8 mld zł w kieszeni rządu. Bo ZUS ma mnóstwo pieniędzy ze składek

Robert Kędzierski
ZUS lada chwila może po raz kolejny zdecydować o rezygnacji z dotacji rządowej. Wszystko dzięki coraz wyższym składkom wpłacanym przez pracodawców. Dla budżetu może to oznaczać 8 miliardów złotych oszczędności.

Dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego ZUS wypłaca m.in. należne nam emerytury, renty oraz zasiłki chorobowe, może być w tym roku o 8 mld zł niższa, niż zakładano -  donosi "Dziennik Gazeta Prawna". Wszystko dzięki płatnikom składek, którzy na kilka miesięcy przed końcem roku wpłacili z tytułu ubezpieczeń 120 mld zł. To ok. 70 proc. zakładanej kwoty.

Kolejna taka decyzja

W związku z tym, zarząd ZUS może więc wkrótce podjąć kolejną decyzję o zablokowaniu dotacji dla FUS z budżetu państwa. Chodzi o kolejne trzy miliardy złotych. W sierpniu zakład zrezygnował z dotacji w wysokości 3 mld zł, w marcu było to 2,2 mld zł.

Czytaj też: Stracą 500 plus? Dylemat w sprawie płacy minimalnej. Minister odpowiada [NASZ WYWIAD]

Biorąc pod uwagę cały rok, dotacja może wynieść 38,6 zamiast 46,6 mld zł. Wszyscy podatnicy wciąż więc "zrzucają się" na pomoc dla wypłaty z ZUS, ale w mniejszym stopniu.

Zbieg korzystnych okoliczności

Skąd tak dobra sytuacja finansów ZUS? Stoi za nią kilka czynników. Po pierwsze wyjątkowo niskie bezrobocie podnosi ilość wpłacanych składek, a wzrost wynagrodzenia minimalnego oraz innych pensji wysokość wpłat. Pod drugie, pomaga wprowadzona na początku roku e-składka. Płatnik robi teraz jeden przelew na jedno konto. Wcześniej, składki trzeba było rozdzielać, co było powodem wielu pomyłek.

W przyszłym roku sytuacja finansowa ZUS ma szansę być równie dobra, bo składki dla niektórych przedsiębiorców wzrosną o 7 proc. Choć nie dla wszystkich.

O tym, że do ZUS wpływa znacznie więcej pieniędzy, niż zakładano, wiadomo było już w czerwcu. Wtedy to wpłaty były o 7 mld czyli 9 proc. większe od tych sprzed roku. Obecnie wpływy są wyższe o 3 proc. Dynamika wzrostu nieco więc spadła, ale wciąż jest duża.

Choć obecnie do ZUS wpływa zdecydowanie więcej pieniędzy niż rok temu, warto jednak przypomnieć o nadchodzących wyższych wydatkach budżetu centralnego. Mają one związek m. in. z "matczyną emeryturą", dla kobiet, które urodziły i wychowały co najmniej czwórkę dzieci, "małym ZUS-em" dla przedsiębiorców, czy kosztami obniżenia wieku emerytalnego. Rząd szacuje jednak, że w przyszłym roku deficyt budżetowy i tak będzie najniższy w historii

***

Jarosław Kaczyński obiecuje emeryturę 500 plus. Minister: najwcześniej w przyszłym roku