Konstytucjonalista punktuje ustawę o 12 listopada. "Zasada państwa prawnego złamana wielokrotnie"

- Konstytucyjna zasada państwa prawnego została tutaj złamana wielokrotnie. Główna wina będzie spoczywać na prezydencie. Nie może on podpisywać żadnej ustawy, która jest z Konstytucją sprzeczna - mówi o ustawie o dniu wolnym 12 listopada br. konstytucjonalista prof. Marek Chmaj w rozmowie z Next.gazeta.pl.

Prawdopodobnie w środę 7 listopada Sejm ponownie zajmie się ustawą o wolnym 12 listopada. Czy w pana opinii ta ustawa, a raczej tryb pracy nad nią, jest zgodna z Konstytucją? Wątpliwości miało między innymi Biuro Legislacyjne Senatu.

Ta ustawa jest kuriozalna. Pomimo bardzo szybkich prac, które zdarzały się w przeszłości, nie uwzględnia się żadnej racjonalnej vacatio legis. 

Prezydent deklarując, że nie będzie korzystał z prawa weta bądź skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, tak naprawdę deklaruje, że podpisze ustawę w brzmieniu, którego nie zna. Pamiętajmy, że Senat zgłosił poprawki, które będzie rozpatrywał Sejm. Niektóre poprawki może odrzucić, niektóre uwzględnić.

Mamy w związku z tym sytuację kuriozalną - prezydent chce podpisać ustawę "blankietowo". Ustawę, która wejdzie w życie kilka dni po opublikowaniu. Ustawę, która adresatom przepisów nie daje odpowiedniego czasu na przygotowanie się do jej następstw. Tym adresatów jest wielu - to m.in. pracodawcy, pracownicy itd.

Biuro Legislacyjne Senatu w swojej opinii pod koniec października powoływało się m.in. na jedno z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, mówiące o tym, że im szerszy zakres danej sprawy, im szerszy jest krąg odbiorców, tym dłuższy powinien być okres vacatio legis. Ustawa o wolnym 12 listopada nie dotyka wąskiego grona odbiorców, ale w zasadzie każdego obywatela.

Pełna zgoda.

Zgodnie z Konstytucją prezydent ma 21 dni do namysłu - czy podpisać daną ustawę czy nie. W tej konkretnej sytuacji wolnego 12 listopada parlament nie daje prezydentowi całego czasu na decyzję, zapisanego w Konstytucji. Czy można tak prezydenta "stawiać pod ścianą", nawet jeśli on sam chce pod tą ścianą stać?

Czasami są takie ustawy, które wymagają szybkiego procedowania i uchwalenia. Ale zazwyczaj są one związane bądź z sytuacji nadzwyczajnymi, bądź klęskami żywiołowymi. Jeżeli uważamy, że klęską żywiołową jest święto 11 listopada i w związku z tym trzeba kolejny dzień zrobić dniem wolnym, to dochodzimy do kuriozalnych konkluzji.

O tym, że 11 listopada będzie stulecie odzyskania niepodległości, wiedzieliśmy od 100 lat. Zatem Sejm mógł odpowiednio wcześniej przeprowadzić projekt ustawy, dać adresatom czas na przygotowanie się do jej regulacji. Można to było zrobić w kategoriach święta państwowego i celebracji chwalebnej rocznicy, a nie dnia, który wprowadza chaos w życiu niemalże Polaka.

Mówił pan o vacatio legis. A czy ta "dezorganizacja" życia obywateli...

...to artykuł 2. Konstytucji.

Czyli chodzi o zasady demokratycznego państwa prawnego, w szczególności zasadę bezpieczeństwa prawnego? Czyli, że - w skrócie - ustawodawca nie powinien zaskakiwać obywateli.

Nie tylko. Z tym się wiąże także zasada lojalności państwa w stosunku obywatela. Nakaz odpowiedniego vacatio legis także wynika z artykułu 2. Konstytucji. 

Zasada państwa prawnego została tutaj złamana wielokrotnie.

Czysto teoretycznie - skoro mówimy, że ustawa jest niezgodna z Konstytucją. Brutalne pytanie - i co z tego? Co i kto może z tym zrobić? Prezydentowi - jeśli ustawę podpisze - będzie coś groziło? Ktoś inny mógłby ponieść konsekwencje? 

Główna wina będzie spoczywać na prezydencie. Zgodnie z artykułem 126., prezydent czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji. Jako organ czuwający nad jej przestrzeganiem, nie może podpisywać żadnej ustawy, która jest z Konstytucją sprzeczna. Jeżeli prezydent ma wątpliwości, to kieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. A jeżeli nie ma wątpliwości, to ją podpisuje. 

A jeżeli prezydent nie ma wątpliwości, a okaże się, że ustawa jednak jest niezgodna z Konstytucją?

Trzeba by udowodnić prezydentowi, że działał w złej wierze. Trudno byłoby to zrobić, trudno na tej podstawie kierować zarzut do Trybunału Stanu.

Ale należy podkreślić, że wątpliwości co do ustawy "o 12 listopada" zgłaszają liczne podmioty. Prezydent nie może się powoływać na to, że nie ma wątpliwości, skoro wszyscy te wątpliwości mają.

Czy nie obawia się pan, że taki tryb prac nad ustawą - na ostatnią chwilę, na niespełna tydzień przed planowanym wolnym, podważa zaufanie do instytucji państwa? 

Podważa.

Czy można się obawiać, że tak już będzie prowadzona cała polityka - w trybie zaskoczeń, nieprzewidywalności?

To zbyt daleko idący wniosek. Natomiast bezsprzecznie tak procedowana ustawa narusza zaufanie obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Więcej o: