"Stany Zjednoczone właśnie rozpętały największą wojnę handlową w historii". Chiny biorą odwet

Robert Kędzierski
Wojna handlowa pomiędzy Chinami a USA stała się faktem. Nad ranem weszły w życie cła nałożone na chińskie towary przez amerykańskie władze. Pekin odpowiedział tym samym.

W piątek rano zaczęły obowiązywać amerykańskie cła na towary z Chin o łącznej wartości 34 mld dolarów. Chińskie ministerstwo handlu nie czekało z reakcją - poinformowało, że amerykańskie towary sprzedawane w Państwie Środka również zostają objęte cłami w takiej samej wysokości wynoszącej 25. proc.

Pekin określił działania administracji Donalda Trumpa w ostrych słowach: "Stany Zjednoczone właśnie rozpętały największą wojnę handlową w historii" - napisano w oświadczeniu chińskiego ministerstwa handlu

Zdaniem chińskich władz Stany Zjednoczone mają naruszyły również zasady Światowej Organizacji Handlu, a działania Donalda Trumpa zagrażają globalnemu przemysłowi. 

USA twierdzą, że wprowadzone cła są konsekwencją nieuczciwym praktyk handlowych chińskich firm, które miały w nielegalny sposób pozyskiwać zaawansowane technologie. 

Wojna handlowa może się nasilać

W tej chwili na liście towarów objętych amerykańskim cłem znajduje się 818 produktów związanych z nowymi technologiami, lotnictwem, przemysłem. Na liście chińskiej znajduje się 515 produktów - m.in. samochody i produkty rolne, jak wieprzowina i soja.

Wkrótce jednak sytuacja może się pogorszyć, bo USA już zapowiedziały rozszerzenie swoich działań. Wartość towarów objętych cłem ma się bowiem zwiększyć z 34 do 50 mld dol. Ma to nastąpić w ciągu dwóch tygodni.

Donald Trump stwierdził też, że rozważa objęcie cłami kolejnych towarów. Docelowo może chodzić nawet o 500 mld. dol.

Światowe rynki nie reagują gwałtownie

Agencja Bloomberg, która na bieżąco relacjonuje reakcje na rozpoczętą właśnie wojnę handlową, zauważa zaskakujący spokój panujący na giełdach. "Jak na razie nie widać reakcji, większość rynków nawet rośnie" - czytamy.

Kurs dolara również nie uległ znaczącej zmianie. 

Co dalej?

Chen Feixiang, ekonomista z Chin, w rozmowie z agencją Reutera stwierdził, że co prawda wojnę handlową pomiędzy USA a Chinami można uznać za rozpoczętą, ale w tej chwili jej skala nie jest groźna. Wszystko zależy od tego, czy USA faktycznie zdecydują się na znacznie rozszerzenie ceł - jeśli obejmą one towary o wartości 500 mld. dol. ich wpływ na gospodarki obu krajów będzie widoczny. 

Czytaj też: "Trump nie mógł wymyślić nic głupszego". Rafał Hirsch o wojnie handlowej. 

USA i UE też obarczają się cłami

Napięcie w stosunkach handlowych pomiędzy USA a Unią Europejską również jest widoczne. Na początku czerwca Komisja Europejska wprowadziła cła na amerykańskie towary o wartości 3,4 mld dol. Była to reakcja na wprowadzenie ceł przez USA, co, zdaniem Unii, jest "jednostronną i nielegalną decyzją". Donald Trump cłami objął również produkty z innych krajów - Kanady czy Meksyku. Najbliższe miesiące pokażą, czy wojna faktycznie przybiera na sile, czy jest jedynie próbą sił. 

***

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"