Polski przemysł na granicy spowolnienia. "Kłopoty bynajmniej się nie skończyły"

Indeks PMI dla polskiego przemysłu, który pokazuje, jak bardzo ten sektor rośnie (lub się kurczy) spadł w październiku do 50,4 z 50,5 pkt. To niewielki spadek, ale znajdujemy się już blisko granicy, która oddziela rozwój od spowolnienia.

"W październiku wskaźnik PMI spadł z wrześniowego wyniku 50,5 do poziomu 50,4, sygnalizując najwolniejsze ogólne tempo wzrostu polskiego sektora przemysłowego od dwóch lat. Najnowszy odczyt uplasował się jednak na równi ze średnią długoterminową na poziomie 50,6 wydłużając bieżącą, rekordową tendencję wzrostową do ponad czterech lat" - pisze w komunikacie IHS Markit, firma, która wylicza ten wskaźnik.

Polski przemysł w stagnacji, blisko progu spowolnienia

Według najnowszych danych PMI, w październiku koniunktura w polskim sektorze przemysłowym pozostała bliska stagnacji. Tempo ogólnej poprawy warunków gospodarczych było najwolniejsze od dwóch lat, a liczba nowych zamówień i wielkość produkcji minimalnie wzrosły. Liczba zatrudnienia spadła po raz pierwszy od ponad pięciu lat. Szczególnie widoczny był trzeci z rzędu spadek liczby nowych zamówień eksportowych, najszybszy od sześciu lat. Presje kosztowe pozostały silne i nabrały tempa w porównaniu z poprzednim miesiącem. Nastroje w sektorze pogorszyły się znacząco w ciągu miesiąca i były najsłabsze od początku 2013 roku.

"W październiku trend dla nowych zamówień pozostał słaby, z nieznacznym wzrostem po wrześniowym spadku. Znacząco spadła liczba nowych zamówień eksportowych (piąty raz w 2018 roku) – w najsilniejszym tempie od sześciu lat. Niektóre firmy podkreśliły mniejszy popyt z rynków UE, szczególnie z Niemiec. Polska produkcja przemysłowa ponownie wzrosła w październiku, lecz w najwolniejszym tempie od dwóch lat. Zmalała również liczba zaległości produkcyjnych (trzeci miesiąc z rzędu), w najszybszym tempie od czerwca 2017 roku" - czytamy dalej.

Eksport dołuje, pesymizm rośnie

- Zamówienia krajowe uchroniły PMI przed wyraźniejszym spadkiem, ale spadek zatrudnienia, dalsze pogorszenie zamówień eksportowych i wzrost pesymizmu sugerują, że kłopoty polskiego przemysłu bynajmniej się nie skończyły - piszą ekonomiści mBanku w komentarzu do tych danych.

Na skutek spadającej liczby zaległości oraz rosnących w niewielkim stopniu nowych zamówień polscy producenci po raz pierwszy od lipca 2013 roku zmniejszyli poziom zatrudnienia. Dowody anegdotyczne powiązały spadek liczby nowych miejsc pracy zarówno z brakiem pracowników, jak również mniejszą produkcją, wskazano także.

Tempo inflacji kosztów produkcji przyśpieszyło od września i pozostało silne w kontekście 20-letniej historii badań. W ślad za tym ceny wyrobów gotowych wzrosły w wyraźnym tempie, choć najsłabszym od pięciu miesięcy.

"W październiku prognozy odnośnie przyszłej dwunastomiesięcznej produkcji były przygaszone i pogorszyły się piąty miesiąc z rzędu, do najsłabszego wyniku od stycznia 2013 roku" - czytamy dalej. 

"W październiku polski przemysł pozostawał w stanie zastoju, a wskaźnik PMI kształtował się tuż powyżej neutralnego progu, co stanowi najniższy poziom od dwóch lat. Po raz kolejny kluczowym czynnikiem okazał się słaby eksport, który odnotował spadek trzeci miesiąc z rzędu, tym razem w najszybszym tempie od sześciu lat. Całkowita liczba nowych zamówień zasadniczo nie wzrosła, co skłoniło producentów do cięć w zatrudnieniu po raz pierwszy od ponad pięciu lat. Ostatnie spowolnienie wzrostu odbiło się na nastrojach w sektorze, a producenci towarów obecnie postrzegają przyszłość produkcji najmniej optymistycznie od początku 2013 roku. Dopełnieniem gorszych październikowych wyników było przyspieszenie inflacji cen środków produkcji w ciągu miesiąca. Jednak w przypadku wyrobów gotowych wzrost cen przebiega wolniej, wywierając presję na marże" - skomentował dyrektor IHM Markit Trevor Balchin, cytowany w komunikacie.