Wielka Brytania chce nowego, "przyjaznego dla biznesu" brexitu, ale jest problem z ministrami

Brytyjska premier Theresa May i jej rząd uzgodnili "przyjazny dla biznesu" plan brexitu. Zakłada on, że Wielka Brytania będzie blisko związana z europejskim rynkiem dóbr.

Ogłoszona w piątek, po wyjazdowym posiedzeniu gabinetu w Chequers propozycja, ma umożliwić prowadzenie z Unią Europejską handlu bez napięć, a także uniknięcie kontroli granicznych oraz ceł, których najbardziej obawiają się przedsiębiorstwa przemysłowe.

Theresa May poinformowała, że propozycję szybko przedstawi urzędnikom unijnym. Obie strony chcą zawarcia umowy do października, Wielka Brytania opuści Unię Europejską w marcu 2019 roku.

Przyjazny dla biznesu plan nie spodobał się części członków rządzącej Partii Konserwatywnej, którzy opowiadają się za twardym brexitem. Jest za to dobrze odebrany przez firmy w Wielkiej Brytanii i na całym świecie. Rosnący niepokój w związku z nadchodzącym wyjściem Londynu z Unii wyrażały już m.in. firmy brytyjskie, japońskie czy z kontynentalnej części Europy.

Propozycja oznacza, że związki Wielkiej Brytanii z Unią Europejską będą bliższe, niż wcześniej proponowano. Zakłada, że opuści ona Wspólną Politykę Rolną oraz Wspólną Politykę Rybołówstwa i odzyska zdolność prowadzenia polityki handlowej w ograniczonym zakresie.

Londyn nie zachowa obecnego poziomu dostępu do unijnego rynku usług. Nie będzie zachowana swoboda świadczenia usług i swoboda przepływu osób, jednak Wielka Brytania i Unia Europejska utworzą strefę wolnego handlu towarami.

Czytaj więcej: Theresa May w potrzasku w kwestii brexitu. Co ma zrobić? To może się skończyć nawet jej dymisją

Jaki brexit?

Jednocześnie rosną powodowane brexitem napięcia w brytyjskim rządzie. W poniedziałek do dymisji podał się David Davis, odpowiedzialny w gabinecie Theresy May za wychodzenie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jako powód podał sprzeciw wobec polityki premier, która zakłada miękki brexit. Sam Davis jest zwolennikiem niemal całkowitego zerwania relacji z Unią Europejską.

W brytyjskim społeczeństwie rośnie grupa osób, które uważają, że utrzymanie bliskich więzów z Unią Europejską będzie korzystniejsze niż działania drastyczne. Jako przykład podają brytyjską gospodarkę, którą decyzja o wyjściu z Unii miała wzmocnić, jednak dzisiejsze wskaźniki ekonomiczne pokazują coś zgoła innego. Wzrost PKB spadł do 1,5 proc., podczas gdy np. w Polsce, w pierwszym kwartale, było to ponad 5 proc.

Veit Stutz: Zamiast wciąż szukać nowych wyzwań, lepiej dłużej zostać na danym stanowisku i wgryźć się w temat [NEXT TIME]