KNF odpiera zarzuty Czarneckiego. "Propozycja taka nie padła"

Robert Kędzierski
Komisja Nadzoru Finansowego w opublikowanym oświadczeniu zaprzecza doniesieniom "Gazety Wyborczej". Propozycja taka nigdy nie padła - czytamy w piśmie. Do sprawy odniósł się już premier Mateusz Morawiecki.

Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała oświadczenie związane z doniesieniami "Gazety Wyborczej". Przypomnijmy - Leszek Czarnecki, właściciel Getin Banku i Idea Banku twierdzi, że Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, podczas marcowego spotkania zaoferował mu przychylność "i życzliwe podejście KNF i NBP" do planów restrukturyzacji tych banków." W zamian za mniej więcej 40 mln zł.

Bankier miałby zatrudnić prawnika wskazanego przez Chrzanowskiego. To do niego miałyby trafić pieniądze - w formie wynagrodzenia

Czarnecki zawiadomił prokuraturę. Dokumenty złozył pełnomocnik Czarneckiego, mec. Roman Giertych.

KNF też zawiadamia

Komisja w opublikowanym oświadczeniu stwierdza, że wykonała dokładnie taki sam ruch.

Urząd KNF odczytuje opisane w artykule działania p. Leszka Czarneckiego [...] Przewodniczący KNF Marek Chrzanowski podjął kroki prawne w związku z fałszywymi oskarżeniami wysuwanymi przez p. Czarneckiego oraz w związku ze zniesławieniem mającym na celu utratę zaufania publicznego.

Komisja wyjaśnia też, że spotkania z Leszkiem Czarneckim były prowadzone wyłącznie w ramach normalnej działalności. Zaprzecza też składaniu propozycji korupcyjnej.

Przewodniczący KNF nie formułował także obietnic, które miałyby wiązać się z działaniami organu nadzoru wobec banków p. Czarneckiego nie pozostającymi w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa oraz nieadekwatnymi do ich rzeczywistej sytuacji. Informacja zawarta w publikacji "Gazety Wyborczej" pochodząca od p. Leszka Czarneckiego dotycząca zaoferowania przez Przewodniczącego KNF przychylności dla Getin Noble Banku w zamian za ok. 40 mln zł jest nieprawdziwa – propozycja taka nie padła podczas żadnego ze spotkań z p. Czarneckim.

- czytamy w piśmie.

Chrzanowski twierdzi też, że jego propozycje miały charakter "luźnej sugestii". Obecnie znajduje się na służbowym wyjeździe w Singapurze.

Jakie dowody ma Czarnecki?

Jak donosi "Wyborcza" Leszek Czarnecki udał się na spotkanie z Markiem Chrzanowskim, szefem KNF, wyposażony w dwa cyfrowe dyktafony i minikamerę. Gospodarz spotkania poinformował, że włącza zagłuszanie, przez co dwa z urządzeń nic nie nagrały. Jeden z dyktafonów zdołał jednak wyraźnie nagrać głosy obu rozmówców.

Czytaj też: Ofiary afery Getback w obawach ws. fuzji Idea Banku i Getin Banku

Co miał zaoferować szef KNF

Według "Wyborczej" podczas spotkania szef Komisji miał zaproponować - w zamian za zatrudnienie wskazanego prawnika - usunięcie z KNF Zdzisława Sokala. To przedstawiciel prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Dlaczego Czarnecki miałby się zgodzić?

Zdaniem Chrzanowskiego Sokal jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo.

Jeżeli celem jest przejęcie tego banku za złotówkę i przekazanie go czy też znacjonalizowanie, to nazywam rzecz po imieniu: to jest po prostu kradzież. Coś nieprawdopodobnego.

- mówi Chrzanowski na nagraniu zarejestrowanym przez Czarneckiego. 

Premier żąda wyjaśnień

Premier Mateusz Morawiecki zareagował już na publikację. Jak zdradził w RMF FM Michał Dworczyk z KPRM, szef rządu "zlecił prokuraturze i służbom niezwłoczne zebranie informacji". Od Chrzanowskiego zażądał natomiast "natychmiastowych wyjaśnień".