"RZ": Polska namawia Amerykanów, aby nałożyli na Niemcy sankcje za budowę gazociągu Nord Stream 2

Spór o budowę gazociągu Nord Stream 2 się zaostrza. "Rzeczpospolita" donosi, że Polska namawia Amerykanów, aby nałożyli sankcje na konsorcjum zaangażowane w budzący kontrowersje projekt.

Nord Stream 2 to jedna z najważniejszych osi sporu pomiędzy Berlinem a Warszawą. Polscy politycy wielokrotnie podkreślali, że zrobią wszystko, aby zablokować budowę gazociągu, który osłabia bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju.

Czytaj też: Szansa na zablokowanie budowy rosyjskiego gazociągu Nord Stream II

Z informacji, do których dotarła "Rzeczpospolita" wynika, że polski rząd poprosił Stany Zjednoczone, aby nałożyły sankcje finansowe, na konsorcjum zaangażowane w ten projekt. Chodzi przede wszystkim o niemieckie koncerny Wintershall i Uniper, ale także o holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie oraz austriacki OMV.

W rozmowie z "Rz", Szymon Szynkowski vel Sęk, wiceminister spraw zagranicznych, który jest odpowiedzialny za stosunki z Niemcami, nie potwierdza tych doniesień, ale jednocześnie zaznacza, że podjęcie wszelkich kroków, które powstrzymają inwestycję, jest zasadne, gdyż "Nord Stream 2 jest inwestycją wyjątkowo szkodliwą".

Polska szuka wsparcia w tej sprawie nie tylko w Waszyngtonie, ale i w Kopenhadze. Dania jest jedynym krajem w regionie, który nie wyraził jeszcze zgody na na trasę gazociągu przez swoją strefę ekonomiczną na Bałtyku.

Trump sojusznikiem Polski

Nałożenie amerykańskich sankcji za budowę Nord Stream 2 jest możliwe, choć w Polsce taką ewentualność ocenia się na 25-30 procent. Największą nadzieją Polski pozostaje prezydent Trump, który jest wielkim przeciwnikiem budowy gazociągu.

Całkiem niedawno na szczycie NATO oskarżył on Angelę Merkel, o to, że Niemcy "wpadły w całkowitą zależność od Kremla". Oczywiście Donald Trump ma w całej sprawie swój interes. Zablokowanie budowy Nord Stream 2 pomogłoby USA w eksporcie swojego skroplonego gazu, który jest droższy od rosyjskiego.

Polska ma rację?

Co ciekawe, z analiz brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych wynika, że jeśli weźmiemy pod uwagę argumenty prawne, to racja w sporze o Nord Stream 2 leży dziś po stronie Polski. Zdaniem CEPS, budowa gazociągu łamie fundamentalne zasady europejskiej polityki energetycznej.

Na kontrowersje związane z Nord Stream 2 zwraca również uwagę brytyjski dziennik "Financial Times". W środę opublikował on artykuł, w którym dość ostro skrytykowano budowę gazociągu, która "nie ma ekonomicznego oraz strategicznego sensu"

Prawdziwym motywem Rosji w sprawie Nord Stream 2 wydaje się być pozbawienie Ukrainy jej tranzytowej roli. W sytuacji gdy Kijów zrezygnował z wielu komercyjnych więzi z Moskwą podczas ukierunkowania się na Zachód, nie jest to sprzeczne z próbą utrzymania przychodów i dźwigni, które zapewnią przesył rosyjskiego gazu

- czytamy w "FT".

Nord Stream 2 to projekt 1200 kilometrowego gazociągu wiodącego z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Właścicielem gazociągu jest rosyjski Gazprom, a partnerami finansowymi firmy: Engie, SHELL, OMV, Uniper oraz Wintershall.

Co łączy SMS-y i alfabet Morse'a?