z money.pl. Dodawał, że jeśli kogoś bank oszukał, to powinien udać się do sądu.

I to w zasadzie jest droga, którą najbardziej waleczni frankowicze faktycznie wybierają. Trudno powiedzieć, ile dokładnie osób walczy w sądach, ale jest to liczba ok. 10 tys. klientów.

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu podejmuje też kolejne inicjatywy wobec banków i instytucji nadzorczych – tylko w ostatnich dwóch miesiącach m.in. złożyło do Komisji Europejskiej skargę na wyroki polskich sądów, poinformowało Komisję Nadzoru Finansowego i Komisję Nadzoru Audytowego o podejrzeniu braku zachowania bezstronności i należytych standardów zawodowych przez biegłych rewidentów akceptujących bilanse spółek sektora finansowego, zawiadomiło Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów o podejrzeniu zmowy cenowej na rynku kredytów hipotecznych czy poskarżyło się do Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego na sędziego SN, który kiedyś miał współpracować z sektorem bankowym, a potem orzekać w sprawie frankowiczów.

***

Dominika Nowak: Czasem tylko dzięki szalonej odwadze, można zacząć działać [NEXT TIME]

Więcej o: