Pieniądze z Funduszy Norweskich rozdzieli m.in. Fundacja Batorego. Minister Gliński protestuje

Robert Kędzierski
Zarządzający Funduszami Norweskimi po dwóch latach sporów wskazali, kto w Polsce ma zostać operatorem przekazanych środków. Wybrali m.in. Fundację Batorego. Minister Piotr Gliński protestuje.

Fundusze Norweskie zostały stworzone przez Norwegię, Islandię i Liechtenstein. Powołano je jako rodzaj rekompensaty dla krajów Unii za to że dopuszczają do swoich rynków te trzy nienależące do UE kraje. 

W ramach Funduszy do Polski w latach 2016-2021 miało trafić łącznie 809 mln euro. OKO.press donosi, że środki do naszego kraju nie napływają zgodnie z planem, bo rząd PiS od 2015 r. nie potrafi porozumieć się z przedstawicielami Norwegii co do ich rozdzielenia.

Darczyńcy chcą niezależności

Ostatecznie zapadła decyzja, by 30 mln euro, przeznaczone na rozwój społeczeństwa obywatelskiego, rozdzieliło w Polsce konsorcjum trzech organizacji. Tworzą je Fundacja im. Stefana Batorego, STOCZNIA i Fundacja Akademia Organizacji Obywatelskich. Stało się tak na wyraźne życzenie donatorów. 

Tymczasem Piotr Gliński, minister kultury, chciał, by środki z Funduszy trafiły do kierowanego przez niego Narodowego Instytutu Wolności.

 

Darczyńcy (czyli – obok Norwegii – także Liechtenstein oraz Islandia) nie chcieli się zgodzić na dysponowanie środkami przez NIW, oczekując, że operator będzie - podobnie jak w poprzedniej edycji - niezależny od władzy wykonawczej.

- donosi serwis NGO.pl.

Rząd chciał inaczej

Piotr Gliński stanowczo zareagował na rozstrzygnięcie dysponującymi Funduszami. W wydanym oświadczeniu stwierdził, że proces wyboru operatora środków nie był transparentny. Zapowiedział też wycofanie przedstawiciela rządu z komitetu wyznaczającego dyspozytora środków.

Dalsze kroki Państw Darczyńców zmierzające do wyboru operatora ogólnopolskiego, bez udziału przedstawicieli Rządu RP uznajemy za sprzeczne z zapisami ToR” (terms of reference – warunki umowy przetargowej).

- napisał Gliński cytowany przez portal wPolityce.

"Rząd nie jest stroną"

Jak zauważa OKO.press oświadczenie ministra Glińskiego datowane jest na 30 października. Tymczasem porozumienie wyznaczające operatora środków zostało podpisane dzień wcześniej. Wycofanie przedstawiciela jest więc bezcelowe. 

To darczyńcy są stroną zarządzającą i to oni podpisują umowę z operatorami. Rząd nie ma na tym etapie nic do powiedzenia.

- stwierdza portal.

Sprawę w zeszłym roku skomentowała premier Norwegii. W wywiadzie dla norweskiego dziennika stwierdziła, że rządy Polski i Węgier próbują przejąć kontrolę nad środkami przeznaczonymi na cele społeczne. 

Musimy być pewni, że niezależne organizacje rozdzielają te środki. Nie możemy w żadnym przypadku odstąpić od naszych zasad. Zadaniem Norwegii jest zapewnienie, by środki były zarządzane przez organizacje niezależne od władz państwowych. Organizacje takie muszą być wybrane w otwartym konkursie.

- stwierdziła cytowana przez OKO.press. 

Czytaj też: Piotr Gliński: Oczywiście, że by się przydało, żeby Lidl był polski

Organizacje społeczne wyrażają obawy, że rząd będzie próbował blokować przekazanie środków, co może wydłużyć czas oczekiwania na środki przekazane przez Norwegów.