HBO i CNN zmieniają właściciela. Kolejne zwycięstwo internetu nad telewizją

Rafał Hirsch
Amerykański sąd zezwolił na fuzję AT&T i Time Warnera. Połączenie chciała zablokować administracja Donalda Trumpa. W branży mówi się, że to przełomowe orzeczenie. Time Warner to właściciel między innymi stacji telewizyjnych CNN i HBO.

Ogromna skala

Ta transakcja jest fascynująca co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze skala jest przeogromna. Przejęcie Time Warnera przez AT&T to deal wart 85 miliardów dolarów. Czyli największa firma telekomunikacyjna świata wydaje na przejęcie jednej z największych firm medialnych ponad 300 miliardów złotych – tyle ile polski budżet dostaje z tytułu VAT, PIT i akcyzy w ciągu całego roku. To prawie trzyletnie wydatki polskiego państwa na ochronę zdrowia.

Warto tu też przypomnieć, że Time Warner to: HBO, CNN i kilka mniejszych kanałów telewizyjnych takich jak Cinemax, czy Cartoon Network, a do tego cała dywizja filmowa Warner Brothers, która posiada prawa do Harry’ego Pottera, Batmana, Supermana, filmów Lego, a także kreskówek Looney Tunes i Hanna Barbera.

Polityka

Po drugie ta transakcja jest polityczna. Spółki dogadały się ze sobą już w październiku 2016 roku – na miesiąc przed zwycięstwem Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Trump jak wiadomo jest wielkim fanem telewizji i ma do kanałów telewizyjnych mocno emocjonalny stosunek. Na przykład absolutnie nie znosi CNN. Może właśnie dlatego administracja Trumpa zablokowała fuzję wskazując na możliwość powstania monopolu na rynku. Jako wyjście z sytuacji zaproponowała odsprzedanie komuś na rynku części koncernu Time Warner i jako przykład wskazała właśnie teę część koncernu, do której akurat należy CNN.

Time Warner na to się nie zgodził i sprawa trafiła do sądu. Teraz doczekaliśmy się rozstrzygnięcia. Fuzję można zrealizować, spółki wygrały, Trump przegrał. Sąd uznał, że argumenty Departamentu Sprawiedliwości USA były za mało przekonujące. Odpowiednie zgody urzędów antymonopolowych w innych państwach, w tym w Unii Europejskiej uzyskano już kilka miesięcy wcześniej.

Konsumenci się zmieniają, model biznesowy też

Przejęcie dużej firmy produkującej filmy, seriale i programy telewizyjne (czyli taka zwany kontent medialny) przez dużą firmę telekomunikacyjną, która posiada wszystko co potrzebne do dystrybucji tego kontentu nie zdarza się pierwszy raz w historii. Kilka lat temu główny konkurent AT&T, czyli firma Comcast przejęła NBC Universal. Ostatnio ten sam Comcast starał się przejąć firmę 21st Century Fox. Wygląda na to, że ubiegł go Disney, ale to się jeszcze może zmienić.

Generalnie w tej branży panuje niesamowite zamieszanie i ogromny ruch w interesie. Dzieje się tak z powodu jednej fundamentalnej przyczyny: zmiany zachowań konsumentów. Coraz mniej czasu spędzają oni przed telewizorami, a coraz więcej w internecie. Według najnowszych prognoz firmy Zenith już w 2019 roku Amerykanie pierwszy raz w historii na internet poświęcą więcej czasu niż na telewizję.

Dla właścicieli kanałów telewizyjnych to być może ostatnia okazja, żeby się sprzedać za duże pieniądze – za 10 lat te aktywa mogą być warte znacznie mniej niż dzisiaj, bo jeśli spadnie im widownia, to spadną także przychody z reklam.

Z drugiej strony naturalnymi kupcami są giganci zarabiający na sprzedaży dostępu do internetu. Z ich punktu widzenia kontent telewizyjny nadaje się świetnie do wzbogacania swojej oferty, budowania nowych pakietów złożonych z wielu usług i do wygrywania w ten sposób ze swoją konkurencją.

A konkurencja jest niesamowicie zacięta, bo wszystkich z kolegi goni Netflix, który odważył się produkować swój własny kontent i robi to na coraz większą skalę. Firmy takie jak AT&T muszą więc dziś przejmować na własność takie firmy jak Time Warner, aby następnie aktywami Time Warnera kusić odbiorców i uzasadniać nimi konieczność płacenia co miesiąc abonamentu.

W tym kontekście orzeczenie sądu, który odrzucił obiekcje administracji Trumpa i zezwolił na fuzję jest przełomowe i może wywołać prawdziwą lawinę kolejnych prób fuzji i przejęć w branżach telekomunikacji i mediów. Za kilka lat zyski z produkcji i sprzedaży rozrywki, którą tak chętnie kupujemy mogą trafiać do zupełnie innych spółek niż dzisiaj.