Pracownicze Plany Kapitałowe już za niespełna rok. Rząd przyjął projekt ustawy

Rząd przyjął projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych. W pierwszych firmach mają one ruszyć już od lipca 2019 r.

Pracownicze Plany Kapitałowe to recepta PiS na wyższe emerytury dla Polaków w przyszłości. To, jak niegdyś powiedział premier Mateusz Morawiecki, "największy program rządowy po 500 plus". Na czym ma polegać?

Pomysł PiS jest taki, że każda firma będzie musiała uruchomić dla zatrudnionych osób Pracowniczy Plan Kapitałowy. Wszyscy pracownicy mieliby zostać do niego zapisani, choć dostaliby czas na ewentualnie "wypisanie się". 

Pracownicze Plany Kapitałowe mają być wprowadzane etapami. W pierwszej kolejności, od lipca 2019 r., musiałyby ruszyć w przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 250 osób. W takich firmach pracuje obecnie ok. 3,3 mln pracowników. Od stycznia 2020 r. PPK mają zostać wprowadzone w firmach z 50-249 pracownikami (2 mln osób), w lipcu 2020 r. w firmach z 20-49 osobami "na pokładzie" (1,1 mln osób), a od początku 2021 r. w pozostałych przedsiębiorstwach, zatrudniających co najmniej jednego pracownika (2,9 mln osób), oraz w sferze budżetowej (2,2 mln osób). Łącznie PPK mogą objąć maksymalnie ok. 11,5 mln pracowników.

.. .

Składka od pracownika przynajmniej 2 proc.

Minimalna składka pracownika do PPK będzie wynosiła 2 proc. jego pensji - czyli np. 60 zł miesięcznie od osoby z wynagrodzeniem na poziomie 3 tys. zł brutto. Wyjątkiem będzie sytuacja, gdy ktoś zarabia 120 proc. płacy minimalnej albo mniej - wówczas będzie musiał odkładać "tylko" 0,5 proc. swojej pensji. Dla płacy minimalnej w 2018 r., czyli 2100 zł, ten limit wynosi więc 2520 zł.

Pracodawcy również zostaną objęci obowiązkiem przekazywania środków na plany kapitałowe swoich pracowników - przynajmniej 1,5 proc. pensji brutto miesięcznie (czyli na przykładzie osoby zarabiającej 3 tys. zł - 45 zł).

Gdyby pracownik chciał odkładać więcej, to może z własnej woli podnieść swoją składkę z obowiązkowych 0,5 proc. / 2 proc. do maksymalnie 4 proc. Również firma, jeśli będzie na tyle hojna, może wpłacać na PPK pracowników nie 1,5 proc., ale nawet i 4 proc. Teoretycznie wyższa składka może być jakąś zachętą w poszukiwaniach nowych pracowników. Jest jednak prawdopodobne, że ze względu na niepewność legislacyjną dotyczącą m.in. planowanego zniesienia tzw. zasady trzydziestokrotności, czyli limitu podstawy składek na ubezpieczenie społeczne. To również będzie dla firm dodatkowym kosztem - pracodawcy przynajmniej na razie nie będą "szastać" pieniędzmi w PPK. Kwestię konstytucyjności tego rozwiązania, na wniosek prezydenta Andrzeja Dudy, ma zbadać Trybunał Konstytucyjny.

35 mld zł w 10 lat

Każdy oszczędzający w PPK dostanie także z budżetu państwa, ze środków z Funduszu Pracy, 250 zł opłaty powitalnej (po trzech miesiącach oszczędzania), a co roku będzie otrzymywał kolejne 240 zł dopłaty rocznej. Według szacunków rządu, w ciągu pierwszych 10 lat same dopłaty państwowe mogą kosztować 27 mld zł, a razem z innymi wydatkami program może kosztować sektor finansów publicznych ok. 35 mld zł.

Pracownicze Plany Kapitałowe mają być "obsługiwane" np. przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych, zakłady ubezpieczeń czy powszechne towarzystwa emerytalne. Pieniądze mają być przez nie inwestowane na rynku kapitałowym. 

Środki z PPK mają być wypłacane dopiero po osiągnięciu przez oszczędzającego 60. roku życia. Pieniądze będą mogły być wypłacone wcześniej (ale z obowiązkiem zwrotu!) na wkład własny przy zakupie mieszkania. W przypadku trwałej niezdolności do pracy lub poważnego zachorowania, będzie można przed "sześćdziesiątką" wypłacić także, już bez obowiązku zwrotu, do 25 proc. środków z PPK.

Rząd zakłada, że ustawa wejdzie w życie w czwartym kwartale 2018 r.

***

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]