Gigantyczna strata Pesy za zeszły rok. Firma padła ofiarą własnych sukcesów

Producent pociągów i tramwajów z Bydgoszczy miał naprawdę potężne kłopoty w 2017 roku. Nic dziwnego, że tak intensywnie szukał inwestora.

W lipcu Polski Fundusz Rozwoju (państwowy fundusz inwestycyjny) zaangażował się kapitałowo w bydgoskiego producenta pociągów i tramwajów. Zgodnie z porozumieniem PFR zainwestował w Pesę 300 mln złotych przejmując 100 procent akcji. Przy okazji uroczystego ogłaszania inwestycji szef PFR Paweł Borys tłumaczył, że Polski Fundusz Rozwoju "wierzy w potencjał Pesy". 

Czytaj też: Pesa ma nowego właściciela. Kontrolę przejął państwowy fundusz. Zainwestuje 300 mln zł

Gigantyczna strata w 2017 roku

O skali problemów bydgoskiej firmy świadczą jednak wyniki finansowe za 2017 rok. Od niedawna, jak zauważył serwis Bankier.pl, w KRS dostępne jest już sprawozdanie finansowe Pesy za 2017 rok, które pokazuje, jak głęboko w kłopotach była bydgoska spółka. 

Przychody ze sprzedaży zmalały w 2017 roku do 742,89 mln złotych (z 974,64 mln), a strata netto wzrosła do 582,7 mln zł z 68,81 mln w 2016 roku. Problemem spółki były także rosnące koszty działalności operacyjnej. W efekcie szybko malały kapitały własne spółki - na koniec 2017 roku spadły do 177 mln złotych przy zobowiązaniach sięgających 1,9 mld złotych. Na poziomie całej grupy kapitałowej kapitał własny wynosił w grudniu 2017 roku zaledwie 9 mln złotych, a zobowiązania 1,8 mld złotych. 

Pomoc Polskiego Funduszu Rozwoju przyszła więc w momencie, w którym spółka prawdopodobnie zaczynała się mierzyć z perspektywą rychłego bankructwa. 

Dzięki dokapitalizowaniu Pesy przez PFR bydgoski producent taboru może jednak w miarę spokojnie kontynuować produkcję zamówionych pociągów i tramwajów. W lipcu portfel zamówień spółki wart był 2 mld złotych. 

Ofiara własnego sukcesu

Problemy Pesy Bydgoszcz wynikały, paradoksalnie, z jej sukcesów. Kłopotliwe okazało się, np. zamówienie przez Deutsche Bahn spalinowych zespołów trakcyjnych (SZT) typu Link. Dostawę opóźniały problemy z homologacją, co skutkowało także koniecznością czekania na zapłatę. 

Kary umowne Pesa płaciła również odbiorcom w Polsce, którzy dostawali zamówione tramwaje z opóźnieniem, gdyż bydgoska fabryka nie nadążała z produkcją. Swoje dołożyły też sankcje wobec Rosji czy rezygnacja PKP IC z opcji na zakup 10 EZT typu Dart.