Strajk w LOT i kolejne odwołane rejsy. Rzecznik uspokaja i pokazuje liczby

Robert Kędzierski
LOT, z powodu strajku trwającego od ośmiu dni, był zmuszony odwołać czwartek kolejne loty. Rzecznik spółki uspokaja jednak, że zdecydowana większość rejsów odbywa się bez przeszkód.

LOT odwołuje kolejne połączenia. To efekt strajku trwającego od ośmiu dni. Adrian Kubicki, rzecznik firmy, w komunikacie opublikowanym za pośrednictwem Twittera uspokaja jednak, że większość lotów odbywa się normalnie.

Na dzisiaj ze względu na brak załóg LOT odwołał 3 wyloty z Warszawy i  7 przylotów do Warszawy. W sumie 10 rejsów. 386 rejsów bez zmian.

- wyjaśnił. 

Dodatkowo, nie odbędzie się dzisiejszy lot do Los Angeles. W tym wypadku przyczyną jest jednak awaria. 

Nieoczekiwany problem 

Sytuacja pogorszyła się jednak po południu. Jak informuje Polsat News "uziemiony został jeszcze dreamliner, który miał lecieć do Chicago. Wykonania lotu odmówił kapitan." 

50 lotów odwołanych, 2222 zgodnie z planem

Rzecznik w rozmowie z agencją PAP twierdził też, że pomimo trwającego protestu zdecydowana większość lotów odbywa się do tej pory bez przeszkód. 

W czasie siedmiu dni zakazanego przez sąd strajku, czyli do wczorajszego wieczora, LOT wykonał 2222 zaplanowane rejsy, przewożąc prawie 183 tys. pasażerów. Odwołanych rejsów było w tym czasie 50. Robimy wszystko, żeby utrudnienia wynikające z nielegalnego strajku w jak najmniejszym stopniu dotykały naszych pasażerów.

- powiedział 

Czytaj też: Strajk w LOT. Prezes wręcza wypowiedzenia podczas negocjacji. "Za dwa dni pana tu nie będzie"

Protestujący pod kancelarią premiera

Jak informuje Rzeczpospolita, protestujący pod siedzibą LOT-u, o godzinie 14 zamierzają przenieść się przed siedzibę premiera. 

Protestujący domagają się przywrócenia do pracy zwolnionej dyscyplinarnie kilka miesięcy temu Moniki Żelazik - przewodniczącej związku zawodowego personelu pokładowego. Było to bezpośrednim powodem rozpoczęcia protestu. Chcą też, by przywróceni zostali wszyscy, którzy znaleźli się gronie 67 osób zwolnionych dyscyplinarnie we wtorek.

Strajkujący wnioskują też o przywrócenie regulaminu wynagradzania z 2010 roku, a także odwołania prezesa Rafała Milczarskiego, który zdaniem związkowców źle zarządza spółką, stosuje mobbing i toleruje niesprawiedliwą politykę zatrudniania. Prezes LOT w prasowym wywiadzie zapowiedział, że nie ma zamiaru podawać się do dymisji.