Burberry kończy z paleniem niesprzedanych produktów. Protesty podziałały

Po ostrej krytyce luksusowa marka rezygnuje z palenia swoich niesprzedanych wyrobów. Obrońcy zwierząt również mogą się cieszyć - marka zrezygnuje z futer.

Firma Burberry poinformowała, że ze skutkiem natychmiastowym kończy z paleniem swoich wyrobów. Palenie oraz inne formy niszczenia wyrobów luksusowej marki, których nie udało się sprzedać w żaden sposób, było sposobem na zapobieganie osłabieniu wartości marki.

Luksusowa marka Burberry ugina się pod krytyką

Burberry spotkała się z ostrą krytyką po tym, jak wyszło na jaw, że w ubiegłym roku zniszczyła swoje produkty o wartości blisko 40 milionów dolarów (nie tylko ubrania, także m.in. perfumy).

- Współczesny luksus oznacza społeczną i ekologiczną odpowiedzialność - powiedział cytowany przez Reuters Marco Gobbetti, prezes Burberry.

Nową metodą na wykorzystanie niesprzedanych wyrobów ma być ich recykling. Będą one zarówno przerabiane na nowe produkty, jak i używane jako surowce wtórne. W planach są także donacje (aczkolwiek nie sprecyzowano jakie). Pomóc ma także produkowanie krótszych serii, co siłą rzeczy wpłynie na ograniczenie ilości niesprzedanych wyrobów.

Burberry kończy z futrami

Burberry żegna się również z wykorzystywaniem naturalnych futer. Marka jasno poinformowała, że nie będzie już dodawać do swoich wyrobów futer norek czy szopów. Korzystanie z futer było również jednym z powodów krytyki Burberry przez ekologów i aktywistów organizacji walczących o prawa zwierząt.

Niektórzy eksperci twierdzą, że decyzja Burberry może wywrzeć presję na inne luksusowe marki. Nie tylko ta firma ma na koncie kontrowersyjne sposoby na walkę z dewaluacją marki. Do palenia swoich wyrobów przyznał się kiedyś szwedzki H&M, który zaznaczał jednak, że odbywało się to w przeszłości i dotyczyło wyrobów zniszczonych lub nienadających się do użytku z innych względów. Obecnie koncern zarzeka się, że nie niszczy ubrań, które nadają się do użytku.

Czytaj też: H&M ma w magazynach niesprzedane ubrania warte cztery miliardy dolarów

Klimas: Tutaj był Jarmark Europa, jeansy marmurkowe z Turcji, a ja chciałam Paryż sobie robić [NEXT TIME]