Przeciętne wynagrodzenie według GUS to 4848,16 zł brutto. Poziom 5000 zł może pęknąć już niedługo

GUS podał najnowsze wyliczenia dotyczące płac. Przeciętne pensje wciąż rosną, w dodatku nieco szybciej, niż się spodziewano. Trzeba jednak pamiętać, że GUS nie bierze pod uwagę wszystkich miejsc pracy.

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu wyniosło 4848,16 zł brutto. Oznacza to wzrost o 7,5 proc. w porównaniu ubiegłym rokiem - średnia oczekiwań analityków i ekonomistów była na poziomie 7,0 proc. wzrostu. W ciągu miesiąca średnie płace zwiększyły się o 3,2 proc.

Wynagrodzenia rosną szybciej, co w najbliższej przyszłości?

Płace rosną w tempie około 7 proc. już od dziewięciu miesięcy, jak wylicza PKO BP. Jeśli to tempo się utrzyma, to jesienią przeciętne wynagrodzenie może przekroczyć symboliczną kwotę 5000 zł brutto.

"W kierunku wzrostu dynamiki płac w czerwcu br. oddziaływały podwyżki w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Wsparciem dla dynamiki wynagrodzeń były również czynniki statystyczne związane z korzystną różnicą w liczbie dni roboczych, podbijające dynamikę płac pracowników zatrudnionych na akord" - piszą w komentarzu ekonomiści banku Credit Agricole. Według nich także w kolejnych miesiącach powinien utrzymać się wzrost płac na poziomie 7-8 proc. rok do roku.

Z kolei PKO BP uważa, że dzisiejsze dane wskazują na to, że wynagrodzenia mogą rosnąć jeszcze szybciej. "Dane o płacach sugerują nieznaczne ryzyko w górę dla naszego scenariusza bazowego (utrzymywanie się dynamiki płac w przedziale 7-8 proc. do końca 2018). Ograniczająco na presję płacową może działać nadal m.in. zwiększający się nakład pracy pracowników z zagranicy. Wg oceny przedstawicieli NBP (na wczorajszej konferencji prasowej) tylko 10 proc. pracowników z Ukrainy pozostaje ujętych oficjalnymi statystykami (BAEL, ze względu na kryterium długości pobytu w Polsce). Istotny dla presji płacowej powinien być także wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym. Do tej pory presja płacowa w tym obszarze jest także umiarkowana" - piszą ekonomiści.

Wyższe płace, silniejszy wzrost PKB

Skoro płace mają rosnąć, to pracownicy powinni więcej wydawać. Według Raiffeisena dane pozwalają oczekiwać, że konsumpcja nadal będzie silnie rosnąć, podbijając wzrost całej gospodarki. Bank sądzi, że wzrost PKB w drugim kwartale może utrzymać się blisko poziomu 5 proc. rok do roku. "Spowolnienie wzrostu gospodarczego możliwe jest zatem dopiero w II połowie roku z uwagi na efekty wyższej bazy oraz możliwe negatywne konsekwencje sytuacji geopolitycznej na koniunkturę u głównym partnerów handlowych Polski" - komentuje Raiffeisen.

Czytaj także: Wzrost PKB ma spowalniać, a inflacja rosnąć - tak wynika z nowej projekcji NBP

Warto pamiętać, że dane, które dziś opublikował GUS, nie dotyczą całej gospodarki, jedynie sektora przedsiębiorstw, w dodatku tych zatrudniających powyżej dziewięciu osób. Nie widać tutaj więc wynagrodzeń osób pracujących w najmniejszych firmach czy sektorze publicznym. 

O rynku pracy piszemy też tutaj: Kto więcej płaci, ten ma pracowników. Komu i gdzie opłaca się emigrować zarobkowo

GUS podał też dziś dane o przeciętnym zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw, w czerwcu wyniosło ponad 6,2 mln osób, o 3,7 proc. więcej niż w czerwcu ubiegłego roku. W ujęciu miesięcznym, czyli w porównaniu do maja tego roku, zatrudnienie też wzrosło, choć już minimalnie, o zaledwie 0,2 proc.

Zobacz także: Goldman Sachs stawia na Polskę. Brent Watson: Nasz plan to 1000 zatrudnionych

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"