Strajk w LOT. Prezes wręcza wypowiedzenia podczas negocjacji. "Za dwa dni pana tu nie będzie"

Strajk pracowników LOT-u przybiera na sile. W mediach pojawiło się nagranie, na którym słychać, jak prezes spółki odczytuje związkowcom treść wypowiedzenia po fiasku rozmów negocjacyjnych.

Zaostrza się strajk pracowników LOT-u. Newsweek.pl dotarł do nagrania z poniedziałkowych negocjacji między prezesem LOT-u Rafałem Milczarskim, a związkowcami: Moniką Żelazik i Agnieszką Szelągowską ze Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego oraz Adamem Rzeszotem, szefem związku zawodowego pilotów. Przedstawiciel LOT-u próbował wręczyć zaproszonym pracownikom wypowiedzenia umów o pracę w trybie dyscyplinarnym.

Fragment nagrania możecie odsłuchać tutaj >>>

Strajk pracowników LOT-u. Prezes próbował wręczać wypowiedzenia podczas negocjacji

Poniedziałkowe negocjacje w LOT-cie trwały 43 minuty. Jak informuje Newsweek.pl, podczas spotkania prezes LOT-u przekonywał przedstawicieli związków, by współpracowali „dla dobra firmy”. Przed budynkiem stali z kolei pozostali pracownicy LOT-u, którzy biorą udział w strajku. W pewnym momencie do związkowców dotarła informacja, że część osób otrzymała zwolnienia dyscyplinarne za pomocą e-maila.

Gdy związkowcy przebywający na spotkaniu dowiedzieli się o zwolnieniach, zerwali negocjacje. Gdy zaczęli wychodzić, prezes Rafał Milczarski próbował wręczyć Monice Żelazik, Agnieszce Szelągowskiej i Adamowi Rzeszotowi wypowiedzenia umów o pracę. Gdy wyszli z pokoju, próbował ich zatrzymać na korytarzu.

Ponieważ związkowcy nagrywali negocjacje z prezesem, a także spór na korytarzu, wiadomo, że gdy prezes szedł za związkowcami, to odczytywał im treść wypowiedzenia oraz jego uzasadnienie.

- Oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę, bez wypowiedzenia - słychać na nagraniu głos Milczarskiego 
- Nic nie przyjmuje, nic nie potwierdzam. Proszę to wysłać - odpowiada jedna z protestujących 
- Pan będzie zwolniony, panie prezesie, i to bardzo krótko. Jeden lub dwa dni - odpowiedzieli mu związkowcy.

Zdaniem prawnika związkowców taka forma zwolnienia jest wątpliwa - pracownicy przyszli na spotkanie negocjacyjne. Poza tym prezes Milczarski miał zastosować przemoc wobec Adama Rzeszota przez przyciśnięcie go do ściany własnym ciałem
- Ta sprawa będzie przedmiotem osobnego postępowania - powiedział w rozmowie z portalem Newsweek.pl mecenas Karol Sadowski.

- Domagamy się dymisji prezesa. To człowiek niestabilny emocjonalnie, antyspołeczny i nastawiony antypracowniczo - mówi Monika Żelazik dla Gazeta.pl. - Gdyby rząd chciał z nami rozmawiać, to miał trzy lata na to, by wysłać do nas mediatora. Tego nie było. Nie ma chęci, by rozmowy kontynuować. Do tanga trzeba dwojga - twierdzi Żelazik.

We wtorek po południu Rafał Milczarski wyszedł przed siedzibę LOT-u i zaprosił na rozmowy protestujących, którzy nie są w zarządzie związku. Tłumaczył, że to związek „ponosi odpowiedzialność za zorganizowanie strajku”.

Strajk pracowników LOT-u

Strajk części pracowników LOT-u trwa od czwartku 18 października. Polega na niepodejmowaniu przez nich czynności służbowych. Z powodu strajku w ciągu ostatnich sześciu dni odwołano kilkadziesiąt lotów,  m.in. do Seulu, Toronto, Tokio, Londynu, Hamburga czy Chicago.

Nie wszyscy pracownicy zgadzają się ze strajkiem - wiele osób nie protestuje.

Formalnym powodem protestu jest przywrócenie do pracy Moniki Żelazik, szefowej Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego, która została zwolniona w czerwcu za próby organizowania strajku. Pracownicy protestują też przeciwko zatrudnianiu na podstawie umów cywilnoprawnych oraz formom wynagradzania załóg samolotów, która opiera się na niskich podstawach i dodatkach wypłacanych za każdą godzinę spędzoną w powietrzu. System ten został wprowadzony przez poprzedniego prezesa spółki, Sebastiana Mikosza.

Szefostwo spółki uważa strajk za nielegalny, gdyż możliwość przeprowadzenia protestu dwukrotnie została zablokowana przez sąd z powodu braku przeprowadzenia referendum ws. strajku.

Z powodu protestu w trybie dyscyplinarnym zwolniono łącznie 67 pracowników, którzy brali w nim udział. Decyzję przesłano drogą mailową, następnie zwolnionym zablokowano dostęp do poczty oraz przepustki do pracy - informuje Newsweek.pl.