Opel hamuje w Gliwicach. Francuzi zamierzają zakończyć produkcję jednego z dwóch modeli w polskiej fabryce

Fabryka Opla w Gliwicach od kilku kwartałów zmniejsza produkcję i zatrudnienie. Teraz dowiedzieliśmy się, że wygasi w przyszłym roku również montaż kabrioletu Opel Cascada - to jeden z dwóch modeli samochodów, które produkowała.

Przed chwilą gliwickie zakłady Opla świętowały 20-lecie swojej działalności. Pierwszy Opel Astra zjechał z jej taśm montażowych 31 sierpnia 1998 roku. Jednak fetowanie okrągłej rocznicy odbywa się w cieniu ostatnich decyzji francuskiego koncernu PSA, który w 2017 roku za nieco ponad 2 mld euro przejął niemieckiego Opla razem z tuzinem jego fabryk. Francuzi brutalnie restrukturyzują niemiecką firmę, która pod rządami Amerykanów jechała na stratach od 1999 roku. I cierpi na tym również fabryka w Gliwicach.

W ubiegłym tygodniu Opel poinformował, że kończy produkcję trzech modeli – Adam, Carl i Cascada. Ostatni z nich to nieco już leciwy kabriolet (bazuje na Oplu Astra czwartej, a więc poprzedniej generacji) , który powstawał wyłącznie w Gliwicach. Wysyłano go między innymi do Stanów, gdzie GM oferował go pod nazwą Buick Cascada i gdzie w latach 2015-2016 sprzedawał się całkiem nieźle – jak na kabrioleta. Ale zainteresowanie Cascadą maleje i obecnie jest na poziomie, który, zdaniem PSA, przekreśla sens jego dalszej produkcji.

Tym samym w Gliwicach produkcja samochodów zmniejszy się o kolejnych co najmniej kilka tysięcy sztuk. A już jest wyraźnie mniejsza niż w nieodległej przeszłości.

Dobrowolne odejścia, delegacje do Niemiec 

Tuż przed informacją o zamiarze zakończenia produkcji Cascady w Gliwicach w tamtejszych zakładach rozpoczęła się trzecia już w tym roku tura programu dobrowolnych odejść. Ma objąć około 170 osób.

Program dla wielu zatrudnionych jest kuszący - pracownikom, którzy zdecydują się na dobrowolne odejście, będzie przysługiwać odprawa wysokości maksymalnie 21 miesięcznych wynagrodzeń. O jej wysokości decyduje staż pracy oraz to, jak szybko pracownik zgłosił się do programu.

W styczniu i w maju na podobnych zasadach przestało pracować w Gliwicach odpowiednio 190 i 275 osób.

Opel zamierza również przenieść kolejnych 200 pracowników z Gliwic do pracy w jego tyskich zakładach zajmujących się produkcją silników.

W lutym polska fabryka Opla zrezygnowała również z pracy na trzy zmiany. Chwilę po tym ok. 250 ich pracowników zostało oddelegowanych do pracy na kilka miesięcy w zakładzie w Ruesselsheim w Niemczech. W marcu poinformowano, że wysłanych tam będzie kolejnych 350 pracowników z Gliwic.

Produkcja niemal dwa razy mniejsza niż dwa lata temu 

Z początkiem sierpnia niemiecki Allgemeine Zeitung napisał o decyzji koncernu PSA, by zmniejszyć produkcję opli z powodu ich malejącej sprzedaży w kilku zakładach koncernu. Napisano, że w fabryce w Ruesselsheim produkcja zostanie ograniczona z 55 do 42 samochodów na godzinę, a w Eisenach z 37 do 30 aut. Przy okazji wspomniano o polskich zakładach Opla – w nich produkcja została zmniejszona przez PSA z 40 do 25 pojazdów na godzinę.

Ten tekst potwierdzają również najnowsze plany koncernu, które mówią, że w tym roku w Gliwicach powstanie 115 tys. samochodów. To niemal dwa razy mniej niż rekordowym dla zakładów 2016 roku – wtedy z taśm montażowych w Gliwicach wyjechało 201,2 tys. aut. Zdaniem Opla na spadek wielkości produkcji na Śląsku wpłynął w dużym stopniu Brexit, rynek brytyjski jest bowiem jednym z kluczowych odbiorców produkowane w Gliwicach Opla Astry.

Co będzie dalej? Do końca nie wiemy. PSA nie chce pogrzebać marki Opel. Wręcz przeciwnie ma plany, by ją rozwijać. Wiążą go też zobowiązania do utrzymania produkcji w zakładach Opla przynajmniej do 2023 roku.

Z drugiej strony prawdą jest jednak, że możliwości produkcyjne zakładów motoryzacyjnych w Europie są za duże w stosunku do wielkości popytu na nowe samochody. W negatywnym scenariuszu produkcja w fabryce w Gliwicach może więc jeszcze zostać zmniejszona. Ale być może PSA zdecyduje się na uruchomienie w niej produkcji nowego modelu – koszty pracy w Polsce są w końcu cały czas wyraźnie niższe niż na Zachodzie Europy.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl

Czy Unia Europejska zakaże słomek, patyczków, sztućców i kubków?