Związkowcy z Biedronki idą do sądu. Poszło o nocną zmianę i koszty dojazdów

Zaostrza się spór pomiędzy NSZZ "Solidarność" a zarządem Biedronki. Związkowcom głównie nie podobają się, ich zdaniem, zbyt szybko wprowadzone zmiany dotyczące wydłużenia pracy w sobotę poprzedzającą niedzielę objętą zakazem handlu.

Związkowcy z „Solidarności” zamierzają jeszcze w tym tygodniu złożyć pozew przeciwko Biedronce – donosi „Dziennik Gazeta Prawna” („DGP”). To kontynuacja sporu, którego zaczynem była zmiana regulaminu Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Zmieniono go po tym, jak wszedł w życie zakaz handlu w niektóre niedziele. Nowy regulamin, przyjęty już w marcu, umożliwia otwarcie niektórych sklepów sieci dłużej. Nawet do godz. 23 w dni poprzedzające ustawowo wolne niedziele i święta. Oznacza to przede wszystkim możliwość wydłużenia czasu pracy sklepów w każdą sobotę przed niedzielą objętą zakazem handlu.

Zdaniem związkowców, przyjmując nowy regulamin, naruszono przepisy ustawy o związkach zawodowych i ustawy o funduszu świadczeń socjalnych. Chodzi o to, że - ich zdaniem - zarząd sieci handlowej nie zachował tutaj 30-dniowego terminu na rozpatrzenie wspólnego stanowiska organizacji pracowniczych działających przy Biedronce.

Sieć odpiera zarzuty

Sieć oczywiście nie zgadza się z tym stanowiskiem. Jej zarząd uważa, że zmiany wprowadzono z dotrzymaniem wszelkich terminów i to dość dawno, bo w marcu. Kilka dni temu dodatkowo przedstawiciel zarządu podkreślał, że inspekcja pracy w tym aspekcie dokonała kontroli i nie stwierdziła uchybień oraz, że wydłużenie czasu pracy części sklepów nie wydłuży czasu pracy poszczególnych zatrudnionych.

Pracownicy dostają dodatki w kwocie 50 zł za dojazdy do pracy w godzinach nocnych. Biedronka podkreśla, że to dobrowolna inicjatywa pracodawcy, a nie wymóg prawny.

- Dokładna liczba zmienia się w zależności od grafików miesięcznych czy liczby niedziel niehandlowych w danym miesiącu. Przykładowo, w czerwcu dodatek ten otrzymało ok. 4,2 tys. pracowników w skali kraju, a w maju ponad 7 tys. pracowników - podało next.gazeta.pl Jeronimo Martins Polska.

Związkowcom to nie wystarcza i złożą wspomniany pozew do sądu. Jak napisał „DGP” czekali z tym wyłącznie na decyzję Głównego Inspektoratu Pracy, do którego zaskarżyła wyniki kontroli w Biedronce.

„Solidarnośc” uważa też, że Biedronka nie wywiązała się z obiecanych wypłat dodatków na dojazdy do pracy w godzinach nocnych z niedzieli na poniedziałek. No i ma własną wizję, jak powinno wyglądać wydłużenia dnia pracy w związku z zakazem handlu w niedzielę. Chcą, aby sklepy w większych miastach pracowały do godziny 22, a w mniejszych do 21. Teraz Biedronki czynne są w piątki i soboty do 22 lub 23.

Veit Stutz: Zamiast wciąż szukać nowych wyzwań, lepiej dłużej zostać na danym stanowisku i wgryźć się w temat [NEXT TIME]

Więcej o: