Zmiana wykonawcy tunelu w Świnoujściu. Problemy budowlanki są już bardzo widoczne

Tunel łączący wyspy Wolin i Uznam ma zbudować konsorcjum pod przewodnictwem firmy Porr. Poprzedni wykonawca, Astaldi, wycofał się kilka dni temu. Ta historia obnaża główne problemy branży budowlanej.

Jest nowy wykonawca budowy tunelu pod Świną, który ma połączyć wyspy Wolin i Uznam. To konsorcjum firm Porr S.A., Porr Bau GmbH, Gülermak Agir Sanayi Insaat ve Taahhüt A.S oraz  Energopol - Szczecin S.A. Jak podaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, konsorcjum wśród wymaganych dokumentów musi przedstawić m.in. gwarancje należytego wykonania umowy. Takie gwarancje dają banki - i problem z przedstawieniem ich na czas miał poprzedni wykonawca, konsorcjum pod przewodnictwem włoskiej firmy Astaldi.

Nie znamy szczegółów, ale wiadomo, że w poprzednim przetargu za wykonanie tej inwestycji Porr chciał 793,2 mln zł. Zwycięskie Astaldi 727,1 mln zł. Na budowę tunelu zamawiający przeznaczył 912 mln zł, w tym 775 mln dofinansowania z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020.

Tunel w Świnoujściu - serial o wielu odcinkach

Na rozpoczęcie inwestycji w Świnoujściu czekamy od dawna - przetarg ogłoszono ponad dwa lata temu. Zgłosiło się aż 14 firm, a pierwotny wybór wykonawcy - firmy Astaldi - został zaskarżony przez część uczestników. W ponownym przetargu konsorcjum z Włochami na czele znów wygrało i sprawa wydawała się przesądzona, mimo kolejnego odwołania konkurentów.

Astaldi poprosiło jednak o przesunięcie terminu podpisania ostatecznej umowy (dwa razy), a kilka dni temu zupełnie zrezygnowało z budowy. Przyczyny tej rezygnacji ujawnił we wpisie na Facebooku prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz. To materializacja największych problemów, z którymi zmaga się teraz branża budowlana w Polsce.

Problemy budowlanki w Polsce pokonały Włochów

"Astaldi odstępuje od podpisania umowy na projekt: 'Usprawnienie połączenia komunikacyjnego pomiędzy wyspami Uznam i Wolin w Świnoujściu – budowa tunelu pod Świną' z powodu:
- Upływu prawie dwóch lat od przedstawienia oferty do rozpoczęcia robót
- Braku rzeczywistej waloryzacji kosztów robót w Polsce, które tylko w ostatnim czasie wzrosły o 30 proc.
- Dużego ryzyka wydłużania się procedur rozliczania robót dodatkowych
- Braków w dostępie do zasobów materiałowych i osobowych na polskim rynku" - czytamy w informacji udostępnionej przez prezydenta Żmurkiewicza.

Branża budowlana w tarapatach

O problemach branży wprost mówi prezes największej firmy budowlanej w Polsce, Budimeksu. "Pomimo trudnych warunków rynkowych staramy się dotrzymywać zobowiązań kontraktowych zachowując przy tym transparentną politykę wobec naszych kontrahentów. Nierozwiązany pozostaje problem odpowiedniej indeksacji cen kontraktowych. Przedstawiciele branży budowlanej oraz strony publicznej są zaangażowani w prace dotyczące urealnienia aktualnego modelu waloryzacji. Uważamy, że brak szybkiego rozwiązania przełoży się na dalszy spadek rentowności sektora. Niewykluczony jest scenariusz, w którym cała branża zanotuje stratę. Taka sytuacja miała już miejsce w 2012 roku, kiedy drastycznie wzrosła liczba bankructw, a cały sektor budownictwa poniósł stratę brutto na poziomie prawie 200 mln zł" - napisał Darisz Blocher w komentarzu do ostatnich wyników finansowych spółki.

Kwestia waloryzacji cen jest podnoszona przez przedstawicieli budowlanki od dawna. Umowy negocjowane są nawet na kilka lat przed rozpoczęciem budowy. W sytuacji ożywienia inwestycji infrastrukturalnych, kiedy rosną ceny materiałów i koszty zatrudnienia, kontrakty mogą stać się dla firm nieopłacalne.

Minister Ziobro ma pomysł na drogi

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad zmianami w prawie, które mają skutkować swego rodzaju rewolucją w płatnościach za budowę dróg. Ta rewolucja miałaby pomóc podwykonawcom, którzy skarżą się m.in. na opóźnianie wypłat przez generalnych wykonawców. Pieniądze za realizację inwestycji drogowych zlecanych przez GDDKiA miałyby najpierw trafiać na specjalne "drogowe rachunki powiernicze". Wykonawcy dostawaliby etapowo, ale najpierw musieliby rozliczyć się z podwykonawcami.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"